Dodatkowa kasa na przedszkole. PO podejrzewa przekręt

Kamil Siałkowski
12.01.2010 , aktualizacja: 12.01.2010 10:50
A A A Drukuj
Radni Platformy Obywatelskiej z Gorzowa chcą, aby komisja rewizyjna zmieniła się na chwilę w komisję śledczą. - Obawiamy się, że przy budowie przedszkola na Górczynie władze magistratu bardziej dbały o interes wykonawcy niż o interes miasta - mówi radny Robert Surowiec.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Ga
SERWISY
Do nowoczesnej placówki na Górczynie 150 przedszkolaków poszło na początku listopada. Przedszkole wraz z placami zabaw w niecałe 11 miesięcy stanęło na działce o powierzchni 1,5 ha przy ul. Ogińskiego i Maczka. Cały kompleks firma Interbud-West miała przygotować w systemie zaprojektuj i wybuduj za 10,7 mln zł. Zażądała jednak pieniędzy na dodatkowe roboty, które musiała wykonać.

Platforma czyta dokumenty

Prezydent Tadeusz Jędrzejczak jeszcze w październiku wnioskował do radnych o zabezpieczenie 270 tys. zł w budżecie miasta (te pieniądze miały trafić do wykonawcy). Głosami PO i PiS rada miasta odrzuciła jednak ten wniosek, a pieniądze przesunęła na prace projektowe przy budowie hali sportowej przy ul. Mironickiej. Radni argumentowali, że nie muszą dopłacać, skoro za inwestycję zapłacili już wcześniej ryczałtem.

Przewodnicząca rady Krystyna Sibińska(PO) poprosiła wydział inwestycji o komplet dokumentów dotyczących budowy przedszkola na Górczynie. - Dostaliśmy je w grudniu. I sprawa wydaje się podejrzana. Obawiamy się, że władze miasta bardziej dbają o interes wykonawcy niż o interes miasta i mieszkańców - mówił wczoraj na konferencji prasowej Robert Surowiec (PO).

Razem z innym radnym Platformy Stefanem Sejwą opowiadali o dokumentach, które przejrzeli. - W maju 2009 r. wykonawca napisał pierwsze i jedyne pismo do inżyniera kontraktu. Prosił o zwrot 30 tys. zł za roboty dodatkowe, m.in. na budowę włazów żeliwnych i kanalizacji sanitarnej. W czerwcu, po negocjacjach z inżynierem kontraktu, miasto zdecydowało, że wypłaci wykonawcy dodatkowe pieniądze. Ale będzie to tylko 17 tys. zł. Osobnych pism o robotach ziemnych i konieczności unowocześnienia kuchni i dostawy komputerów nie ma w dokumentach przekazanych przez wydział - przekonuje Surowiec.

Niech to wszystko zbada komisja rewizyjna

Jest za to jeden dokument zbiorczy, który wspomina o konieczności wykonania dodatkowych prac. To pismo naczelnika Władysława Żelazowskiego do prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka (z 16 września). - Tam pojawia się kwota 422 tys. zł. Ale nie ma żadnych dokładnych wyliczeń, na jakiej podstawie trzeba wykonawcy aż tyle dopłacić - dziwi się radny Surowiec.

Dodaje, że są także dwie strony maszynopisu, gdzie te roboty dodatkowe są wyszczególnione. Ale tam nie ma podanych kwot. - Nie nazwałbym tego nawet pismem, ponieważ nie jest ani datowane, ani podpisane. A może zostało podrzucone później? - pyta radny Surowiec.

Platforma na najbliższej sesji (na przełomie stycznia i lutego) zaproponuje przekazanie sprawy do komisji rewizyjnej. Może o tym zdecydować właśnie rada miasta. - Chcemy przeanalizować wszystkie dokumenty i porozmawiać z urzędnikami. I to może wystarczy. Ale nie wykluczamy, że w przypadku jakichś poważniejszych uchybień sprawę przekażemy prokuraturze - tłumaczy "Gazecie" Stefan Sejwa. PO nie utworzy specjalnej komisji "śledczej", choć taki pomysł też chodził radnym po głowie: - Komisja rewizyjna ma wystarczające uprawnienia. Gdyby nie miała, wnioskowalibyśmy o specjalną komisję - dodaje radny Sejwa, który zasiada w komisji rewizyjnej.

Jej przewodniczący Mirosław Rawa z PiS nic o pomyśle jeszcze nie wie. - Pewnie dowiem się jutro z "Gazety" - uśmiecha się Rawa. - Czekam, aż koledzy z PO to dokładnie wytłumaczą. Może wystarczy tylko przepytać prezydenta na sesji. Jeśli uważają, że trzeba to analizować na komisji, to pewnie mają jakieś podejrzenia - zastanawia się radny PiS.

Rawa sugeruje, że kontakty prezydenta z wykonawcami są "niezbyt formalne, a nawet zbyt przyjacielskie". Z tego - jego zdaniem - wynikają nieporozumienia.

Wykonawca spokojnie czeka na pieniądze

Podejrzenia Platformy dziwią dyrektora ds. produkcji Interbud-West Konrada Forjasza (jego nazwisko widnieje na maszynopisie, o którym mówi Surowiec). - Być może radni nie dostali wszystkich dokumentów. W czasie trwania budowy wysłaliśmy cztery, może pięć pism do wydziału inwestycji. Wymienialiśmy w nich, co zrobiliśmy dodatkowo. I za co chcemy pieniądze - mówi "Gazecie" dyrektor Forjasz. Zaznacza, że firma dostała już ok. 70 tys. zł za komputery i wykonanie kuchni. Czeka na pieniądze za roboty ziemne. - Inżynier kontraktu i przedstawiciele Urzędu Miasta się z nami zgadzają. Czekamy spokojnie na te pieniądze. Nie chcemy iść na wojnę - dodaje.

- Wykonawca od początku sygnalizował nam problem. Długo się z nim nie zgadzaliśmy. Pracownicy wydziału inwestycji przyjrzeli się tej sprawie dokładnie. Musieliśmy w końcu przyznać rację firmie Interbud-West, ponieważ przyczyna problemów z obliczeniami przy pracach ziemnych leżała po stronie miasta. Dysponowaliśmy niedokładnymi danymi. I teraz musimy zapłacić wykonawcy za dodatkowe prace - opowiada wiceprezydent Gorzowa Urszula Stolarska.

kamil.sialkowski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku