Jak nasze koszykarki zostały gwiazdami telewizji

Ireneusz Klimczak
31.01.2012 , aktualizacja: 31.01.2012 11:49
A A A Drukuj
W akcji Agnieszka Skobel Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta W akcji Agnieszka Skobel
- Oglądalność meczu z Rybnikiem musiała rosnąć z każdą minutą, kto raz tu zajrzał już nie mógł się oderwać - mówił dumny trener gorzowianek Dariusz Maciejewski, który wciąż ma zespół zdolny do wielkich rzeczy!
Rzuty wolne wykonuje Alli Smalley
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Rzuty wolne wykonuje Alli Smalley
Ekstraklasa koszykówki kobiet KSSSE AZS PWSZ Gorzów - ROW Rybnik 85:79
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Ekstraklasa koszykówki kobiet KSSSE AZS PWSZ Gorzów - ROW Rybnik 85:79
Kibice koszykarek KSSSE AZS PWSZ Gorzów
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Kibice koszykarek KSSSE AZS PWSZ Gorzów
Ekstraklasa koszykówki kobiet KSSSE AZS PWSZ Gorzów - ROW Rybnik 85:79
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Ekstraklasa koszykówki kobiet KSSSE AZS PWSZ Gorzów - ROW Rybnik 85:79
Po wygranych z Brzegiem i Lesznem ten pojedynek miał być dla KSSSE AZS PWSZ najpoważniejszym w 2012 r. testem jakości. Ile może zdziałać piątka graczy plus młode rezerwowe? - Rybnik na pewno pokaże nam dalszą drogę - twierdził trener naszej drużyny Dariusz Maciejewski. - Sam jestem ciekaw, czy możemy marzyć wyłącznie o tym, aby na koniec fazy zasadniczej pozostać w ósemce, czy jednak o czymś więcej, na przykład o piątej lokacie i przyzwoitym rozstawieniu przed play-off.

Miało być ciekawie, ale że w niedzielny późny wieczór obu zespołom wyjdzie aż tak fantastyczny mecz? Akademiczki kończyły go z 63-proc. skutecznością z gry, a osiągi ROW Rybnik to 50 proc. Rewelacja. I wynik na styku do ostatnich sekund. Ostatecznie 85:79 na korzyść gorzowianek. - Oczywiście, że zakończenie było dla mnie przykre, ale mimo to wyjeżdżam z poczuciem nieźle wykonanego zadania. Wspólnie z gospodyniami fajnie promowaliśmy kobiecą koszykówkę - mówił trener ROW Kazimierz Mikołajec. - Wow, ależ to była zabawa - dodała uśmiechnięta Alli Smalley. Nasza rozgrywająca z każdą minutą jest lepszą koszykarką, w niedzielę była jedną z bohaterek tego niecodziennego widowiska. - Kibice powinni być zadowoleni. A my? No jasne. Widziałyśmy jakie rywalki mamy teraz w kalendarzu. Zostało nas niewiele, ale to nie znaczy, że będziemy się z tym łatwo godzić i wyłącznie przegrywać.

Swój przepis na takie sukcesy jak ten z Rybnikiem naszej drużyny w nowych realiach kadrowych ma trener Maciejewski: - Dziewczyny, które zostały w Gorzowie, dokładnie wiedzą, co je czeka i ile powinny z siebie dać. Muszą być odpowiedzialne, bo nikt za nie już niczego na boisku nie zrobi. Jak widać pięknie podjęły się tego wyzwania. Za to należy im się szacunek i gorące brawa.

Smalley (21 pkt, 7/11 z gry) i Lyndra Weaver (26 pkt, 12/13!) zagrały przeciwko ROW swoje najlepsze mecze w polskiej ekstraklasie. Byliśmy gotowi, aby sięgać wyżyn, byle tylko ograć Rybnik. A gdy robiło się groźnie i wydawało się, że jednak zespół gości nam odskoczy, sprawy w swoje ręce brała Agnieszka Skobel. Rzutem za 3 pkt wygrała nam niedawno mecz w Lesznie. Rybniczanki skaleczyła kolejnymi pięcioma trafieniami z dystansu, bez żadnego pudła! A te jej wjazdy na kosz... Coś niesamowitego, niewiele koszykarek na świecie to potrafi. Łącznie 23-latka dała drużynie 31 pkt. Ani na chwilę, heroicznie walczącej całej drużynie, nie pozwoliła na jakiekolwiek zwątpienie. - ROW pomógł nam stworzyć fantastyczne widowisko, ale teraz tylko mogę współczuć rywalkom, bo jednak Aga Skobel ciągle jest po naszej stronie - doceniła wyczyny koleżanki z drużyny nasza kapitan Agnieszka Kaczmarczyk. - Sądzę, że kolejnym przeciwnikom też nie będzie łatwo. Po jednej, drugiej, trzeciej akcji zaczynam wątpić, czy ktokolwiek ją w tej chwili może powstrzymać. Dla nas to na pewno nie jest zmartwienie, a bezcenny w obecnej sytuacji drużyny atut. Nasza rola tak wspomagać Agnieszkę, aby dalej jak najczęściej znajdowała drogę do kosza przeciwniczek. Po takich zagraniach zwyczajnie rosną nam skrzydła i wracają siły.

Teraz przed nami drugi z rzędu mecz u siebie, tym razem z mającym wielki apetyt na medal Toruniem, potem wyjazd do Widzewa Łódź, który ograł nas przecież w Gorzowie i wreszcie wizyta w hali PWSZ naszpikowanych gwiazdami Polkowic. Do końca fazy zasadniczej czekają nas już prawie same, poważne wyzwania, a mimo super bilansu 3-1 w styczniu, czołowa ósemka wciąż nie jest pewna. Po tak znakomitym meczu jak ten z Rybnikiem w akademicką przyszłość spoglądamy jednak już znacznie spokojniej. Nie zawsze czeka naszą drużynę szczęśliwe zakończenie? To nic. Styl, klasa, walka na 120 proc. możliwości - kibice zawsze doceniają te wartości. A nasz AZS PWSZ, może i dziś nie ma kasy, ale klasy nie brakuje mu nawet na tak ostrym, organizacyjnym zakręcie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Dołącz do nas na Facebooku