Pożar w liceum przy ul. Warszawskiej. Palił się dach [ZDJĘCIA]

Agnieszka Drzewiecka, Patrycja Toczkowska
21.07.2010 , aktualizacja: 21.07.2010 18:32
A A A Drukuj
Gorzowscy strażacy Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Gorzowscy strażacy
W środę rano zapalił się dach III LO przy ul. Warszawskiej. Pożar gaszono kilka godzin. Prawdopodobnie ogień zaprószyli robotnicy podczas prac remontowych na dachu. Kilka szkolnych gabinetów zostało zalanych podczas gaszenia pożaru. Zniszczona została nowoczesna pracownia multimedialna
Lipiec 2010. Pożar III LO w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Lipiec 2010. Pożar III LO w Gorzowie
Lipiec 2010. Pożar III LO w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Lipiec 2010. Pożar III LO w Gorzowie
Zgłoszenie o pożarze straż odebrała rano o godz. 9.44. Ogień zauważyli robotnicy, którzy pracowali przy remoncie dachu III Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Warszawskiej. Zapaliło się jego wnętrze, a dokładnie ocieplenie między podbiciem a pokryciem. Na miejscu pojawiła się straż pożarna, zaczęto akcję gaśniczą. Pożar jednak okazał się poważniejszy, niż przewidywano. To dlatego, że na początku strażakom trudno było zlokalizować źródło ognia, a płomienie rozchodziły się szybko. Do pomocy wzywane były więc kolejne wozy. - W sumie nad ugaszeniem pożaru pracowało dziewięć zastępów zarówno państwowej, jak i ochotniczej straży pożarnej - poinformował "Gazetę" Grzegorz Rojek, rzecznik prasowy straży pożarnej w Gorzowie. Oprócz zastępów z Gorzowa przyjechały wozy z Bogdańca, Kłodawy i Deszczna. Część strażaków polewała dach wodą na zewnątrz, część była w środku i gasiła pożar od wewnątrz. - Paliła się konstrukcja dachu, drewniane elementy i papa. Było bardzo duże zadymienie - wyjaśnia Grzegorz Rojek. Szybko powstał długi sznur zatrzymanych na torach na ul. Warszawskiej tramwajów. Pasażerowie i okoliczni mieszkańcy stali na ulicy obserwując akcję. - Ognia nie widać, ale ile dymu - kręcili głowami niektórzy. Inni próbowali szukać przyczyn. - Ostatnio robili tam dach, kładli smołę, może to przez tą smołę? - słychać było przypuszczenia... - Przy takiej temperaturze powietrza wydzielają się ze smoły substancje samozapalne, to mogło spowodować pożar - objaśniał zebranym pan Ryszard, były chemik ze Stilonu.

Tymczasem strażacy próbowali ugasić palący się dach. Zaraz pod nim znajdowała się nowoczesna szkolna pracownia multimedialna w pełni wyposażona w sprzęt audiowizualny, z telewizorami, komputerami, sprzętem do nagłośnienia. Strażacy, aby ugasić ogień, musieli zalać wszystko. - Nie wiem, jak to teraz wygląda, straż pożarna jeszcze nie pozwala mi tam wejść. Ale wiem, że wszystko jest zalane i zniszczone. No trudno. W końcu ocalono szkołę od pożaru - mówił po południu dyrektor III LO Janusz Hwozdyk. Jak twierdzi, sama zalana pracownia to strata ok. 10 tys. zł. - Ale straty są dużo większe, całkiem zalanych jest chyba z osiem albo dziewięć gabinetów - opowiada dyr. Hwozdyk.

Co się stało na dachu "trójki" w środę rano? Pożar prawdopodobnie spowodował niewłaściwie zabezpieczony remont dachu starego budynku szkoły. Robotnicy używali palnika na gaz do zgrzewania papy, i widocznie podczas tych prac płomień rozprzestrzenił się na dach. - Ze wstępnych rozmów ze strażą dowiedziałem się, że pożar prawdopodobnie powstał w wyniku niewłaściwego zabezpieczenia prac remontowych - mówi dyr. Hwozdyk. Jednak, jak zwykle w takich przypadkach, przyczyny pożaru będą dopiero badane przez ekspertów. Około południa strażakom udało się opanować pożar. - Sytuacja jest opanowana, ogień nie rozprzestrzenia się - mówił rzecznik Rojek. Dopiero około godz. 13.40 zablokowane tramwaje pojechały ul. Warszawską. Do tego czasu MZK zorganizowało komunikację zastępczą. Mniej więcej do tego czasu była też zamknięta dla samochodów ulica Warszawska od skrzyżowania przy Białym Kościółku. Straż pożarna była na miejscu zdarzenia do wieczora. Cały czas strażacy zabezpieczali miejsce po pożarze, by zlikwidować ryzyko ponownego wybuchu ognia. Pożar III LO wyglądał groźnie, ale skończyło się na szczęście na zniszczeniu tylko części budynku. Ostatni bardzo poważny pożar w środku miasta miał miejsce w 2007 r. Spłonęła wtedy hala Gomadu, dawna niemiecka fabryka mebli przy ul. Mickiewicza. Wtedy jednak obiektu nie udało się uratować.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku