Aby zagrać w barażach GKP musi wygrać jeszcze dwa razy

Ireneusz Klimczak
2009-05-28 , aktualizacja: 28.05.2009 12:02
A A A Drukuj
Gorzowianie! Liczmy na siebie, a nie na potknięcie Motoru. W sobotę trzeba zdobyć Poznań.
Radość piłkarzy GKP podczas meczu z Widzewem. Z lewej strzelec bramki Jakub Cieciura. Ten mecz obejrzało 5 tys. widzów
Fot. Daniel Adamski / AG
Radość piłkarzy GKP podczas meczu z Widzewem. Z lewej strzelec bramki Jakub Cieciura. Ten mecz obejrzało 5 tys. widzów
SERWISY
33. kolejka w najbliższą sobotę o godz. 17 - gramy z dziewiątą w tabeli, rewelacyjną wiosną Wartą Poznań. Ostatnia seria, ze względu na wybory do Parlamentu Europejskiego, została przeniesiona na piątek 5 czerwca na godz. 17.30. Podejmujemy będący tuż przed nami, na miejscu barażowym, Motor Lublin. - W najbliższy weekend musimy zrobić wszystko, aby starcie na koniec na naszym stadionie miało jeszcze jakiekolwiek znaczenie - powiedział trener GKP Adam Topolski. - Czy coś kalkulujemy? Absolutnie nie. I tak mieliśmy już wiele szczęścia, trochę pechowo remisowaliśmy, czy przegrywaliśmy, a przecież los i tak jest w naszych rękach, a nie przeciwników. Tak jak w kilku ostatnich spotkaniach wyjdziemy na boisko po zwycięstwo. Liczę, że ciężko wywalczone 2:1 z Odrą Opole bardzo nas otworzy. Proszę mi wierzyć, że wciąż widzę zespół, który ani myśli poddać się.

Remis w Poznaniu (o porażce lepiej w ogóle nie wspominać) to może być bardzo ryzykowny wynik, bo Motor Lublin (ma 2 pkt więcej od Gorzowa) podejmuje Dolcana Ząbki, który właśnie zapewnił sobie utrzymanie w pierwszej lidze. Jaki może być scenariusz spotkania, w którym gospodarz walczy na śmierć i życie, a goście już nie muszą stawiać wszystkiego na jedną szalę, doświadczeni kibice doskonale wiedzą. Gdy GKP zremisuje, a Motor wygra to gorzowianie zostaną zdegradowani do II ligi.

Czy możemy wygrać z Wartą? Wiemy, że wybiera się tam bardzo wielu fanów, a więc gorzowianie powinni się czuć w sobotę jak w domu, bo akurat tą poznańską ekipę nie dopinguje zbyt wielu widzów. Warciarze spisywali się wiosną świetnie, ale klub ma takie kłopoty, że i piłkarze w pewnym momencie mogą stracić cierpliwość. Ostatnio do Ząbek (przegrana 0:1) jechali prywatnymi samochodami i mikrobusem prezesa. - Jak cyganeria - stwierdził trener Bogusław Baniak. - Na taryfę ulgową jednak nie liczmy - dodał trener Topolski. - Pamiętajmy o naszym stresie związanym z miejscem w tabeli. Nie chcę nic więcej, tylko jednego gola więcej w siatce Warty.

Największego kibica poznaniacy będą mieli w Motorze. Lubelska ekipa nie chce, aby jej losy miały się decydować w ostatniej kolejce w Gorzowie. - Najpierw skoncentrujmy się na sobie i pokonajmy Ząbki - stwierdził bramkarz Motoru Przemysław Mierzwa. - A potem będziemy nasłuchiwać innych wyników. Jak trzeba będzie to pojedziemy przynajmniej po remis do GKP. Nie ukrywam jednak, że wolałbym, aby losy miejsc barażowych i spadkowych na naszą korzyść rozstrzygnęły się już w najbliższą sobotę.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku