Koszykówka: Nasz rosyjski gieroj!
2009-11-09
, aktualizacja: 09.11.2009 08:16
Brakowało czterech sekund, aby piękna seria zwycięstw KSSSE AZS PWSZ została zakończona. Nic z tego! Po fantastycznym wejściu pod kosz Ludmiły Sapowej wygrywamy z Rybnikiem i nadal mamy lidera!

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Dariusz Maciejewski

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
- Wielka gra naszych koszykarek! Wygrywamy w Eurolidze! (18-11-09, 22:42)
- Liga Mistrzów gra u nas! Kibicujmy koszykarkom (17-11-09, 18:24)
- Weekend koszykarki spędzają tam, gdzie rządzą (14-11-09, 11:11)
- Koszykarki do bogatej Pragi, która miała być najlepsza (10-11-09, 08:48)
- Co nasi piłkarze pokażą w telewizji (10-11-09, 08:41)
- Piłka nożna: Syndrom dziesięciu (09-11-09, 08:06)
- Piłka ręczna: Ich najlepszy mecz, lidera szóste zwycięstwo (09-11-09, 08:03)
- Siatkówka: Zwycięstwo w Spale w tym roku smakuje lepiej (09-11-09, 08:04)
- Osa przyniosła nam szczęście (09-11-09, 07:55)
- Czesław Czernicki: Tutaj wszystko się zaczęło (08-11-09, 12:01)
- Sukces w Eurolidze to kwestia czasu, a w lidze musimy wygrać w sobotę (06-11-09, 09:53)
- Walczymy z młodością z Sopronu, przegrywamy 64:78 (05-11-09, 09:09)
- Koszykarki chcą szybko kolejnej szansy. Dostaną ją w środę (01-11-09, 13:34)
- Wysokie euroligowe progi. Przegrywamy w Madrycie (30-10-09, 08:40)
- Naszym koszykarkom kazano strzelać (16-11-09, 09:03)
SERWISY
25-latka Ludmiła Sapowa przed obecnym sezonem trafiła do nas jako ostatnia. Trochę szczęśliwie, bo z powodów kryzysu finansowego rozpadł się jej dotychczasowy klub CSKA Moskwa. W innych euroligowych drużynach składy były już pozamykane, dlatego jej menadżer wykonał telefon do Gorzowa. Dzięki temu mamy przyjemność oglądać koszykarkę z najwyższej półki. Umiejętności Rosjanki zdecydowanie wskazują drogę transferową na przyszłość. Takim graczom płacisz spore pieniądze, ale masz gwarancję, że choć nie są w najwyższej formie - to w tej chwili kłopot całego KSSSE AZS PWSZ - to będą walczyć do upadłego i w najważniejszym momencie nie zawiodą.
W 37. min sobotniego, dramatycznego pojedynku Sapowa po celnym rzucie wolnym wyprowadziła gorzowianki na prowadzenie 66:65. Chwilę później, gdy panicznie szukaliśmy dogodnej okazji i kończył się nasz czas na wykonanie akcji w ataku, trafiła ponownie z półdystansu - było 68:67 dla KSSSE AZS PWSZ. Po kilku kolejnych nieudanych zagraniach z obu stron, na 11 s przed końcem o czas poprosił trener Rybnika Mirosław Orczyk. Po wznowieniu gry zaatakowała Amerykanka Whitney Boddie. Wyskoczyła w górę i... wcześniej 4 m od kosza była bezbłędna. Tym razem w ostatniej chwili zmieniła zamiar i lobem piłka trafiła pod nasz kosz do niepilnowanej Devanei Hampton. ROW wyszedł na prowadzenie. Do końca meczu 4 s. Czas dla KSSSE AZS PWSZ. Akcja rozrysowana na Sapową. Rosjanka wychodzi na ósmy metr po piłkę, dostaje dokładne podanie od Sidney Spencer, zaczyna kozłować, wbija się w pole trzech sekund, kończy akcję dwutaktem i w ostatniej sekundzie zdobywa kosza! Zrozpaczone rybniczanki plują sobie w brodę, bo miały w zapasie jeszcze jeden faul bez konsekwencji i mogły wcześniej powstrzymać akcję gospodyń. W tym samym momencie gorzowianki ściskają swoją bohaterkę, a kibice skandują: AZS! tak głośno jak chyba nigdy wcześniej. - Jaki ze mnie gieroj, wiedziałam, że trafię - opowiadała uśmiechnięta od ucha do ucha Sapowa. - Na odrobienie strat z pierwszej połowy, po której przegrywałyśmy różnicą 11 pkt, ciężko zapracował cały zespół. To nie był nasz wielki mecz. Dwie ostatnie porażki w Eurolidze trochę zachwiały naszą pewność, szwankuje skuteczność. Ważne jednak, że do końca wierzyłyśmy w podtrzymanie naszej passy zwycięstw w Polsce. Dzięki temu dostałyśmy fajną nagrodę, nadal jesteśmy niepokonane.
