Weekend koszykarki spędzają tam, gdzie rządzą
2009-11-14
, aktualizacja: 14.11.2009 11:11
Przed KSSSE AZS PWSZ Gorzów, liderującym w ekstraklasie, ligowy mecz z Ineą AZS Poznań. Nasza drużyna zagra na wyjeździe w sobotę o godz. 18 w hali na poznańskich Krzesinach (a nie jak dotychczas w Arenie), gdzie od tego sezonu przeniosły się rywalki.
ZOBACZ TAKŻE
- Jesień w GKP powspominają z kibicami (14-11-09, 11:09)
- Stal jest już ekstra, a Falubaz na warunku (13-11-09, 11:14)
- Euroligowe wyjazdy bez sukcesu (13-11-09, 11:12)
- Trzy euroligowe lekcje naszych koszykarek (11-11-09, 20:40)
- Koszykówka: Nasz rosyjski gieroj! (09-11-09, 08:16)
- Osa przyniosła nam szczęście (09-11-09, 07:55)
- Walczymy z młodością z Sopronu, przegrywamy 64:78 (05-11-09, 09:09)
- Naszym koszykarkom kazano strzelać (16-11-09, 09:03)
SERWISY
Z trzeciej z rzędu euroligowej wyprawy, tym razem do czeskiej Pragi (przegraliśmy 79:96), nasz zespół wrócił w czwartek nad ranem. W grupie C dwie drużyny nie miały jeszcze przyjemności poczuć smaku europejskiego sukcesu - gorzowska i ze słowackich Koszyc. O wiele lepiej wiedzie się innym polskim zespołom - z Krakowa (same wygrane) i Gdyni (dwa zwycięstwa), już w Eurolidze ogranym. Pewnie również z tego powodu ekipę KSSSE AZS PWSZ dosięgła pierwsza fala krytyki z telewizji i innych mediów. Następnie tygodnie szybko potwierdzą, czy faktycznie nasze akademiczki, w aktualnym składzie, nie mają prawa wstępu na najważniejsze europejskie salony. Chyba jednak, patrząc na terminarz spotkań - teraz z siedmiu pojedynków aż pięć rozegramy w domu - odbieranie gorzowiankom jakichkolwiek szans jest zdecydowanie przedwczesne, co potwierdził trener ZVVZ Praga Lubor Blazek. - Tych specyficznych, niezwykle wymagających rozgrywek trzeba się nauczyć i nie zawsze wystarczy do tego jeden sezon - pocieszał gorzowską ekipę szkoleniowiec z Czech. - Niektórzy patrzą na nazwy, przeszłość, osiągnięcia, a tutaj układ sił zdecydowanie zmienia się w każdym sezonie. Czy Gorzów jest najsłabszy w grupie, bo przegrał trzy mecze? Tutaj nie ma słabych! Po przerwie zdobyliśmy aż 48 pkt, a rywalki jeszcze o jeden więcej. Całe szczęście, że pokazaliśmy się z fajnej strony w ataku, mieliśmy pozycje i zamieniliśmy je na aż 15 "trójek", tego zabrakło nam wcześniej w przegranym meczu u siebie z Hiszpankami. Już jednak wiemy, że czeka nas bardzo ciężki rewanż w Polsce - dodał Blazek.
Niezła skuteczność, dobra druga połowa, mimo słabszej w tym spotkaniu, bo chorej rozgrywającej Sam Richards, rewelacyjny występ 20-latki Agnieszki Kaczmarczyk (20 pkt, 4 zbiórki), zespół gotowy do nauki, a nie załamujący się po kilku niepowodzeniach - to na pewno pozytywy, które widzimy po stronie KSSSE AZS PWSZ. Te lekcje, jeśli zaraz nie zaprocentują w Eurolidze, na pewno mocno przydadzą się w rozgrywkach krajowych. Gorzowianki chcą jednak jeszcze raz postawić wszystko na jedną kartę i międzynarodową słabą passę zupełnie zmienić w domu, gdzie przecież w przeszłości połamaliśmy sportowe zęby już niejednej mocnej ekipie. Na pewno francuski Bourges Basket to bardzo silny zespół, z gwiazdami w składzie. Nie zaryzykujemy jednak stwierdzenia, że w najbliższą środę o godz. 20.15 to właśnie drużyna gości na pewno wyjedzie z Gorzowa wygrana.
Przed historycznym, pierwszym euroligowym występem w naszej hali, czekają nas jeszcze kolejne emocje ligowe z udziałem KSSSE AZS PWSZ. I tutaj jesteśmy gotowi postawić wszystkie pieniądze, że gorzowianki na własne życzenie nie popsują sobie znakomitej passy w kraju, wygrają dziewiąty raz z rzędu i utrzymają pierwszą pozycję w tabeli. Dlaczego?
