Nowy plan marszałka: lubuska spółka kolejowa
08.02.2010
, aktualizacja: 08.02.2010 19:24
Jeszcze nikt w Polsce nie wyłamał się ze struktur zarządzanej z Warszawy kolejowej spółki Przewozy Regionalne. Ale marszałek lubuski spróbuje. Miałaby powstać odrębna spółka pod bezpośrednim nadzorem władz województwa. - Plan jest racjonalny, ale będzie trudny do przeprowadzenia - oceniają eksperci
ZOBACZ TAKŻE
- Niebawem ruszą ważne remonty torów kolejowych (26-03-10, 10:38)
Ustawowymi organizatorami przewozów kolejowych są marszałkowie. Władze województwa na lubuskie pociągi na krótkich trasach wydadzą w tym roku 31 mln zł (taką kwotą marszałek będzie dotował komunikację kolejową przez najbliższe pięć lat). Tyle kosztuje uruchomienie w regionie blisko 150 pociągów dziennie.
Do tej pory wszystkim zarządzał lubuski oddział Przewozów Regionalnych (budżet roczny tego zakładu to niecałe 50 mln zł), który jednak podlegał zarządowi w Warszawie. Marszałek chce, aby nasz oddział wystąpił ze struktur krajowej spółki PR. I w całości przeszedł pod zarząd województwa.
Odrębna spółka - już pod rządami marszałka - miałaby do dyspozycji 10 autobusów szynowych (jeden z nich zostanie zakupiony za kilka tygodni), a także przejęte od lubuskich PR cztery lokomotywy spalinowe i 38 wagonów.
- Najważniejszy argument? Sami dofinansowujemy połączenia kolejowe w regionie, dlatego chcemy tymi pieniędzmi zarządzać. Po wydzieleniu ze struktur ogólnopolskiej spółki, nasz zakład przewozów regionalnych będzie na własnym rozrachunku. To może nam umożliwić obniżki cen biletów na krótkich trasach, na torach całego województwa - mówi "Gazecie" Tomasz Hałas, członek zarządu województwa lubuskiego. - To przekształcenie naprawdę jest realne, ale zależy od wielu czynników. My jesteśmy zdecydowani, aby to zrobić. Sprawdzamy teraz, jak to zrobić najlepiej - przekonuje.
Nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty przekształcenia. - Będziemy je znali po stworzeniu studium wykonalności. Nie będzie kosztów społecznych. Obecny stan w oddziale nie wymaga zwolnień, aczkolwiek nie wykluczamy przesunięć między stanowiskami i przekwalifikowania pracowników - tłumaczy Tomasz Hałas.
Eksperci chwalą pomysł marszałka. - Lubuszanie byliby prekursorami zupełnie nowego pomysłu na kolej regionalną. Słyszałem o kilku innych projektach. Miały powstawać kompanie, do których należałoby po kilka województw. W Poznaniu przymierzają się do stworzenia konkurencji dla Przewozów Regionalnych, utworzenia zupełnie innej, już samorządowej spółki. Ale wtedy województwo wielkopolskie musiałoby dotować obie spółki. Jeśli marszałek lubuski uważa, że najlepiej przejąć działający w regionie oddział PR, to chyba wie, co robi. To pomysł oryginalny, ale także rozsądny. Oceniam go pozytywnie - mówi Michał Grobelny, zastępca redaktora naczelnego branżowego miesięcznika "Rynek kolejowy".
O pomyśle na wydzielenie lubuskiego oddziału ze struktur Przewozów Regionalnych SA w Warszawie wiedzą tylko z... internetu. - Nie ma projektu, jest jakiś plan. Ale dowiedzieliśmy się o nim z sieci. Nie dostaliśmy jeszcze żadnych dokumentów w tej sprawie, dlatego trudno mi się do tego pomysłu ustosunkować - mówi rzecznik spółki Piotr Olszewski. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że pierwsze spotkanie władz województwa z szefostwem PR ma się odbyć pod koniec lutego.
Tomasz Hałas tłumaczy, że temat wydzielenia oddziału będzie musiał stanąć na zgromadzeniu wspólników spółki Przewozy Regionalne. - Udziały w spółce ma każde województwo, spotkają się marszałkowie i będą głosować. Nasz pomysł będzie musiał osiągnąć bezwzględną większość głosów - mówi członek zarząd województwa.
