GKP gra o wszystko: będziemy w "ogródku", czy...

Ireneusz Klimczak
2009-05-29 , aktualizacja: 29.05.2009 10:29
A A A Drukuj
Boisko Warty Poznań jest bardzo specyficzne. Wiosną wygrał tam tylko Znicz Pruszków, a inni przegrywali, Korona Kielce aż 0:3. - I co to dla nas znaczy? Nic. My bez względu na wszelkie liczby musimy w sobotę zwyciężyć - mówił z nadzieją trener GKP Adam Topolski.

Fot. Piotr Skornicki / AG
SERWISY
Stadion warciarzy nazywają "ogródkiem" z powodu jego kameralności. To jest właściwie tylko płyta boiska, otoczona płotem i niewielkimi trybunami. Gospodarzom taki podwórkowy klimat wyraźnie sprzyja, bo radzą sobie w domu nawet z najlepszymi pierwszoligowcami. Jesienią Warta była w rejonach GKP Gorzów, czyli na dole tabeli. Wiosną poznaniacy zagrali jednak znakomicie, w dziesięciu spotkaniach odnieśli aż sześć zwycięstw i już dawno nie muszą martwić się o ligowy byt. My nie mamy z tym rywalem zbyt dobrych wspomnień W pierwszej rundzie na swoim boisku przegraliśmy 0:2 (po golach Grzegorza Wana i Marcina Wojciechowskiego). Z tamtego składu w najbliższą sobotę (początek wszystkich spotkań 33. kolejki o godz. 17) w GKP ma szansę zagrać siedmiu piłkarzy. Mamy nadzieję, że z wielką ochotą na odegranie się za jesień. Zimą zaprosiliśmy Wartę na halowy turniej na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W finałowym spotkaniu przegraliśmy 2:3. - No to trzeba zagrać w myśl zasady do trzech razy sztuka - powiedział kapitan gorzowian Szymon Sawala. - Ostatnie 2:1 z Odrą Opole, pierwsza wygrana na boisko wiosną, zdjęła z nas olbrzymi ciężar. Oczywiście, stres nie będzie mniejszy niż zwykle, ale już trochę się przyzwyczailiśmy do tego, że cały czas gramy o wszystko. Jedziemy do Poznaniu walczyć o utorowanie sobie drogi do baraży.

Zespół trenera Bogusława Baniaka to prawdopodobnie najdziwniejsza ekipa w I lidze. Ma ciągle kłopoty finansowe, zawodnicy czasami wybierają strajk zamiast treningu, a jednak gdy wychodzą na boisko to często nie ma na nich mocnych. - To żadna specjalna tajemnica - twierdzi szkoleniowiec GKP Adam Topolski. - Po prostu w Warcie widzę wielu doświadczonych i ogranych piłkarzy. Nie trzeba być wielkim specjalistą od tej dyscypliny, aby rozpoznać znajome nazwiska. Na taryfę ulgową też nie liczymy, bo jak widać po wcześniejszych spotkaniach, gdy poznaniacy już zdecydowali się grać to nie po to, aby przegrywać. Skupmy się na tym co nas czeka i wykorzystajmy wszystkie atuty. Jest szansa i trzeba ją wykorzystać.

W GKP nie będzie żadnych eksperymentów ze składem, bo na takim etapie rozgrywek nie ma żadnego sensu, tym bardziej, że gorzowianie, choć nie zdobywali zbyt wielu punktów, grali ostatnio naprawdę nieźle. - Uczulamy się wszyscy na początek spotkania, on nie może być taki jak ostatnio z Opolem, nie możemy szybko stracić gola, bo będzie źle - przewidywał Topolski. - W przodzie pewnie znów doczekamy się swoich szans. Choć jedną z nich musimy wykorzystać.

Nasza drużyna może liczyć na doping ok. 200 fanów. Na stadionie Warty to będzie tłum. Wszyscy będziemy ściskać kciuki za zwycięstwo GKP. Remis lub porażka mogą nas już w ten weekend zdegradować do II ligi. - Kibice w takim momencie są strasznie ważni - zakończył gorzowski szkoleniowiec. - Nie będziemy zaglądać co robi Lublin w pojedynku z Ząbkami. Walczymy do końca o to, abyśmy sami decydowali o swoim losie. Zawodnicy są świadomi, którędy wiedzie droga do baraży. Teraz po prostu trzeba nią pójść.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku