Władek wzywa: - Robert, podejdź no do płota!
10.06.2010
, aktualizacja: 21.07.2010 14:06
A płot ma stanąć w połowie czerwca w Międzyrzeczu i tylko po to, żeby się zaraz przewrócić, gdy prezesi dwóch zwaśnionych lubuskich klubów żużlowych mocno i szczerze uścisną się na zgodę, czym dadzą początek do wielkiej zgody między wszystkimi kibicami Stali i Falubazu. A po tym nie będzie już naszych i waszych, zostaną sami swoi!
ZOBACZ TAKŻE
- Żużlowych prezesów walka w sądzie zakończona. "To nowe otwarcie" (21-06-10, 18:21)
- Złapią chuligana, który rzucał krzesełkiem w żużlowców? (17-06-10, 17:08)
- Gorzowsko-zielonogórska żużlowa zgoda odłożona (17-06-10, 09:42)
- Jak trwoga, to do... Włodka. Jest awans AZS AWF, jest i on (15-06-10, 09:56)
- Mistrzostwa Polski w kajakarstwie: akademicy razy 22 - rekord trudny do pobicia (15-06-10, 09:50)
- Prawdziwa złota młodzieżowa Stal! (14-06-10, 10:10)
- Młodzi zapowiadają złoto! Ściganie w Gorzowie w sobotę od 18 (12-06-10, 10:00)
- Wzmocnienia piłkarzy ręcznych na półmetku. Zobacz kto zagra z nami (12-06-10, 09:57)
- Skobel dla naszych akademiczek (12-06-10, 10:04)
To u nas nie pierwszyzna, że jeden prezes klubu żużlowego wzywa drugiego do zgody. Jednak teraz zapalił się lont do beczki z prochem. W trakcie niedzielnych derbów w Gorzowie ktoś rzucił krzesełkiem w jadącego po torze żużlowca Stali Mateja Zagara. Tragedia była o krok. To wstrząsnęło prezesem gorzowskiego klubu Władysławem Komarnickim. Zdarzenie komentowała zresztą cała żużlowa Polska, władze Ekstraligi są wzburzone, dlatego zgłosiły sprawę do prokuratury, by ta znalazła winowajcę.
- Jestem zdenerwowany, bo mamy już czwartek, a nadal nie znamy twarzy tego zbója - mówił Władysław Komarnicki. - To nie był żaden kibic, tylko zbój. Nie możemy pozwolić, by sprawa się rozwodniła. Miarka się przebrała i dlatego potrzebna jest lepsza współpraca klubów z Gorzowa i Zielonej Góry. Długo się zastanawiałem, jak zareagować na to bandyckie wydarzenie. Rzucenie krzesełkiem i to, że kibice Falubazu nie zareagowali, napawa mnie wielkim smutkiem. To jest ten czas, by zacząć współpracować. Nieważne miejsce spotkania. Ważne, byśmy usiedli i spróbowali temu zaradzić.
Prezes Stali mówił też, że w podjęciu dialogu nie przeszkodzi mu nawet tocząca się przed gorzowskim sądem sprawa Falubaz kontra Władysław Komarnicki. - Nieważne są dąsy i waśnie, apeluję, byśmy się spotkali najpóźniej do 23 czerwca - mówi prezes z Gorzowa. - Cały zarząd klubu i rada nadzorcza spółki Stali jest gotowa na rozmowę z zarządem i radą nadzorczą klubu z Zielonej Góry. Z prezesami na czele. Musimy wypracować wspólne stanowisko, być może wspólny plan działania, aby na naszych stadionach było bezpieczniej. Toczy się kula, która zabiera nam dumę. Może wkrótce zabrać spokój i rodzinną atmosferę z żużlowych trybun. Boimy się, by ten bandytyzm i szowinizm nie przerodził się w zachowania znane z piłkarskich boisk, gdzie pseudokibice zdominowali normalnych kibiców.
Co odpowie prezes Falubazu?
Powinien się zgodzić, bo już kilka miesięcy temu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu Robert Dowhan chciał zakończyć nasilającą się od kilku lat lubuską wojenkę żużlową. Dlatego wyciągnął do gorzowian rękę na zgodę. - Nie chcę dalej iść na noże, wolę rozmawiać, chyba wszyscy za daleko się posunęliśmy. Dlatego postanowiłem pierwszy wyciągnąć rękę. Zależy mi na tym, żeby obie strony pokazały, że wcale nie musimy ze sobą walczyć - mówił w lutym Robert Dowhan. - Chciałbym, żebyśmy wspólnie zastanowili się nad tym, jak działać, by w przyszłości wyeliminować to wszystko, co było złe w naszych relacjach. Lepiej zrobić to jeszcze przed sezonem.
Ręka prezesa Falubazu została jednak "odcięta". Przeciwna strona uznała, że propozycja płynąca z Zielonej Góry to perfidny chwyt marketingowy, zwykłe szukanie kolejnej zaczepki. - Oświadczam, że moja propozycja to wcale nie jest akcja zaczepna, chciałbym po prostu nawiązać z gorzowianami merytoryczny dialog, bez obelg i szukania winnych. Chcę rozpocząć budowę pozytywnych relacji - mówił zimą Dowhan.
Sprawa godzenia się zwaśnionych stron szybko ucichła. Sezon rozpoczął się, przez kolejne miesiące tematu nie było. Aż do wczoraj. Tym razem to jednak strona gorzowska wykazała się inicjatywą.
- Nigdy nie byłem przeciwny rozmowom, przecież wiele razy prosiłem stronę gorzowską o dialog - wspomniał Robert Dowhan. - Szkoda, że prezes Stali reaguje tak późno, ja od wielu miesięcy czekałem na ten ruch. Cóż, lepiej późno niż wcale, może pan Komarnicki przemyślał pewne sprawy.
Ale prezes z Zielonej Góry uważa też, że inicjatywa gorzowskiego klubu kłóci się z tym, jak Stal potraktowała kibiców Falubazu podczas derbów. - Dziwię się trochę, że apelowi o porozumienie towarzyszą przykrości, które spotkały zielonogórskich kibiców w Gorzowie - stwierdził Robert Dowhan. - Dla mnie nie do zaakceptowania jest fakt, że ktoś mógł wpaść na tak prostacki pomysł, by wysmarować nieznaną substancją ogrodzenie sektora zajmowanego przez naszych kibiców. Nie dość, że ludzie mocno się wybrudzili, to jeszcze wdychali cuchnące i szkodliwe opary. Dlatego dziwne jest, że kilka dni po takim potraktowaniu naszych kibiców klub gorzowski wychodzi z inicjatywą pojednania. Mnie wypada mieć nadzieję, że prezes Komarnicki nic o tym nie wiedział, że działo się to poza jego kontrolą, tak jak w ubiegłym roku działo się to z rekordem toru Grzegorza Zengoty. Nie wiem, może działania jego ludzi wymknęły mu się spod kontroli. Nie mówię tego wszystkiego dlatego, że jestem przeciwnikiem gorzowskiego klubu czy prezesa Komarnickiego. Wręcz przeciwnie, szanuję ciężką pracę, jaką wykonują działacze Stali, ale mam żal, że prezes gorzowskiego klubu często nie potrafi zapanować nad słowami, które wypowiada. A ja muszę dbać o dobre imię naszego klubu, naszych kibiców i Zielonej Góry.
Robert Dowhan mimo rozgoryczenia zapewnia, że nie odrzuci wyciągniętej z Gorzowa ręki. - Na apel pana Komarnickiego na pewno odpowiem - powiedział prezes Falubazu. - Muszę jednak najpierw zapoznać się z jego treścią. Cieszę się, że być może wreszcie będziemy mogli zmienić coś na plus. Wierzę, że nasze stosunki mogą się poprawić.
Spotkajmy się w Międzyrzeczu!
W czwartek po południu gorzowianie wysłali jeszcze list do Falubazu, w którym proponują miejsce i terminy spotkania. Napisali w nim m.in.: "Mówimy STOP bandytyzmowi i szowinizmowi. Takiego wizerunku dyscypliny, jak i kibiców nie chcemy i jesteśmy gotowi podjąć zdecydowane, nawet radykalne działania. Liczymy, że współpraca pomiędzy naszymi klubami na tej niwie zaowocuje już wkrótce, dla wspólnego dobra zarówno klubów, jak i kibiców.
Proponujemy spotkanie Zarządów ZKŻ Zielona Góra i Stali Gorzów symbolicznie w połowie drogi pomiędzy obydwoma miastami, czyli w Międzyrzeczu 15 lub 16 czerwca. Liczymy na pozytywną odpowiedź na naszą inicjatywę".
- Jestem zdenerwowany, bo mamy już czwartek, a nadal nie znamy twarzy tego zbója - mówił Władysław Komarnicki. - To nie był żaden kibic, tylko zbój. Nie możemy pozwolić, by sprawa się rozwodniła. Miarka się przebrała i dlatego potrzebna jest lepsza współpraca klubów z Gorzowa i Zielonej Góry. Długo się zastanawiałem, jak zareagować na to bandyckie wydarzenie. Rzucenie krzesełkiem i to, że kibice Falubazu nie zareagowali, napawa mnie wielkim smutkiem. To jest ten czas, by zacząć współpracować. Nieważne miejsce spotkania. Ważne, byśmy usiedli i spróbowali temu zaradzić.
Prezes Stali mówił też, że w podjęciu dialogu nie przeszkodzi mu nawet tocząca się przed gorzowskim sądem sprawa Falubaz kontra Władysław Komarnicki. - Nieważne są dąsy i waśnie, apeluję, byśmy się spotkali najpóźniej do 23 czerwca - mówi prezes z Gorzowa. - Cały zarząd klubu i rada nadzorcza spółki Stali jest gotowa na rozmowę z zarządem i radą nadzorczą klubu z Zielonej Góry. Z prezesami na czele. Musimy wypracować wspólne stanowisko, być może wspólny plan działania, aby na naszych stadionach było bezpieczniej. Toczy się kula, która zabiera nam dumę. Może wkrótce zabrać spokój i rodzinną atmosferę z żużlowych trybun. Boimy się, by ten bandytyzm i szowinizm nie przerodził się w zachowania znane z piłkarskich boisk, gdzie pseudokibice zdominowali normalnych kibiców.
Co odpowie prezes Falubazu?
Powinien się zgodzić, bo już kilka miesięcy temu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu Robert Dowhan chciał zakończyć nasilającą się od kilku lat lubuską wojenkę żużlową. Dlatego wyciągnął do gorzowian rękę na zgodę. - Nie chcę dalej iść na noże, wolę rozmawiać, chyba wszyscy za daleko się posunęliśmy. Dlatego postanowiłem pierwszy wyciągnąć rękę. Zależy mi na tym, żeby obie strony pokazały, że wcale nie musimy ze sobą walczyć - mówił w lutym Robert Dowhan. - Chciałbym, żebyśmy wspólnie zastanowili się nad tym, jak działać, by w przyszłości wyeliminować to wszystko, co było złe w naszych relacjach. Lepiej zrobić to jeszcze przed sezonem.
Ręka prezesa Falubazu została jednak "odcięta". Przeciwna strona uznała, że propozycja płynąca z Zielonej Góry to perfidny chwyt marketingowy, zwykłe szukanie kolejnej zaczepki. - Oświadczam, że moja propozycja to wcale nie jest akcja zaczepna, chciałbym po prostu nawiązać z gorzowianami merytoryczny dialog, bez obelg i szukania winnych. Chcę rozpocząć budowę pozytywnych relacji - mówił zimą Dowhan.
Sprawa godzenia się zwaśnionych stron szybko ucichła. Sezon rozpoczął się, przez kolejne miesiące tematu nie było. Aż do wczoraj. Tym razem to jednak strona gorzowska wykazała się inicjatywą.
- Nigdy nie byłem przeciwny rozmowom, przecież wiele razy prosiłem stronę gorzowską o dialog - wspomniał Robert Dowhan. - Szkoda, że prezes Stali reaguje tak późno, ja od wielu miesięcy czekałem na ten ruch. Cóż, lepiej późno niż wcale, może pan Komarnicki przemyślał pewne sprawy.
Ale prezes z Zielonej Góry uważa też, że inicjatywa gorzowskiego klubu kłóci się z tym, jak Stal potraktowała kibiców Falubazu podczas derbów. - Dziwię się trochę, że apelowi o porozumienie towarzyszą przykrości, które spotkały zielonogórskich kibiców w Gorzowie - stwierdził Robert Dowhan. - Dla mnie nie do zaakceptowania jest fakt, że ktoś mógł wpaść na tak prostacki pomysł, by wysmarować nieznaną substancją ogrodzenie sektora zajmowanego przez naszych kibiców. Nie dość, że ludzie mocno się wybrudzili, to jeszcze wdychali cuchnące i szkodliwe opary. Dlatego dziwne jest, że kilka dni po takim potraktowaniu naszych kibiców klub gorzowski wychodzi z inicjatywą pojednania. Mnie wypada mieć nadzieję, że prezes Komarnicki nic o tym nie wiedział, że działo się to poza jego kontrolą, tak jak w ubiegłym roku działo się to z rekordem toru Grzegorza Zengoty. Nie wiem, może działania jego ludzi wymknęły mu się spod kontroli. Nie mówię tego wszystkiego dlatego, że jestem przeciwnikiem gorzowskiego klubu czy prezesa Komarnickiego. Wręcz przeciwnie, szanuję ciężką pracę, jaką wykonują działacze Stali, ale mam żal, że prezes gorzowskiego klubu często nie potrafi zapanować nad słowami, które wypowiada. A ja muszę dbać o dobre imię naszego klubu, naszych kibiców i Zielonej Góry.
Robert Dowhan mimo rozgoryczenia zapewnia, że nie odrzuci wyciągniętej z Gorzowa ręki. - Na apel pana Komarnickiego na pewno odpowiem - powiedział prezes Falubazu. - Muszę jednak najpierw zapoznać się z jego treścią. Cieszę się, że być może wreszcie będziemy mogli zmienić coś na plus. Wierzę, że nasze stosunki mogą się poprawić.
Spotkajmy się w Międzyrzeczu!
W czwartek po południu gorzowianie wysłali jeszcze list do Falubazu, w którym proponują miejsce i terminy spotkania. Napisali w nim m.in.: "Mówimy STOP bandytyzmowi i szowinizmowi. Takiego wizerunku dyscypliny, jak i kibiców nie chcemy i jesteśmy gotowi podjąć zdecydowane, nawet radykalne działania. Liczymy, że współpraca pomiędzy naszymi klubami na tej niwie zaowocuje już wkrótce, dla wspólnego dobra zarówno klubów, jak i kibiców.
Proponujemy spotkanie Zarządów ZKŻ Zielona Góra i Stali Gorzów symbolicznie w połowie drogi pomiędzy obydwoma miastami, czyli w Międzyrzeczu 15 lub 16 czerwca. Liczymy na pozytywną odpowiedź na naszą inicjatywę".
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Zgłaszam się na ochotnika
danny_boy
11.06.10, 10:10
Jako że jest wielce prawdopodobne, iż spotkamy się znowu w play-offach, to zgłaszam się na ochotnika, z wkrętarką i dwoma akumulatorami, do wykręcania krzesełek w sektorze gości.»
Najczęściej czytane24 htydzień



