Podręczniki po liftingu. Używanych nie kupisz
26.08.2011
, aktualizacja: 22.02.2012 20:07
Rodzice kombinują tak, by za szkolną wyprawkę zapłacić jak najmniej. A wydawnictwa im tego nie ułatwiają. Do księgarń znów trafiły podręczniki po "kosmetycznych zmianach", co uniemożliwia zakup używanych
Pani Małgorzata Jaszczuk z Zielonej Góry jest mamą bliźniaczek, Ani i Basi. Obie zdały właśnie do szóstej klasy. Pieniądze, które wyda na szkolną wyprawkę, liczą się więc podwójnie. - Dlatego zanim je wydam, robię dokładny rekonesans cenowy. Buszuję po internecie, odwiedzam różne księgarnie. Sprawdzam, gdzie jest najtaniej. Zakup nowego podręcznika to ostateczność. Poluję głównie na te używane, tańsze - mówi. Szacuje, że nawet po wnikliwej ocenie rynku, zapłaci za książki dla córek ponad 500 zł. - To duży wydatek - przyznaje.
W księgarni Pod Hermesem spotykamy też panią Marię Majewską, która za podręczniki córki, Karoliny, zapłaci ok. 700 zł. - Konia z rzędem temu, kto znajdzie polecone przez nauczyciela książki używane. Takich po prostu nie ma. Znalazłam tylko jedną, do religii - opowiada.
Rok szkolny rozpocznie się za kilka dni. To dlatego w zielonogórskich księgarniach trwa teraz podręcznikowy szał. Przez jedną z popularniejszych księgarni w Zielonej Górze, Pod Hermesem, przewija się dziennie ok. 500 osób. Wszyscy kombinują tak, żeby za szkolną wyprawkę dziecka zapłacić jak najmniej.
Jacek Lawencki, kierownik Pod Hermesem, potwierdza, że to zadanie dla wytrwałych. Podręczniki w tym roku znacznie podrożały. Niektóre nawet o 15 proc. - Nie wskażę jednego wydawnictwa, które podwyższyło ceny, bo zrobiły to wszystkie. Poza tym, im starsza klasa, tym droższy podręcznik - mówi.
Dodaje, że nie tylko przez podwyżki wydawnictwa nie ułatwiają rodzicom drogi do oszczędności. W tym roku na półki znów trafiły podręczniki po tzw. liftingu. Wydawnictwa z roku na rok wprowadzają drobne, kosmetyczne zmiany w książkach. Zmieniają układ rozsypanki, dokładają kilka wykresów. A to uniemożliwia zakup używanego podręcznika. Zmienia się bowiem układ stron, przez co siada organizacja lekcji. Cierpią na tym uczniowie, którzy zamiast chłonąć wiedzę, tracą czas na odszukanie omawianego przez nauczyciela zagadnienia. - W tym roku serię takich, lekko zmienionych podręczników do języka polskiego do pierwszej klasy gimnazjum wypuściło wydawnictwo WSiP. Różnią się minimalnie. Dołożono kilka zdjęć, zmieniono szatę graficzną. To niestosowne działanie, gdyby spojrzeć na kieszeń rodzica - komentuje Lawencki.
- Ale przecież zarabia na nim też księgarnia - zaznaczam.
- Wolelibyśmy, żeby zmiany następowały jak najrzadziej. Prowadzimy również sprzedaż podręczników używanych. Jeśli pojawią się zmiany, stają się zwykłą, tanią makulaturą. To dla nas duże straty - tłumaczy.
Joanna Janiak z Wydawnictwa Szkolnego i Pedagogicznego (WSiP) przyznaje, że w podręcznikach dla uczniów, którzy rozpoczynają gimnazjum, zaszły zmiany. - Wartość merytoryczna jest taka sama, ale doszły nowe wykresy. Zmienił się układ stron, co może wpłynąć na organizację lekcji. Dlatego najlepiej zsynchronizować podręczniki i kupić wszystkie jednakowe, najnowsze - sugeruje.
MEN już od roku przymierza się do ograniczenia takich działań wydawnictw. Przygotowuje nowelizację ustawy o dopuszczeniu podręczników do użytku, która ma nakładać na wydawców większe obostrzenia. Gdy uda się je wprowadzić, nie będą mogli wydawać podręczników częściej niż raz na trzy lata, jeśli w książce zmienili mniej niż 20 proc. treści. MEN zapowiadał te zmiany już w ubiegłym roku, jednak póki co, o nowych przepisach cisza. - Trwają uzgodnienia międzyresortowe i konsultacje społeczne. Mamy nadzieję, że rozporządzenie zostanie podpisane jesienią - informuje jedynie Grzegorz Żurawski, rzecznik Ministerstwa Edukacji.
MEN pracuje też nad wprowadzeniem tzw. e-podręcznika. Wydawcy mieliby obowiązek dołączenia do każdego egzemplarza jego elektronicznego odpowiednika. Według ministerstwa, poprawi to dostęp do treści podręcznika i ułatwi pracę na lekcji. Mniej entuzjastycznie do pomysłu podchodzą księgarze. - Wątpię, czy szkoły są przygotowane, by pracować na e-podręcznikach. W każdej klasie musiałyby się pojawić monitory - mówi Jacek Lawencki.
