Co chore dziecko robi w przedszkolu?
07.03.2011
, aktualizacja: 07.03.2011 10:14
Mój syn wyzdrowiał i wrócił do przedszkola, a już następnego dnia złapał tam innego wirusa od chorego kolegi z grupy. I znów kolejne dni w domu. Co w przedszkolu robią chore dzieci? Przecież to nie jest szpital - dziwi się nasz czytelnik.
ZOBACZ TAKŻE
- Ciasno w gorzowskich przedszkolach (11-04-11, 18:10)
- Będą przedszkolne ulgi, ale dla najbiedniejszych (28-10-11, 18:45)
- PiS proponuje ulgi w przedszkolach. "Czemu przed wyborami?" (02-10-11, 13:10)
- Ile płacisz za przedszkole? Zależy od woli samorządu (19-09-11, 10:24)
- Gdzie z nadzieją na miejsce dla przedszkolaka? (19-04-11, 17:35)
- Miasto apeluje do rodziców: Niech sześciolatek idzie do szkoły (09-04-11, 15:41)
- Nabór do przedszkoli zakończony (31-03-11, 18:06)
- Sześciolatki jednak idą do szkoły. 100 miejsc w przedszkolach! (24-03-11, 09:26)
- Przedszkola czekają. Nie wszystkie maluchy się dostaną (22-02-11, 08:47)
- Dziecko ma cukrzycę. Do przedszkola nie przyjmą (05-02-11, 11:00)
- Kiedy w Gorzowie wybudują żłobek? (25-01-11, 10:52)
- Ścisk u maluchów. Za mało opiekunek w żłobkach (09-10-10, 08:17)
- Poszła Ola do przedszkola z woli rodziców (16-08-10, 11:10)
- Do którego przedszkola zapiszesz swoje dziecko? (19-03-10, 17:37)
- Dodatkowa kasa na przedszkole. PO podejrzewa przekręt (12-01-10, 10:50)
- Żłobki i przedszkola w Gorzowie drożeją (27-05-11, 11:17)
SERWISY
Syn pana Jacka chodzi do przedszkola nr 27 w Gorzowie. I ciągle choruje. Najpierw była grypa i ponad tydzień w domu, leczenie antybiotykami. Dziecko wyzdrowiało i wróciło do przedszkola, a już następnego dnia złapało tam innego wirusa od chorego kolegi z grupy. I znów kolejne dni w domu, kolejne lekarstwa. Również następny powrót do przedszkola zakończył się infekcją. - Przychodzę do przedszkola po Michała, wchodzę do sali, a tam mój syn siedzi przy stole, je kanapkę, a obok niego zakatarzony, kaszlący chłopiec. Nauczycielka tylko rozkłada ręce. Mówiła jego rodzicom, że powinien zostać w domu, ale oni twierdzą, że nie mogą wziąć wolnego - opowiada. Inny rodzic: - Syn ciągle zaraża się od innych chorych dzieci. Ostatnio przez trzy dni do jego grupy chodził chłopiec z gorączką, katarem, kaszlący. Gdy rozmawiałem o tym z nauczycielką, ona tylko stwierdziła, że chłopiec już prawie całą grupę zaraził. Rodzice robią tak, że rano dają choremu dziecku coś na zbicie gorączki, to stawia na nogi, rano do przedszkola przychodzi w dobrym stanie, pełen energii, ale po trzech godzinach tabletka puszcza i dziecko się męczy. Nauczyciele zwracają uwagę, ale nie na wszystkich rodziców to działa - opowiada.
W statucie każdego przedszkola jest zapis mówiący o tym, że do przedszkola można przyprowadzać tylko zdrowe dziecko. W niektórych placówkach na tablicach ogłoszeniowych wywieszone są informacje przypominające rodzicom, że katar i kaszel to też choroba i też może zarażać inne zdrowe dzieci. - Gdy do przedszkola przychodzi chore dziecko, zwykle nauczyciel sugeruje, że maluch może zarazić innych w grupie. Ale zdarza się, że rodzic tłumaczy, że ten kaszel albo katar to pewnie tylko alergia. A nauczyciel nie jest w stanie tego zweryfikować - mówi Elżbieta Anacka, dyrektor przedszkola nr 27. Nauczycielki dzwonią też do rodziców, gdy w ciągu dnia zaobserwują, że któryś z przedszkolaków zaczyna źle się czuć. Ale gdy słyszą, że rodzic nie może zwolnić się wcześniej z pracy, nie mogą nic zrobić i dziecko pozostaje w grupie.
Problem jest we wszystkich przedszkolach. Wioletta Bonifaciuk, dyrektor przedszkola nr 1: - Zdarza się, że rodzic, przyprowadzając dziecko z objawami choroby, tłumaczy, że już jest po chorobie, tylko ten kaszel mu został, ale nie zaraża. Prawdę mówiąc w takiej sytuacji mamy związane ręce. Wszystko zależy od rodzica, od tego, czy będzie współpracował z nauczycielem. Niestety, niektórzy uwagi nauczyciela na temat choroby dziecka biorą za złą monetę - opowiada. Czasem nauczycielki proszą rodziców dzieci, które przechodziły infekcję, o zaświadczenie od lekarza. Dokument ma potwierdzać, że dziecko jest już zdrowe. Ale nie wszyscy rodzice ten dokument zdobywają, a nie ma przepisów, które nakazywałyby im dostarczać zaświadczenia.
W ubiegłym roku sprawą zainteresował się Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. Zaapelował do kuratorów oświaty w całej Polsce, by zwrócili uwagę na problem. Powołując się na ustawy, przypomniał, że jednym z podstawowych celów organów prowadzących przedszkola jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa i utrzymanie higienicznych warunków w placówkach. A bezpieczeństwo najmłodszych jest zagrożone, gdy zdrowe dzieci są zmuszone do kontaktu z chorymi w grupie. Kuratorzy mieli dopilnować, by w statucie każdego przedszkola znalazł się zapis dotyczący chorych dzieci w przedszkolu. Zapis jest, są ogłoszenia w przedszkolach, ale problem wciąż istnieje.
- Statut nie może represjonować żadnego dziecka, a kwestia oceny, czy jest ono przeziębione i zaraża, czy zdrowe, jest kwestią subiektywną - mówi Roman Sondej, lubuski kurator oświaty. Czy przepisy powinny zakazywać rodzicom przyprowadzania chorych dzieci do przedszkola? - To przesada. To są po prostu skupiska dzieci i tak już będzie, że czasem będą się zarażać. Wszystko jest kwestią zdrowego rozsądku, rozmów i współpracy z rodzicami - twierdzi Adam Kozłowski, dyrektor wydziału edukacji.
W statucie każdego przedszkola jest zapis mówiący o tym, że do przedszkola można przyprowadzać tylko zdrowe dziecko. W niektórych placówkach na tablicach ogłoszeniowych wywieszone są informacje przypominające rodzicom, że katar i kaszel to też choroba i też może zarażać inne zdrowe dzieci. - Gdy do przedszkola przychodzi chore dziecko, zwykle nauczyciel sugeruje, że maluch może zarazić innych w grupie. Ale zdarza się, że rodzic tłumaczy, że ten kaszel albo katar to pewnie tylko alergia. A nauczyciel nie jest w stanie tego zweryfikować - mówi Elżbieta Anacka, dyrektor przedszkola nr 27. Nauczycielki dzwonią też do rodziców, gdy w ciągu dnia zaobserwują, że któryś z przedszkolaków zaczyna źle się czuć. Ale gdy słyszą, że rodzic nie może zwolnić się wcześniej z pracy, nie mogą nic zrobić i dziecko pozostaje w grupie.
Problem jest we wszystkich przedszkolach. Wioletta Bonifaciuk, dyrektor przedszkola nr 1: - Zdarza się, że rodzic, przyprowadzając dziecko z objawami choroby, tłumaczy, że już jest po chorobie, tylko ten kaszel mu został, ale nie zaraża. Prawdę mówiąc w takiej sytuacji mamy związane ręce. Wszystko zależy od rodzica, od tego, czy będzie współpracował z nauczycielem. Niestety, niektórzy uwagi nauczyciela na temat choroby dziecka biorą za złą monetę - opowiada. Czasem nauczycielki proszą rodziców dzieci, które przechodziły infekcję, o zaświadczenie od lekarza. Dokument ma potwierdzać, że dziecko jest już zdrowe. Ale nie wszyscy rodzice ten dokument zdobywają, a nie ma przepisów, które nakazywałyby im dostarczać zaświadczenia.
W ubiegłym roku sprawą zainteresował się Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. Zaapelował do kuratorów oświaty w całej Polsce, by zwrócili uwagę na problem. Powołując się na ustawy, przypomniał, że jednym z podstawowych celów organów prowadzących przedszkola jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa i utrzymanie higienicznych warunków w placówkach. A bezpieczeństwo najmłodszych jest zagrożone, gdy zdrowe dzieci są zmuszone do kontaktu z chorymi w grupie. Kuratorzy mieli dopilnować, by w statucie każdego przedszkola znalazł się zapis dotyczący chorych dzieci w przedszkolu. Zapis jest, są ogłoszenia w przedszkolach, ale problem wciąż istnieje.
- Statut nie może represjonować żadnego dziecka, a kwestia oceny, czy jest ono przeziębione i zaraża, czy zdrowe, jest kwestią subiektywną - mówi Roman Sondej, lubuski kurator oświaty. Czy przepisy powinny zakazywać rodzicom przyprowadzania chorych dzieci do przedszkola? - To przesada. To są po prostu skupiska dzieci i tak już będzie, że czasem będą się zarażać. Wszystko jest kwestią zdrowego rozsądku, rozmów i współpracy z rodzicami - twierdzi Adam Kozłowski, dyrektor wydziału edukacji.
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Co chore dziecko robi w przedszkolu?
blic
07.03.11, 20:42
W tym temacie zgadzam się z Kozłowskim.Do pewnych kwestii trzeba chyba dorosnąć i samemu poznać. Jak z wojskiem. :>Przy drugim dziecku już sie nie będą tak emocjonować.Przedszkole jest »
Najczęściej czytane24 htydzień