Po pierwsze, po odejściu Amerykanki Okeishi Howard, Moniki Sibory i przede wszystkim Joanny Walich Inea AZS Poznań nie ma czym nas postraszyć. Świadczą o tym dotychczasowe wyniki drużyny prowadzonej przez Katarzynę Dudek - tylko dwa zwycięstwa na koncie.
Po drugie, gorzowianki po euroligowych porażkach łakną sukcesu, chcą szybko odbudowywać morale w zespole, mówiły o tym po ostatnim spotkaniu z ROW Rybnik (70:69), wygranym minimalnie, ale wygranym, dzięki niezłomnej, zażartej walce do końca, choć nam nie szło.
Po trzecie, nasze akademiczki, tak jak wcześniej inne zespoły z czołówki polskiej ekstraklasy, wykorzystają w hali na poznańskich Krzesinach (tam z Areny przeniosła się w tym sezonie Inea, początek spotkania w sobotę o godz. 18), swoją ogromną przewagę pod koszami, gdzie rywalki poniosły kadrowo ogromne straty. - Na obwodzie przede wszystkim trzeba uważać na utalentowane zawodniczki młodego pokolenia, kadrowiczkę Agnieszkę Skobel i Weronikę Idczak - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Wyjazdy zawsze rządzą się swoimi prawami, także zamiast oglądać się na statystyki, musimy zagrać na poważnie. Wtedy na pewno sami sobie nie narobimy kłopotów.
Niezła skuteczność, dobra druga połowa, mimo słabszej w tym spotkaniu, bo chorej rozgrywającej Sam Richards, rewelacyjny występ 20-latki Agnieszki Kaczmarczyk (20 pkt, 4 zbiórki), zespół gotowy do nauki, a nie załamujący się po kilku niepowodzeniach - to na pewno pozytywy, które widzimy po stronie KSSSE AZS PWSZ. Te lekcje, jeśli zaraz nie zaprocentują w Eurolidze, na pewno mocno przydadzą się w rozgrywkach krajowych. Gorzowianki chcą jednak jeszcze raz postawić wszystko na jedną kartę i międzynarodową słabą passę zupełnie zmienić w domu, gdzie przecież w przeszłości połamaliśmy sportowe zęby już niejednej mocnej ekipie. Na pewno francuski Bourges Basket to bardzo silny zespół, z gwiazdami w składzie. Nie zaryzykujemy jednak stwierdzenia, że w najbliższą środę o godz. 20.15 to właśnie drużyna gości na pewno wyjedzie z Gorzowa wygrana.
Przed historycznym, pierwszym euroligowym występem w naszej hali, czekają nas jeszcze kolejne emocje ligowe z udziałem KSSSE AZS PWSZ. I tutaj jesteśmy gotowi postawić wszystkie pieniądze, że gorzowianki na własne życzenie nie popsują sobie znakomitej passy w kraju, wygrają dziewiąty raz z rzędu i utrzymają pierwszą pozycję w tabeli. Dlaczego?
Po pierwsze, po odejściu Amerykanki Okeishi Howard, Moniki Sibory i przede wszystkim Joanny Walich Inea AZS Poznań nie ma czym nas postraszyć. Świadczą o tym dotychczasowe wyniki drużyny prowadzonej przez Katarzynę Dudek - tylko dwa zwycięstwa na koncie.
Po drugie, gorzowianki po euroligowych porażkach łakną sukcesu, chcą szybko odbudowywać morale w zespole, mówiły o tym po ostatnim spotkaniu z ROW Rybnik (70:69), wygranym minimalnie, ale wygranym, dzięki niezłomnej, zażartej walce do końca, choć nam nie szło.
Po trzecie, nasze akademiczki, tak jak wcześniej inne zespoły z czołówki polskiej ekstraklasy, wykorzystają w hali na poznańskich Krzesinach (tam z Areny przeniosła się w tym sezonie Inea, początek spotkania w sobotę o godz. 18), swoją ogromną przewagę pod koszami, gdzie rywalki poniosły kadrowo ogromne straty. - Na obwodzie przede wszystkim trzeba uważać na utalentowane zawodniczki młodego pokolenia, kadrowiczkę Agnieszkę Skobel i Weronikę Idczak - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Wyjazdy zawsze rządzą się swoimi prawami, także zamiast oglądać się na statystyki, musimy zagrać na poważnie. Wtedy na pewno sami sobie nie narobimy kłopotów.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