Zwycięzców się nie sądzi, ale świetnie, że same koszykarki mają świadomość ze swoich aktualnych słabości. Nasz znak firmowy - obrona strefowa - w tym sezonie absolutnie nie jest naszym atutem. Słabo przygotowane na taki wariant gry rybniczanki - świadczyła o tym nerwowa gestykulacja ich szkoleniowca - o dziwo z łatwością rozbiły nas rzutami za 3 pkt (osiem trafień w pierwszej połowie, w tym cztery Katarzyny Krężel). Czystych pozycji miały zdecydowanie za wiele. Budujące, że doszliśmy ROW dzięki defensywie każdy swego. Przy takiej obronie trudno ustać sprawnym i niesamowicie skocznym Amerykankom. Tym razem jednak udowodniliśmy, że posiadamy w zespole graczy nietuzinkowych, bardzo dobrze wyszkolonych, którzy wcale nie muszą przegrywać pojedynków jeden na jeden nawet z czarnoskórymi koszykarkami.
Co do ataku - jest przeciętnie i niestety chyba jeszcze gorzej niż w obronie. To się jednak natychmiast zmieni, gdy zawodniczkom KSSSE AZS PWSZ wróci skuteczność, bo okazji do zdobycia punktów nie brakuje, a my mylimy się nawet w kontratakach. Z trudem dochodzimy do granicy 70 pkt. W zespole widać napięcie z powodu ostatnich przegranych, niecierpliwość koszykarek, które miały grać w Gorzowie pierwsze skrzypce, a z trudem znajdują drogę do kosza. Czy to jednak pierwszy sezon, w którym budowany od nowa zespół na początku ma problemy? Tym bardziej, gdy ciężko o trening, zgrywanie się i czyszczenie błędów, bo więcej czasu spędzasz w podróży niż na hali. - W takim momencie najcenniejsze jest, że mimo takiej, a nie innej gry, wciąż nikt nie znalazł na nas sposobu - podsumowała nasza kapitan Justyna Żurowska. - Nikomu nie można odmówić zaangażowania i poświęcenia, a to w takich meczach jak ten z Rybnikiem jest decydujące. I takie zwycięstwa ostatnim rzutem w pojedynku smakują zdecydowanie najbardziej.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - UTEX ROW RYBNIK 70:69
KWARTY: 19:22, 11:19, 26:18, 14:10.
KSSSE AZS PWSZ: Sapowa 17 (1x3), Żurowska 14 (2), Piekarska 13 (2), Spencer 10 (2), Richards 4 oraz Kaczmarczyk 6, Vidacić 6, Dźwigalska 0, Dureika 0, Chaliburda 0.
ROW: Krężel 19 (4x3), Bell 19 (2), Sibora 11 (3), Hampton 11, Boddie 7 oraz Koc 2, Jaroszewicz 0.
WYNIKI Z 9. KOLEJKI:
KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Utex ROW Rybnik 70:69, ŁKS Łódź - Wisła Can Pack Kraków 67:78, MUKS Poznań - Inea AZS Poznań 68:71, Lider Pruszków - Artego Bydgoszcz 73:67, CCC Polkowice - Odra Brzeg 85:71, Energa Toruń - Super Pol Tęcza Leszno 84:69. Pauzował Lotos Gdynia.
EKSTRAKLASA KOSZYKAREK
Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pięć pozostałych będzie bronić się przed spadkiem.
W 37. min sobotniego, dramatycznego pojedynku Sapowa po celnym rzucie wolnym wyprowadziła gorzowianki na prowadzenie 66:65. Chwilę później, gdy panicznie szukaliśmy dogodnej okazji i kończył się nasz czas na wykonanie akcji w ataku, trafiła ponownie z półdystansu - było 68:67 dla KSSSE AZS PWSZ. Po kilku kolejnych nieudanych zagraniach z obu stron, na 11 s przed końcem o czas poprosił trener Rybnika Mirosław Orczyk. Po wznowieniu gry zaatakowała Amerykanka Whitney Boddie. Wyskoczyła w górę i... wcześniej 4 m od kosza była bezbłędna. Tym razem w ostatniej chwili zmieniła zamiar i lobem piłka trafiła pod nasz kosz do niepilnowanej Devanei Hampton. ROW wyszedł na prowadzenie. Do końca meczu 4 s. Czas dla KSSSE AZS PWSZ. Akcja rozrysowana na Sapową. Rosjanka wychodzi na ósmy metr po piłkę, dostaje dokładne podanie od Sidney Spencer, zaczyna kozłować, wbija się w pole trzech sekund, kończy akcję dwutaktem i w ostatniej sekundzie zdobywa kosza! Zrozpaczone rybniczanki plują sobie w brodę, bo miały w zapasie jeszcze jeden faul bez konsekwencji i mogły wcześniej powstrzymać akcję gospodyń. W tym samym momencie gorzowianki ściskają swoją bohaterkę, a kibice skandują: AZS! tak głośno jak chyba nigdy wcześniej. - Jaki ze mnie gieroj, wiedziałam, że trafię - opowiadała uśmiechnięta od ucha do ucha Sapowa. - Na odrobienie strat z pierwszej połowy, po której przegrywałyśmy różnicą 11 pkt, ciężko zapracował cały zespół. To nie był nasz wielki mecz. Dwie ostatnie porażki w Eurolidze trochę zachwiały naszą pewność, szwankuje skuteczność. Ważne jednak, że do końca wierzyłyśmy w podtrzymanie naszej passy zwycięstw w Polsce. Dzięki temu dostałyśmy fajną nagrodę, nadal jesteśmy niepokonane.
