Szalony sukces naszych koszykarek nr 11!

Ireneusz Klimczak
2009-11-30 , aktualizacja: 30.11.2009 08:30
A A A Drukuj
Przegrywaliśmy w Krakowie już 52:67. Wielu, którzy później dzwonili i słali do gorzowianek gratulacje przyznało, że już wyłączyło telewizory. KSSSE AZS PWSZ to jednak lider niezłomny, ciągle niepokonany. Po szalonej czwartej kwarcie wygrywamy z Wisłą siedmioma punktami!
Olbrzymia radość gorzowianek tuż po ostatniej syrenie sobotniego starcia w Krakowie. Od lewej: Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska i Izabela Piekarska, a między nimi w tle zszokowany trener Wisły Jose Hernandez
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Olbrzymia radość gorzowianek tuż po ostatniej syrenie sobotniego starcia w Krakowie. Od lewej: Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska i Izabela Piekarska, a między nimi w tle zszokowany trener Wisły Jose Hernandez

Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
Fot. Ireneusz Klimczak / Agencja
SERWISY
Mieliśmy w sobotę fantastyczny początek i wymarzony koniec. W 4. min wygrywaliśmy 11:2, dając tym samym gospodyniom jasny sygnał, że KSSSE AZS PWSZ już dawno nie lęka się nazwisk z WNBA i w tym meczu krakowianki będą musiały pobiegać zdecydowanie szybciej niż zwykle - w pierwszej kwarcie kilka razy nie wróciły do obrony, tracąc łatwe punkty z kontrataku. Później mecz się wyrównał, na chwilę prowadzenie objęła Wisła, ale do przerwy mieliśmy remis po 44 i znakomite koszykarskie widowisko z niezbyt fortunnymi decyzjami sędziów. Gdy walczą ze sobą dwa tak dobre, twarde zespoły, nie wolno dopuścić do aż takiej dysproporcji w odgwizdywaniu przewinień. Na 2 min przed końcem drugiej kwarty zawodniczki KSSSE AZS PWSZ faulowały aż 16 razy, a gospodynie zaledwie trzy! - Absolutnie nie miałem pretensji o gwizdki w naszą stronę, bo w meczowych emocjach nie wolno tego oceniać - opowiadał trener Dariusz Maciejewski. - Wiślaczki robiły jednak co chciały. Jedna, czy druga nasza dziewczyna mogła stracić zęby, a gwizdki milczały.

Po trzeciej kwarcie prowadziliśmy w faulach 21:8, ale przegrywaliśmy w meczu 54:67. Chwilę wcześniej krakowianki miały nawet 15 pkt przewagi. Na gorzowiankach musiały się odbić kłopoty z przewinieniami wysokich graczy. Gdzieś na chwilę uciekła nam też skuteczność z pierwszej połowy. Najważniejsze jednak, że nie straciliśmy wiary. - Nie wiem co się dalej stało - przyznał zszokowany szkoleniowiec Wisły Jose Hernandez. - Moje zawodniczki mają ewidentnie kłopot z mentalnością. W Eurolidze wygrywamy pięć razy z rzędu, a w Polsce sami wpędzamy się w kłopoty.

Hiszpański trener nic nie wziął na siebie, ale błędy popełniane w Krakowie od początku sezonu wytknęły mu zawodniczki. - Nie gramy zespołowo, każdy patrzy na siebie, przez to nie ma łatwych pozycji do rzutu, nie ma porządnej obrony, choć przecież skład mamy niezwykle mocny - powiedziała Katerina Zohnova, która latem przeszło z Gorzowa do Wisły. Faktycznie nasz sobotni rywal ma znakomite zawodniczki, ale idealnie składające się w jedną całość w Europie. W kraju, gdy cały czas muszą występować na boisku dwie Polki, jest zdecydowanie gorzej. Ewelina Kobryń potwierdziła klasę. Gdzie jednak były Anna Wielebnowska, Magdalena Skorek, Dorota Gburczyk i Agnieszka Majewska (łącznie zagrały 46 min i nie trafiły żadnego kosza!)? Przecież wszystkie wymienione potrafią grać w koszykówkę. W Krakowie mówią jednak, że maksymalnie zdołował je Hernandez. Trener Wisły po meczu powiedział wprost, że prawie cały polski skład chętnie by wymienił. - A może lepiej zacząć ufać Polkom, tak jak to robią w Gorzowie - zapytała retorycznie Kobryń.

- My walczymy we wszystkich rozgrywkach tymi samymi zawodniczkami, Polki muszą brać na siebie ciężar również w europejskiej rywalizacji i jak widać to wychodzi nam tylko na dobre, choć na pewno obciążenia są bardzo duże - stwierdził trener Maciejewski. - Absolutnie nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Silna Wisła wciąż może zostać mistrzem Polski, a my mamy realne szanse na wyjście z grupy w Eurolidze. Za to jednak co zespół pokazał w tym meczu pięknie dziewczynom dziękuję. Na pewno takie widowisko ogląda się w telewizji z przyjemnością.

Na początku czwartej kwarty - tutaj oba zespoły już faulowały prawie po równo - "trójkę" trafiła Agnieszka Kaczmarczyk, za chwilę dwa razy poprawiła Julia Dureika. Wiślaczki zmieniły system obrony, ale tą decyzją akurat nam pomogły, bo ich strefa wykreowała gorzowiankom kolejne dogodne pozycje do rzutów dystansowych. Na decydujące fragmenty spotkania powstała piątka akademiczek, która dokonała naprawdę wielkiej rzeczy. Wygrała 10 min 29:9, w zbiórkach pokonaliśmy rywala 18:4! Każdy dodawał swoją cegiełkę. Przydała się nareszcie Serbka Jela Vidacić (6 pkt, 8 zbiórek), swoją najlepszą koszykarską twarz pokazała kapitan Justyna Żurowska (20 pkt, 8 zbiórek, 4 przechwyty). W obronie - też ustawiliśmy strefę - wszystko funkcjonowało jak trzeba. W ataku błyszczała Samantha Richards. Dyktowanie tempa grania, wybór opcji na daną akcję, zaskakujące podania, wreszcie rzucane kosze - to było genialne. Na 3. min przed końcem Wisła jeszcze raz odzyskała prowadzenie - 76:75. Więcej punktów już w tym meczu nie zdobyła, wyraźnie nie wytrzymując trudów spotkania. - Gratuluję Sam, bo przyćmiła dziś znakomitą "jedynkę", bardzo docenianą Liron Cohen, pokazała stadiony świata - podsumował trener Maciejewski. - Była gwiazdą, fantastycznym przywódcą, ale miała za sobą niewiarygodnie stawiającą na zespołowość grupę osób [21 asyst naszej drużyny, w Wiśle - 12]. W drugiej połowie specjalnie odeszliśmy od Marty Fernandez, aby nie karciła nas już wjazdami pod kosz, skutecznie też wypychaliśmy zza pole trzech sekund znakomitą w Eurolidze, a gorszą dziś Janell Burse. Mieliśmy plan, daliśmy mądrość, zimną głowę i wielkie serce, mamy sukces. Bardzo się cieszymy, ale bez szaleństwa. Nie jesteśmy już drużyną rozpamiętującą pojedyncze triumfy w Krakowie. Mamy razem do zrealizowania znacznie bardziej ambitne plany - zakończył szczęśliwy szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ.

WISŁA CAN PACK KRAKÓW - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 76:83

KWARTY: 23:25, 21:19, 23:10, 9:29.

Wisła: Kobryn 16, Cohen 13 (3x3), Marques 11 (1), Burse 9 (1), Gburczyk 0 oraz Fernandez 22 (1), Zohnova 5 (1), Majewska 0, Skorek 0, Wielebnowska 0.

KSSSE AZS PWSZ: Żurowska 20 (2), Dureika 9 (3), Sapowa 7 (1), Piekarska 4, Dźwigalska 3 (1) oraz Richards 21 (3x3), Spencer 10 (2), Vidacić 6, Kaczmarczyk 3.



WYNIKI Z 12. KOLEJKI:

Wisła Can Pack Kraków - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 76:83, Super Pol Tęcza Leszno - Lider Pruszków 54:51, Lotos Gdynia - MUKS Poznań 89:45, ŁKS Łódź - Energa Toruń 57:79, Utex ROW Rybnik - Odra Brzeg 76:58, Inea AZS Poznań - CCC Polkowice 75:90. Pauzował zespół Artego Bydgoszcz.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. KSSSE AZS PWSZ Gorzów1122901:713
2. Lotos Gdynia1121822:662
3. CCC Polkowice1120800:671
4. Energa Toruń1219927:873
5. Wisła Can Pack Kraków1118845:726
6. Odra Brzeg1117774:766
7. Super Pol Tęcza Leszno1117742:735
8. Utex ROW Rybnik1116748:756
9. Lider Pruszków1114772:816
10. Inea AZS Poznań1114773:889
11. ŁKS Łódź1114648:768
12. Artego Bydgoszcz1112684:862
13. MUKS Poznań1112583:782


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pięć pozostałych będzie bronić się przed spadkiem.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Dołącz do nas na Facebooku