Stilon na lepsze czasy. Startujemy o 17!

Ireneusz Klimczak
04.08.2010 , aktualizacja: 04.08.2010 09:46
A A A Drukuj
Czy gorzowski pierwszoligowiec pokona ostry zakręt i dalej powalczy na organizacyjnej prostej? Jest źle, ale startujemy. Wkrótce ze Stilonem w nazwie, a w środę o 17 na boisku z Sandecją Nowy Sącz. - I będziemy mocniejsi niż na wiosnę - zapowiada kapitan naszej drużyny Artur Andruszczak.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
SERWISY
Wejściówki, akredytacje, materiały marketingowe - wszelkie dokumenty są wykonywane z myślą wyłącznie o rundzie jesiennej. W gorzowskim klubie są przekonani, że najpóźniej od wiosny nasi piłkarze będą już grać pod nową nazwą i z nowym logo - GKP Stilon. Powrót tradycji ma pomóc gorzowskiemu klubowi powoli przywrócić organizacyjny ład. Jeśli to ma faktycznie być jeden ze skutecznych leków na całe zło to "Gazeta" zaczyna stosować nazwę Stilon już od pierwszego spotkania sezonu 2010/11. A stilonowcy niech pokażą grę na miarę najlepszych, trochę już odległych czasów. Na miarę marzeń piłkarskiego środowiska - podjęcia w najbliższych sezonach walki o ekstraklasę.

Długi mają policzone

Na razie jest również prestiżowa i mocna pierwsza liga, a w pamięci porażające liczby z walnego zebrania klubu: milion złotych długu. Czy coś się zmieniło? - Startujemy do rozgrywek i to jest najważniejsze - powiedział dyrektor Mariusz Niewiadomski. - Długi mamy policzone, musimy teraz regularnie je spłacać. Za co? Za transzę i pomoc z miasta. Prezes Sylwester Komisarek poinformował też, że nowy sponsor, którego nazwy na razie nie mogę zdradzić, wpłaci na nasze konto 100 tys. zł. Bardzo liczę na powstały dział marketingu. Już po pierwszych działaniach widać, że tak ważne sprawy w klubie powinny być realizowane na zupełnie innym, lepszym poziomie.

Stilon ma zebrać budżet ok. 2,5 mln. Jest realne, że połowę z tego zagwarantuje sobie na rundę jesienną. Nie możemy się równać z Piastem Gliwice, który na samą nagrodę za szybki powrót do ekstraklasy chce przeznaczyć okrągły milion. Nie jesteśmy jednak w pierwszej lidze jakimś finansowym ogonem. W naszych widełkach budżetowych mieści się sporo innych klubów. - Po odmłodzeniu kadry i podpisaniu nowych umów z zawodnikami, te pieniądze spokojnie powinny nam wystarczyć - dodał Niewiadomski.

Zgodnie z wymogami ligi, na stadionie przy Olimpijskiej do października zostają zadaszone dodatkowe miejsca siedzące. - Powstanie także jeszcze jedno wejście, które w znacznym stopniu ułatwi fanom sprawne dostanie się na trybuny - powiedział jeden z nowych członków zarządu Leszek Sokołowski.

Sportowo nikogo się nie boją

Pierwszym rywalem stilonowców - początek dzisiejszego meczu o godz. 17 - będzie trzecia w poprzednich rozgrywkach Sandecja Nowy Sącz. Rywal, tak jak my, mocno przemeblował skład, ale wciąż powinien być mocny, choć nie potwierdzał tego w spotkaniach sparingowych. W ostatnim pojedynku, zorganizowanym z okazji 100-lecia Sandecji (dlatego zaczynamy ligę w środę, a nie jak inni w miniony weekend), nasi przeciwnicy przegrali z Ruchem Chorzów 0:1. Nie byli z siebie zadowoleni. - Sparing to tylko narzędzie w przygotowaniach, prawdziwym testem jest walka o punkty - stwierdził nasz trener Krzysztof Pawlak, który do gier towarzyskich Sandecji nie przywiązuje żadnej wagi. - Wyjdziemy na nich jak na czołowy zespół pierwszej ligi. Mamy zebranych dużo informacji, choć mecz otwarcia i tak zawsze jest zagadką. Nie chodzi tylko o gości, ale i o moją drużynę. Doszli przecież młodzi chłopacy, którzy w grach kontrolnych strasznie walczyli w każdych warunkach. Teraz dojdzie jednak presja pierwszoligowa, dla nich zupełnie nowe doświadczenie.

Startu do rozgrywek nie boi się kapitan Artur Andruszczak, jedyny wychowanek gorzowskiego klubu w wyjściowym składzie. - Czuję, że możemy być sportowo nawet mocniejsi niż na wiosnę - odważnie zapowiada piłkarz. - Wytrzymaliśmy mocne przygotowania, utalentowana młodzież szybko zgrała się z tymi, którzy zostali w Gorzowie. Grunt, aby jak najlepiej wystartować. Najlepiej za 6 pkt. W środę Sandecję, a w sobotę beniaminka z Radzionkowa na pewno jesteśmy w stanie pokonać.

Grać tak, aby chciało to oglądać wielu

Oprócz powrotu tradycji do nazwy i wszystkich materiałów kojarzonych z gorzowską piłką, lekiem na problemy ma być też jeszcze lepsza frekwencja na trybunach. O to mają się postarać zawodnicy, przed którymi nie wyznaczono jasnego celu na najbliższy sezon. - Już poznałem ambicje tych chłopaków, wiem też, czego wymagam od siebie - powiedział trener Krzysztof Pawlak. - Jasne, że chcielibyśmy być wyżej niż ostatnio [poprzednie rozgrywki skończyliśmy na dziewiątej pozycji - przyp. red.]. Do obecnego składu przydałoby się jeszcze dwóch, trzech graczy ze znacznie większym doświadczeniem, którzy wzmocniliby siłę ognia, bo z destrukcją jest nieźle. Jest szansa, że do końca sierpnia, czyli przed zamknięciem okna transferowego, ktoś z elity jeszcze do nas dołączy. Przede wszystkim przekonywałem jednak tą grupę ludzi, aby na boisko nie zabierali ze sobą problemów. I już wiem, że oni chcą grać tak, aby z każdym meczem mieli coraz szerszą widownię. To pomoże w ich karierach i oczywiście klubowi.

Jesienne mecze w Gorzowie:

środa 4 sierpnia, godz. 17 z Sandecją Nowy Sącz; sobota 7 sierpnia, godz. 17 z Ruchem Radzionków; sobota 21 sierpnia, godz. 17 z Górnikiem Polkowice; sobota 4 września, godz. 17 z Odrą Wodzisław; sobota 18 września, godz. 17 z ŁKS Łódź; sobota 2 października, godz. 16 z Flotą Świnoujście; sobota 16 października, godz. 15 z Dolcanem Ząbki; sobota 30 października, godz. 13 z Wartą Poznań; sobota 13 listopada, godz. 13 z Podbeskidziem Bielsko-Biała.



Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku