Marek Cieślak: Przez Gorzów po drużynowe złoto

Rozmawiał Ireneusz Klimczak
21.07.2010 , aktualizacja: 21.07.2010 10:30
A A A Drukuj
- To jest obowiązek rozprawić się w domu ze wszystkimi rywalami, których w żaden sposób nie lekceważymy. A potem czeka na nas Vojens i złoto - zapowiada trener żużlowej kadry naszego kraju.
Marek Cieślak wraz z gospodarzami na sobotę przygotują w Gorzowie tor do walki
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Marek Cieślak wraz z gospodarzami na sobotę przygotują w Gorzowie tor do walki
SERWISY
Sobotni półfinał Drużynowego Pucharu Świata w Gorzowie - początek godz. 19 - otworzy żużlowy mundial w 2010 r. Potem drugi półfinał w Anglii oraz baraż i finał w duńskim Vojens. Polacy bronią złota. Mają coś do udowodnienia. Chcą pokazać, że potrafią wygrywać również poza naszym krajem.

Ireneusz Klimczak: Zanim skupił się pan na reprezentacji mieliśmy w Gorzowie mecz Stali z Betardem Wrocław. Miała być walka na styku. Pana zespół jednak sobie nie poradził.

Marek Cieślak: Gospodarze byli strasznie mocni. Szybcy i zdecydowani. Prowadzeni przez fenomenalnego na praktycznie wszystkich torach w tym sezonie Tomasza Golloba. Dobrze, że mamy go w naszej kadrze, a nie u któregoś z rywali.

Gollob, Hampel, Kołodziej, Holta, Miedziński Nie kusiło, aby sięgnąć, przynajmniej na turniej w Gorzowie, jeszcze po jednego stalowca? W szerokiej kadrze miał pan Przemka Pawlickiego, który w niedzielę przyjeżdżał do mety nawet przed Jasonem Crumpem.

- Na pewno cały czas myślę o odmłodzeniu reprezentacji, ale spokojnie. Te ruchy muszą być rozważne. Powołanie młodzieży to była nagroda i zachęta do dalszej pracy. Taki sygnał, że reprezentacja seniorska nie jest jakąś odległą galaktyką. Musiałem też brać pod uwagę sprawę nowych tłumików i jakiś bojkot, ewentualną jazdę juniorami, którzy mają już za sobą doświadczenia z tymi bezsensownymi nowinkami. A tak naprawdę to o sile naszej drużyny od początku mieli stanowić ci, którzy poradzą sobie nie tylko w Gorzowie, bo tutaj ściganie się na czele to nasz obowiązek, a najlepsi na Vojens. Myślę, że moi wybrańcy spokojnie poradzą sobie na stadionie im. Edwarda Jancarza, a potem dadzą z siebie wszystko już na trudnym torze w Danii. Świadczą o tym ich tegoroczne wyniki właśnie w obcych ligach.

Z kapitanem Gollobem tor Stali dla reprezentantów nie będzie miał żadnych tajemnic.

- To już nie pierwszy nasz wspólny turniej z Tomkiem. On zawsze i wszędzie służy kadrowiczom pomocą. Był trening nieoficjalny, przed nami ćwiczenia oficjalne i w sobotę gorzowska jazda po finał w Danii.

Ktoś nam może na swoim torze zagrozić?

- Nie lubię lekceważenia nikogo. Teoretycznie Rosja i Czechy powinny walczyć o trzecią pozycję, a my z Duńczykami o zwycięstwo. I niech tak to się ułoży. Oczywiście najlepiej bez nerwów. Wydaje mi się, że mam naprawdę silny zespół, który jest w stanie w Gorzowie zdominować pozostałych. Byle podejść do wszystkiego bez niepotrzebnego luzu.

A już w Vojens? Dania ma jechać bez Nicki Pedersena, a Australia bez Jasona Crumpa.

- Tak mówią, a jak będzie zobaczymy za tydzień. Na pewno trzeba będzie się bardzo liczyć z gospodarzami, którzy przecież przejdą na domowy tor. My jednak Vojens też już dawno odczarowaliśmy. Zapowiada się piękny turniej z dużymi emocjami, w którym nie zakładamy drugiego, czy trzeciego miejsca. Mierzymy w obronę złota.

Świetnie, że ostatecznie nikt nam niczego w tegorocznym DPŚ nie będzie po nowemu tłumił.

- Swój entuzjazm wyrażę, gdy nowe tłumiki znikną z wszelkich żużlowych imprez, a nie tylko na chwilę, bo są jeszcze w kalendarzu turnieje, podczas których inni będą się strasznie z nimi mordować. W czasie treningu juniorskiej kadry w Gdańsku poszło sześć silników, pierwszy finał młodzieżowych mistrzostw świata i kolejne kilkanaście strat. Obok skrzynki z narzędziami, niezbędne w każdym boksie są teraz wiadro z zimną wodą i szmaty do schładzania silników. To wszystko zabija żużel i gdy ktoś będzie się upierał to może być tylko gorzej. Seniorzy nie jadą, ale jak już mówiłem, inni będą się z tym do końca sezonu męczyć. Dalej mają być poważne rozmowy działaczy z najlepszymi żużlowcami i ich tunerami. To musi doprowadzić do rozsądnych decyzji, czyli do pozostania przy starym, sprawdzonym sprzęcie.

Z nowymi tłumikami trzeba by gorzowski tor ubić na beton i zamiast ścigania mielibyśmy ciszę i nudę.

- Na pewno będzie przyczepnie, tak jak odpowiada wszystkim polskim zawodnikom. O sukcesie nie zadecyduję wyłącznie start. Żużlowcy dostaną szansę pościgania się. Przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Na trybunach w Gorzowie zasiądzie komplet biało-czerwonej publiczności. To dla pana zespołu pewnie znakomita informacja.

- Na naszych kibicach możemy super polegać nie od dziś. Wielu z nich będzie zapewne z nami również w Vojens. To mobilizuje, niesie po torze. Nie pozostaje nic innego jak dostarczyć im kolejnych, niezapomnianych chwil. Żużlowy mundial czas zacząć.

*Marek Cieślak - 60-letni były znakomity żużlowiec, obecnie trener reprezentacji Polski

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Dołącz do nas na Facebooku