Zwycięzców się nie sądzi, ale świetnie, że same koszykarki mają świadomość ze swoich aktualnych słabości. Nasz znak firmowy - obrona strefowa - w tym sezonie absolutnie nie jest naszym atutem. Słabo przygotowane na taki wariant gry rybniczanki - świadczyła o tym nerwowa gestykulacja ich szkoleniowca - o dziwo z łatwością rozbiły nas rzutami za 3 pkt (osiem trafień w pierwszej połowie, w tym cztery Katarzyny Krężel). Czystych pozycji miały zdecydowanie za wiele. Budujące, że doszliśmy ROW dzięki defensywie każdy swego. Przy takiej obronie trudno ustać sprawnym i niesamowicie skocznym Amerykankom. Tym razem jednak udowodniliśmy, że posiadamy w zespole graczy nietuzinkowych, bardzo dobrze wyszkolonych, którzy wcale nie muszą przegrywać pojedynków jeden na jeden nawet z czarnoskórymi koszykarkami.
Co do ataku - jest przeciętnie i niestety chyba jeszcze gorzej niż w obronie. To się jednak natychmiast zmieni, gdy zawodniczkom KSSSE AZS PWSZ wróci skuteczność, bo okazji do zdobycia punktów nie brakuje, a my mylimy się nawet w kontratakach. Z trudem dochodzimy do granicy 70 pkt. W zespole widać napięcie z powodu ostatnich przegranych, niecierpliwość koszykarek, które miały grać w Gorzowie pierwsze skrzypce, a z trudem znajdują drogę do kosza. Czy to jednak pierwszy sezon, w którym budowany od nowa zespół na początku ma problemy? Tym bardziej, gdy ciężko o trening, zgrywanie się i czyszczenie błędów, bo więcej czasu spędzasz w podróży niż na hali. - W takim momencie najcenniejsze jest, że mimo takiej, a nie innej gry, wciąż nikt nie znalazł na nas sposobu - podsumowała nasza kapitan Justyna Żurowska. - Nikomu nie można odmówić zaangażowania i poświęcenia, a to w takich meczach jak ten z Rybnikiem jest decydujące. I takie zwycięstwa ostatnim rzutem w pojedynku smakują zdecydowanie najbardziej.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - UTEX ROW RYBNIK 70:69
KWARTY: 19:22, 11:19, 26:18, 14:10.
KSSSE AZS PWSZ: Sapowa 17 (1x3), Żurowska 14 (2), Piekarska 13 (2), Spencer 10 (2), Richards 4 oraz Kaczmarczyk 6, Vidacić 6, Dźwigalska 0, Dureika 0, Chaliburda 0.
ROW: Krężel 19 (4x3), Bell 19 (2), Sibora 11 (3), Hampton 11, Boddie 7 oraz Koc 2, Jaroszewicz 0.
WYNIKI Z 9. KOLEJKI:
KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Utex ROW Rybnik 70:69, ŁKS Łódź - Wisła Can Pack Kraków 67:78, MUKS Poznań - Inea AZS Poznań 68:71, Lider Pruszków - Artego Bydgoszcz 73:67, CCC Polkowice - Odra Brzeg 85:71, Energa Toruń - Super Pol Tęcza Leszno 84:69. Pauzował Lotos Gdynia.
EKSTRAKLASA KOSZYKAREK
| 1. KSSSE AZS PWSZ Gorzów | 8 | 16 | 637:501 |
| 2. Lotos Gdynia | 8 | 15 | 584:503 |
| 3. CCC Polkowice | 8 | 15 | 560:486 |
| 4. Energa Toruń | 9 | 15 | 732:660 |
| 5. Odra Brzeg | 9 | 14 | 633:626 |
| 6. Wisła Can Pack Kraków | 8 | 13 | 602:524 |
| 7. Super Pol Tęcza Leszno | 8 | 12 | 559:547 |
| 8. ŁKS Łódź | 9 | 12 | 532:621 |
| 9. Lider Pruszków | 8 | 11 | 589:585 |
| 10. Utex ROW Rybnik | 8 | 10 | 520:576 |
| 11. Inea AZS Poznań | 8 | 10 | 542:636 |
| 12. Artego Bydgoszcz | 9 | 10 | 578:688 |
| 13. MUKS Poznań | 8 | 9 | 430:545 |
Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pięć pozostałych będzie bronić się przed spadkiem.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


