"Spieprzać z drogi barany". Ciężki los rowerzysty w Gorzowie
18.07.2010
, aktualizacja: 18.07.2010 19:21
Grupa około 30 rowerzystów blokowała w sobotę ruch na ulicach w centrum Gorzowa. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na swoje problemy: niechęć kierowców do jeżdżących ulicami rowerzystów, brak ścieżek rowerowych czy stojaków.
ZOBACZ TAKŻE
- Dzień Bez Samochodu. Oficer rowerowy nie pedałuje, bo ma "wizje lokalne" (22-09-11, 10:36)
- Najpierw oficer w urzędzie, po tym ścieżki... Rowerzyści, do dzieła! (19-08-11, 12:32)
- Apel cyklistów: niech tu będzie śluza (09-11-10, 15:47)
- Wsiadaj na rower i zabłyśnij na drodze (13-11-09, 12:22)
- Drogowe buble: ścieżka dla rowerów wodnych (12-10-09, 10:14)
W sobotę pod katedrę przyszły różne osoby: matka z córką, którą wozi w przyczepce przyczepionej do roweru, starsza pani z białą, niemiecką damką, która rowerem jeździ od dziecka prawie codziennie, nastolatek, który swój nowoczesny rower górski wygrał podczas Dni Chleba w Bogdańcu, zapaleni rowerzyści z klubu Cyklista, czy ci, którzy rowerem jeżdżą na co dzień, do pracy czy po zakupy. Kilkadziesiąt osób zebrało się na Starym Rynku, bo przeczytali ogłoszenie, w którym nieznany organizator nawoływał do wspólnego przejazdu przez Gorzów, by zwrócić uwagę kierowców na rowerzystów na drogach. - Przyszłam, bo denerwuje mnie, że jest tak mało ścieżek rowerowych w Gorzowie, a ulice w centrum są nierówne. Trudno jeździć z dzieckiem po mieście - mówi Joanna Kabacińska, która wozi córkę Maję w specjalnej, rowerowej przyczepce. - W mieście zapomina się o rowerzystach. Nikt nawet nie myśli o tak prostej rzeczy, jak stojaki na rowery. Nie ma ich pod większością sklepów, nawet pod pocztą brakuje. Ścieżek też mało. Gdyby dbano o rowerzystów tak jak w innych krajach, więcej osób przesiadłoby się na rowery, a ulice miasta byłyby mniej zatłoczone - mówi Barbara Witkowska. - Ulice są nieprzejezdne dla rowerzystów, a ścieżki rowerowe źle wykonane. Nie powinny mieć na przykład tak wysokich podjazdów, bo to niszczy koła - tłumaczył Sławomir Szymański.
Przejazd ulicami Gorzowa miał rozpocząć się o godz. 15. Tak wynikało z plakatów, które anonimowy organizator rozwiesił już kilka tygodni temu w centrum Gorzowa. Wszyscy czekali ponad pół godziny, ale żaden organizator się nie pojawił ani nie objawił. Na szczęście rowerzyści nie przejęli się tym, i sami zorganizowali sobie przejazd. Ponad 30 osób przejechało jednośladami do ronda Santockiego potem przez centrum ulicą Warszawską, Jagiełły, zablokowali ruch jeżdżąc w kółko po rondzie przy ul. Kosynierów Gdyńskich czy pod dominantą za mostem Staromiejskim. Niektórzy, zupełnie przypadkowo przejeżdżający przez miasto, przyłączali się do grupy. Co na to kierowcy? Niektórzy na widok rowerzystów wystawiali języki, krzyczeli "spieprzać z drogi barany", trąbili klaksonami albo próbowali wjechać pomiędzy rowerzystów, łamiąc przepisy. A niektórzy po prostu spokojnie czekali, aż droga się zwolni. Choć rowerzystów nie było wielu, udało się im zwrócić na siebie uwagę. W kilku miejscach w centrum przez chwilę ruch był zablokowany. Rowerzyści wyraźnie dali kierowcom samochodów do zrozumienia, że też są pełnoprawnymi użytkownikami ulic. A, co najważniejsze, sobotnie spotkanie zaowocowało nową inicjatywą. Uczestnicy wpadli na pomysł, by organizować takie spotkanie i przejazdy regularnie. Od teraz taka "masa krytyczna" będzie odbywała się co miesiąc. - Na pewno z każdym kolejnym przejazdem przez miasto będzie nas coraz więcej, i będziemy lepiej widoczni na ulicach - mówi Bartosz Matuszewski, jeden z uczestników sobotniego spotkania. Informacje o kolejnych masach krytycznych będą pojawiać się na plakatach w centrum Gorzowa. Już ustalono datę następnej - odbędzie się w piątek 13 sierpnia, o godz. 15, start spod katedry.
Przejazd ulicami Gorzowa miał rozpocząć się o godz. 15. Tak wynikało z plakatów, które anonimowy organizator rozwiesił już kilka tygodni temu w centrum Gorzowa. Wszyscy czekali ponad pół godziny, ale żaden organizator się nie pojawił ani nie objawił. Na szczęście rowerzyści nie przejęli się tym, i sami zorganizowali sobie przejazd. Ponad 30 osób przejechało jednośladami do ronda Santockiego potem przez centrum ulicą Warszawską, Jagiełły, zablokowali ruch jeżdżąc w kółko po rondzie przy ul. Kosynierów Gdyńskich czy pod dominantą za mostem Staromiejskim. Niektórzy, zupełnie przypadkowo przejeżdżający przez miasto, przyłączali się do grupy. Co na to kierowcy? Niektórzy na widok rowerzystów wystawiali języki, krzyczeli "spieprzać z drogi barany", trąbili klaksonami albo próbowali wjechać pomiędzy rowerzystów, łamiąc przepisy. A niektórzy po prostu spokojnie czekali, aż droga się zwolni. Choć rowerzystów nie było wielu, udało się im zwrócić na siebie uwagę. W kilku miejscach w centrum przez chwilę ruch był zablokowany. Rowerzyści wyraźnie dali kierowcom samochodów do zrozumienia, że też są pełnoprawnymi użytkownikami ulic. A, co najważniejsze, sobotnie spotkanie zaowocowało nową inicjatywą. Uczestnicy wpadli na pomysł, by organizować takie spotkanie i przejazdy regularnie. Od teraz taka "masa krytyczna" będzie odbywała się co miesiąc. - Na pewno z każdym kolejnym przejazdem przez miasto będzie nas coraz więcej, i będziemy lepiej widoczni na ulicach - mówi Bartosz Matuszewski, jeden z uczestników sobotniego spotkania. Informacje o kolejnych masach krytycznych będą pojawiać się na plakatach w centrum Gorzowa. Już ustalono datę następnej - odbędzie się w piątek 13 sierpnia, o godz. 15, start spod katedry.
- 52 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień








więcej zdjęć