Tymczasem z pomocą dla rodziców dzieci w wieku szkolnym nadchodzi miasto. W ramach programu "Wyprawka szkolna" zarezerwowało 12 tys. zł na zakup pełnego zestawu podręczników i ćwiczeń do I klasy szkoły podstawowej. Program jest skierowany do rodzin wielodzietnych. Do dziś z pomocy skorzystało już 41 dzieci. Wnioski można składać do 15 września. Pozostali (m.in. osoby niepełnosprawne) mogą skorzystać z rządowego programu, który do wyprawki dołoży nawet do 390 zł. Zielonogórski Urząd Miasta przyjmuje zgłoszenia do 5 września.
W księgarni Pod Hermesem spotykamy też panią Marię Majewską, która za podręczniki córki, Karoliny, zapłaci ok. 700 zł. - Konia z rzędem temu, kto znajdzie polecone przez nauczyciela książki używane. Takich po prostu nie ma. Znalazłam tylko jedną, do religii - opowiada.
Rok szkolny rozpocznie się za kilka dni. To dlatego w zielonogórskich księgarniach trwa teraz podręcznikowy szał. Przez jedną z popularniejszych księgarni w Zielonej Górze, Pod Hermesem, przewija się dziennie ok. 500 osób. Wszyscy kombinują tak, żeby za szkolną wyprawkę dziecka zapłacić jak najmniej.
Jacek Lawencki, kierownik Pod Hermesem, potwierdza, że to zadanie dla wytrwałych. Podręczniki w tym roku znacznie podrożały. Niektóre nawet o 15 proc. - Nie wskażę jednego wydawnictwa, które podwyższyło ceny, bo zrobiły to wszystkie. Poza tym, im starsza klasa, tym droższy podręcznik - mówi.
Dodaje, że nie tylko przez podwyżki wydawnictwa nie ułatwiają rodzicom drogi do oszczędności. W tym roku na półki znów trafiły podręczniki po tzw. liftingu. Wydawnictwa z roku na rok wprowadzają drobne, kosmetyczne zmiany w książkach. Zmieniają układ rozsypanki, dokładają kilka wykresów. A to uniemożliwia zakup używanego podręcznika. Zmienia się bowiem układ stron, przez co siada organizacja lekcji. Cierpią na tym uczniowie, którzy zamiast chłonąć wiedzę, tracą czas na odszukanie omawianego przez nauczyciela zagadnienia. - W tym roku serię takich, lekko zmienionych podręczników do języka polskiego do pierwszej klasy gimnazjum wypuściło wydawnictwo WSiP. Różnią się minimalnie. Dołożono kilka zdjęć, zmieniono szatę graficzną. To niestosowne działanie, gdyby spojrzeć na kieszeń rodzica - komentuje Lawencki.
- Ale przecież zarabia na nim też księgarnia - zaznaczam.
- Wolelibyśmy, żeby zmiany następowały jak najrzadziej. Prowadzimy również sprzedaż podręczników używanych. Jeśli pojawią się zmiany, stają się zwykłą, tanią makulaturą. To dla nas duże straty - tłumaczy.
Joanna Janiak z Wydawnictwa Szkolnego i Pedagogicznego (WSiP) przyznaje, że w podręcznikach dla uczniów, którzy rozpoczynają gimnazjum, zaszły zmiany. - Wartość merytoryczna jest taka sama, ale doszły nowe wykresy. Zmienił się układ stron, co może wpłynąć na organizację lekcji. Dlatego najlepiej zsynchronizować podręczniki i kupić wszystkie jednakowe, najnowsze - sugeruje.
MEN już od roku przymierza się do ograniczenia takich działań wydawnictw. Przygotowuje nowelizację ustawy o dopuszczeniu podręczników do użytku, która ma nakładać na wydawców większe obostrzenia. Gdy uda się je wprowadzić, nie będą mogli wydawać podręczników częściej niż raz na trzy lata, jeśli w książce zmienili mniej niż 20 proc. treści. MEN zapowiadał te zmiany już w ubiegłym roku, jednak póki co, o nowych przepisach cisza. - Trwają uzgodnienia międzyresortowe i konsultacje społeczne. Mamy nadzieję, że rozporządzenie zostanie podpisane jesienią - informuje jedynie Grzegorz Żurawski, rzecznik Ministerstwa Edukacji.
MEN pracuje też nad wprowadzeniem tzw. e-podręcznika. Wydawcy mieliby obowiązek dołączenia do każdego egzemplarza jego elektronicznego odpowiednika. Według ministerstwa, poprawi to dostęp do treści podręcznika i ułatwi pracę na lekcji. Mniej entuzjastycznie do pomysłu podchodzą księgarze. - Wątpię, czy szkoły są przygotowane, by pracować na e-podręcznikach. W każdej klasie musiałyby się pojawić monitory - mówi Jacek Lawencki.
Tymczasem z pomocą dla rodziców dzieci w wieku szkolnym nadchodzi miasto. W ramach programu "Wyprawka szkolna" zarezerwowało 12 tys. zł na zakup pełnego zestawu podręczników i ćwiczeń do I klasy szkoły podstawowej. Program jest skierowany do rodzin wielodzietnych. Do dziś z pomocy skorzystało już 41 dzieci. Wnioski można składać do 15 września. Pozostali (m.in. osoby niepełnosprawne) mogą skorzystać z rządowego programu, który do wyprawki dołoży nawet do 390 zł. Zielonogórski Urząd Miasta przyjmuje zgłoszenia do 5 września.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Podręczniki po liftingu. Używanych nie kupisz
saint_just
30.08.11, 10:25
Piraci chyba zaspali - skan - PDF - Pendrive. Dziecko zamiast 20 kg makulatury - z laptopem do szkoły. Tańszym zresztą ,niż makulatura.»
Najczęściej czytane24 htydzień