I tu może się pojawić problem. - Wydzielenie się ze spółki może wcale nie być łatwe - ostrzega Michał Grobelny. - Mam nadzieję, że marszałek lubuski wysondował już szanse na takie przedsięwzięcie. Co prawda, Lubuskie ma jedynie 3,6 proc. udziałów w spółce Przewozy Regionalne, ale to wcale nie musi być atut. Spółka może się obawiać, że wystąpienie jednego z partnerów będzie sygnałem dla pozostałych - komentuje Grobelny.
Do tej pory wszystkim zarządzał lubuski oddział Przewozów Regionalnych (budżet roczny tego zakładu to niecałe 50 mln zł), który jednak podlegał zarządowi w Warszawie. Marszałek chce, aby nasz oddział wystąpił ze struktur krajowej spółki PR. I w całości przeszedł pod zarząd województwa.
Odrębna spółka - już pod rządami marszałka - miałaby do dyspozycji 10 autobusów szynowych (jeden z nich zostanie zakupiony za kilka tygodni), a także przejęte od lubuskich PR cztery lokomotywy spalinowe i 38 wagonów.
- Najważniejszy argument? Sami dofinansowujemy połączenia kolejowe w regionie, dlatego chcemy tymi pieniędzmi zarządzać. Po wydzieleniu ze struktur ogólnopolskiej spółki, nasz zakład przewozów regionalnych będzie na własnym rozrachunku. To może nam umożliwić obniżki cen biletów na krótkich trasach, na torach całego województwa - mówi "Gazecie" Tomasz Hałas, członek zarządu województwa lubuskiego. - To przekształcenie naprawdę jest realne, ale zależy od wielu czynników. My jesteśmy zdecydowani, aby to zrobić. Sprawdzamy teraz, jak to zrobić najlepiej - przekonuje.
Nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty przekształcenia. - Będziemy je znali po stworzeniu studium wykonalności. Nie będzie kosztów społecznych. Obecny stan w oddziale nie wymaga zwolnień, aczkolwiek nie wykluczamy przesunięć między stanowiskami i przekwalifikowania pracowników - tłumaczy Tomasz Hałas.
Eksperci chwalą pomysł marszałka. - Lubuszanie byliby prekursorami zupełnie nowego pomysłu na kolej regionalną. Słyszałem o kilku innych projektach. Miały powstawać kompanie, do których należałoby po kilka województw. W Poznaniu przymierzają się do stworzenia konkurencji dla Przewozów Regionalnych, utworzenia zupełnie innej, już samorządowej spółki. Ale wtedy województwo wielkopolskie musiałoby dotować obie spółki. Jeśli marszałek lubuski uważa, że najlepiej przejąć działający w regionie oddział PR, to chyba wie, co robi. To pomysł oryginalny, ale także rozsądny. Oceniam go pozytywnie - mówi Michał Grobelny, zastępca redaktora naczelnego branżowego miesięcznika "Rynek kolejowy".
O pomyśle na wydzielenie lubuskiego oddziału ze struktur Przewozów Regionalnych SA w Warszawie wiedzą tylko z... internetu. - Nie ma projektu, jest jakiś plan. Ale dowiedzieliśmy się o nim z sieci. Nie dostaliśmy jeszcze żadnych dokumentów w tej sprawie, dlatego trudno mi się do tego pomysłu ustosunkować - mówi rzecznik spółki Piotr Olszewski. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że pierwsze spotkanie władz województwa z szefostwem PR ma się odbyć pod koniec lutego.
Tomasz Hałas tłumaczy, że temat wydzielenia oddziału będzie musiał stanąć na zgromadzeniu wspólników spółki Przewozy Regionalne. - Udziały w spółce ma każde województwo, spotkają się marszałkowie i będą głosować. Nasz pomysł będzie musiał osiągnąć bezwzględną większość głosów - mówi członek zarząd województwa.
I tu może się pojawić problem. - Wydzielenie się ze spółki może wcale nie być łatwe - ostrzega Michał Grobelny. - Mam nadzieję, że marszałek lubuski wysondował już szanse na takie przedsięwzięcie. Co prawda, Lubuskie ma jedynie 3,6 proc. udziałów w spółce Przewozy Regionalne, ale to wcale nie musi być atut. Spółka może się obawiać, że wystąpienie jednego z partnerów będzie sygnałem dla pozostałych - komentuje Grobelny.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




