Sam Richards: Cudny koniec ważnego tygodnia
2009-11-30
, aktualizacja: 30.11.2009 08:26
Liczby z sobotniego meczu z Wisłą Kraków gorzowskiej Australijki: 28 min, 21 pkt, 9/17 rzutów z gry, 9 asyst, 5 zbiórek (w tym 4 w ataku!), 3 przechwyty. Trener Dariusz Maciejewski powiedział wprost: stadiony świata! Po Sam Richards nie było jednak widać, że zrobiła w tym meczu coś wielkiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Koszykarki KSSSE AZS PWSZ pobiły wszystkich! (07-12-09, 08:36)
- Różne twarze basketu (04-12-09, 11:24)
- Nasze koszykarki gorsze od wielkich Hiszpanek o 3 pkt (02-12-09, 21:55)
- Czeszki rozstrzelane! Drugi nasz euroligowy sukces z rzędu! (17-12-09, 08:29)
- Nasz trener wierzy, że poprowadzi polską kadrę do czegoś wielkiego (10-12-09, 12:21)
- Nasze koszykarki drugi raz wygrywają w Europie i zostają przy nadziei (09-12-09, 20:28)
- W siódmy euroligowy wieczór skorzystajmy ze sposobu na największe firmy (09-12-09, 08:48)
- Ogramy mistrza i koszykarską serię nazwiemy historyczną (06-12-09, 12:04)
- Jedna nasza żużlowa niewiadoma (06-12-09, 12:00)
- W polskiej lidze rywala z bilansem 5-0 właśnie ograliśmy. Jak będzie w Eurolidze? Gramy w środę o 19.15 (02-12-09, 09:03)
- W Koszycach nasze koszykarki zawalczyły z zębem (25-11-09, 20:20)
- Jedna "Czarna" to na Gorzów za mało (23-11-09, 08:35)
- Koszykarska historia pisana obroną (20-11-09, 11:05)
- Wielka gra naszych koszykarek! Wygrywamy w Eurolidze! (18-11-09, 22:42)
- Iza Piekarska: W końcu z bliska trafię wszystko (02-12-09, 08:58)
- Nasi w konkursie o kadrę koszykarek (01-12-09, 10:51)
- Szalony sukces naszych koszykarek nr 11! (30-11-09, 08:30)
SERWISY
Ireneusz Klimczak: Sam, po prostu brak słów. Za twój występ wszyscy gorzowscy fani koszykówki biją ci pokłony do samej ziemi.
Samantha Richards: Proszę mnie nie zawstydzać (śmiech). W pojedynkę z niezwykle mocnym krakowskim rywalem nie miałabym żadnych szans. Byłyśmy dziś niesamowitym zespołem. To był klucz do sukcesu.
W waszej grze widać coraz więcej spokoju, pewności siebie, dojrzałości. Nie panikujecie nawet w najważniejszych momentach. To może zasługa czterech trudnych euroligowych wyjazdów?
- Zdecydowanie tak. W Europie zaczęłyśmy od wysokich przegranych, w końcu pokonałyśmy Francuzki. Na Słowacji też już od początku do końca, choć do sukcesu zabrakło nam 5 pkt, grałyśmy naprawdę dobry mecz. To był długi, ale bardzo ważny tydzień. Z Koszyc ruszyłyśmy wprost do Krakowa. Byłyśmy bardzo skoncentrowane, bo wiedziałyśmy co nas czeka. W Polsce jesteśmy niepokonane i chciałyśmy to utrzymać, czujemy się na siłach, aby dalej wygrywać. Cudnie się ten wyjazdowy tydzień skończył.
Masz 168 cm wzrostu, a przy kolosach z Wisły po prostu fruwałaś. Zebrałaś cztery piłki w ataku. Jak to się robi?
- Może wchodząc na boisko robię się wyższa (śmiech)? Na pewno w czwartej kwarcie całej drużynie urosły skrzydła, zresztą pierwszą połowę też zapisałyśmy na plus i gdyby faule były gwizdane po obu stronach to nie mielibyśmy remisu, a naszą przewagę. W pewnym momencie wstąpiło w nas coś niesamowitego. Wiedziałyśmy, że jeśli nie padnie kosz dla nas, to musimy tak długo dobijać, aby w końcu trafić i odrobić wszystkie straty. Zebrałyśmy się fantastycznie w obronie, a w ataku koleżanki ułatwiały mi zadanie, bo prawie każde podanie zamieniały na punkty. Wracamy do domu w rewelacyjnych humorach, ale już myślimy o środowej Eurolidze i weekendowej wielkiej grze z Lotosem. Teraz dłużej zostajemy u siebie. To na pewno jeszcze wpłynie na naszą grę. W tej grupie kochającej wygrywać, mamy zamiar zajść bardzo daleko.
*Samantha Richards - 26-letnia rozgrywająca, drugi sezon w KSSSE AZS PWSZ Gorzów
Samantha Richards: Proszę mnie nie zawstydzać (śmiech). W pojedynkę z niezwykle mocnym krakowskim rywalem nie miałabym żadnych szans. Byłyśmy dziś niesamowitym zespołem. To był klucz do sukcesu.
W waszej grze widać coraz więcej spokoju, pewności siebie, dojrzałości. Nie panikujecie nawet w najważniejszych momentach. To może zasługa czterech trudnych euroligowych wyjazdów?
- Zdecydowanie tak. W Europie zaczęłyśmy od wysokich przegranych, w końcu pokonałyśmy Francuzki. Na Słowacji też już od początku do końca, choć do sukcesu zabrakło nam 5 pkt, grałyśmy naprawdę dobry mecz. To był długi, ale bardzo ważny tydzień. Z Koszyc ruszyłyśmy wprost do Krakowa. Byłyśmy bardzo skoncentrowane, bo wiedziałyśmy co nas czeka. W Polsce jesteśmy niepokonane i chciałyśmy to utrzymać, czujemy się na siłach, aby dalej wygrywać. Cudnie się ten wyjazdowy tydzień skończył.
Masz 168 cm wzrostu, a przy kolosach z Wisły po prostu fruwałaś. Zebrałaś cztery piłki w ataku. Jak to się robi?
- Może wchodząc na boisko robię się wyższa (śmiech)? Na pewno w czwartej kwarcie całej drużynie urosły skrzydła, zresztą pierwszą połowę też zapisałyśmy na plus i gdyby faule były gwizdane po obu stronach to nie mielibyśmy remisu, a naszą przewagę. W pewnym momencie wstąpiło w nas coś niesamowitego. Wiedziałyśmy, że jeśli nie padnie kosz dla nas, to musimy tak długo dobijać, aby w końcu trafić i odrobić wszystkie straty. Zebrałyśmy się fantastycznie w obronie, a w ataku koleżanki ułatwiały mi zadanie, bo prawie każde podanie zamieniały na punkty. Wracamy do domu w rewelacyjnych humorach, ale już myślimy o środowej Eurolidze i weekendowej wielkiej grze z Lotosem. Teraz dłużej zostajemy u siebie. To na pewno jeszcze wpłynie na naszą grę. W tej grupie kochającej wygrywać, mamy zamiar zajść bardzo daleko.
*Samantha Richards - 26-letnia rozgrywająca, drugi sezon w KSSSE AZS PWSZ Gorzów
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



