Za 50 tys. zł nie sprzedamy! Za 100 tys. zł nie kupimy! Sportowy los Emila Drozdowicza nieznany

atom, sky
22.12.2009 , aktualizacja: 22.12.2009 08:38
A A A Drukuj
Lechia Zielona Góra i GKP Gorzów nie mogą dobić sąsiedzkiego targu w sprawie transferu napastnika Emila Drozdowicza. Zielonogórski klub za zrzeczenie się praw do zawodnika chce 100 tys. zł. Strona gorzowska oferuje 50 tys. zł.

Fot. Daniel Adamski / AG
SERWISY
- Rozbieżność wychodzi zbyt duża i z tego tytułu nie dojdzie do transakcji. Tak się w życiu często dzieje i nie ma co robić z tego problemu - ocenia wiceprezes Lechii Krzysztof Stacewicz. Problem jednak istnieje i w zasadniczej mierze polega na tym, że młody, zdolny piłkarz od sześciu miesięcy nigdzie nie gra, co kłóci się z ideą uprawiania sportu.

Transferowe dole i niedole 23-letniego Drozdowicza ułożyły się już w grubszy rozdział. Gorzowski wątek stanowi jego istotną część. Dla zarządców i kibiców GKP napastnik nie jest anonimową postacią. Przeciwnie, właśnie w barwach gorzowskiego zespołu Emil wyrobił sobie markę skutecznego snajpera na zapleczu ekstraklasy.

Stało się jednak tak, że latem br. miał bodaj na zawsze rozstać się z woj. lubuskim, z GKP, w którym grał na zasadzie wypożyczenia, oraz z Lechią. Z tym drugim klubem wiązał i wciąż wiąże go kontrakt ważny do 2011 r. Ekstraligowa Arka Gdynia brała go do siebie na sezonowe wypożyczenie, lecz z opcją pierwszeństwa w dokonaniu transferu definitywnego. Wówczas zdawało się, że kariera wreszcie stoi otworem. Na nieszczęście Drozdowicza tuż po tym, jak przeprowadził się do Trójmiasta, w klubie doszło do przewrotu. Nowi zarządcy sportowi podważyli niemal wszystkie decyzje poprzedników, w tym także zasadność sprowadzenia napastnika z Zielonej Góry. Do dziś toczy się prawniczy spór między Lechią i Arką, który może potrwać jeszcze dość długo, nie wpływa jednak w sposób bezpośredni na dalsze losy sportowca.

Drozdowicz trenował w Zielonej Górze, a już pod koniec rundy jesiennej pojawiła się wersja o jego ponownych występach w barwach Lechii. Klub bardzo chciał, piłkarz niekoniecznie. Gdy droga do porozumienia okazała się nie do przebrnięcia, wróciła opcja gorzowska. Napastnik za zgodą drugoligowej Lechii zaczął trenować z pierwszoligowym zespołem GKP. Gorzowianie wynajęli mu mieszkanie i płacili tysiąc złotych kieszonkowego. Przebywał tam do końca listopada, zaś w zimowym oknie transferowym kluby ze stolic woj. lubuskiego miały przystąpić do pertraktacji. Przystąpiły: - Natrafiliśmy jednak na mur po zielonogórskiej stronie. Ten mur to 100 tys. zł. My godzimy się zapłacić 50 tys. zł za transfer definitywny. Podzielimy się też z Lechią pieniędzmi, gdy po Drozdowicza zgłosi się w przyszłości bogaty oferent z ekstraklasy - zapowiedział menedżer GKP Mariusz Niewiadomski.

- Dla nas proponowana kwota jest nie do przyjęcia. Rozumiemy, że chodzi tu o dobro zawodnika, ale także musimy dbać o dobro naszego klubu. Najprościej byłoby powiedzieć: "dobra, dajcie tyle, ile chcecie dać". Aczkolwiek mam wątpliwość, czy to byłoby najlepsze dla Lechii - poddaje pod rozwagę wiceprezes klubu z Zielonej Góry Krzysztof Stacewicz. - Podchodzimy do tej sprawy bardzo spokojnie. Gorzów nie jest jedyną opcją. Możemy Emila wypożyczyć do Kluczborka, wprawdzie za mniejszą kwotę niż chce dać GKP, lecz tu mówimy o wypożyczeniu. W MKS Kluczbork u trenera Grzegorza Kowalskiego [prowadził już Emila w Lechii i GKP - red.] Emil się odbuduje i wtedy będziemy mogli dokonać korzystnego transferu ostatecznego. Rozmawialiśmy z naszym zawodnikiem o możliwości przejścia do Kluczborka, ale poza tym mamy w zanadrzu jeszcze jeden klub, tyle że na razie nie wyjawię jego nazwy - zastrzega Stacewicz.

Co myśli o targach sam Emil Drozdowicz? Nie napiszemy, bo próby kontaktu spełzły na niczym.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku