Serie innych były znacznie dłuższe, ale z naszej też jesteśmy dumni
23.12.2009
, aktualizacja: 23.12.2009 10:26
Gorzowscy kibice co mecz manifestują ile radości sprawiają im kolejne zwycięstwa, odliczają je razem z zawodniczkami, w poniedziałek wspólnie doszli już do 15. - Na razie nic ważnego jeszcze za to nie mamy - powiedziała kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. - Wygranymi budujemy jednak swoją pewność i siłę. No i uciekamy pozostałym.
ZOBACZ TAKŻE
- Pokazowa gra gwiazd w debiucie Maciejewskiego w kadrze (11-01-10, 09:47)
- Gorzowski wymiar kadry (04-01-10, 09:39)
- Co siedzi w głowie Emila Drozdowicza (29-12-09, 10:49)
- Maciejewski obiecuje, że pogodzi kadrę z klubem. I tu, i tu chce wygrywać (28-12-09, 09:23)
- Mamy lubuski przełom w sprawie Emila Drozdowicza (28-12-09, 09:18)
- Nicki Pedersen: Stal to nie jest gra va banque (24-12-09, 15:50)
- Koszykarska kadra seniorek w jego rękach (22-12-09, 09:01)
- Wygraną nr 15 zabraliśmy na dużym luzie (22-12-09, 08:56)
- Gorzowianki w kalendarzu wyłowione z wody (22-12-09, 08:31)
- Nr 14 KSSSE AZS PWSZ - po profesorsku. W poniedziałek o 18 gramy z MUKS (21-12-09, 07:59)
- Tajemnica sukcesu AZS Gorzów - do kobiet bez złośliwości (19-12-09, 11:00)
- Czeszki rozstrzelane! Drugi nasz euroligowy sukces z rzędu! (17-12-09, 08:29)
- Takie sprzeczki świadczą o wielkiej ambicji. W sobotę gramy z ŁKS Łódź (11-12-09, 10:46)
- Nasz trener wierzy, że poprowadzi polską kadrę do czegoś wielkiego (10-12-09, 12:21)
- Koszykarki KSSSE AZS PWSZ pobiły wszystkich! (07-12-09, 08:36)
SERWISY
W prezencie świątecznym fani gorzowskiej drużyny dostali nie tylko kalendarze, bombki i inne gadżety klubowe, ale również sobotnie zwycięstwo w lidze nr 14 w Toruniu oraz nr 15 w poniedziałek w domu z MUKS Poznań. Ostatnią w tabeli ekstraklasy młodzież pokonaliśmy 74:52. - Nie pokazaliśmy jakiejś wielkiej gry, ale tym razem rozumiem dziewczyny, szczególnie te, które za chwilę ruszą w daleką podróż do domu i po kilku miesiącach rozłąki spotkają się z bliskimi - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Sam kiedyś studiowałem i grałem w Rosji. Wiem co to znaczy, gdy już podekscytowany siedzisz na walizkach, a tu jeszcze raz trzeba się skoncentrować i skończyć rok w lidze tak, aby nie zaprzepaścić całej wcześniejszej roboty. Ważne, że nie było nerwów i do tego nasza młodzież świetnie spożytkowała na boisku otrzymany czas.
Gorzowianki mają na koncie 15 zwycięstw. Dla naszego klubu to wyjątkowa sprawa, ale gdzie nam do rekordowej serii w Polsce. Wielki Lotos Gdynia w latach 2000-2004 wygrał aż 71 razy z rzędu! To była znakomita drużyna i zdajemy sobie sprawę, że obecnie, gdy ekstraklasa pań jest znacznie bardzie wyrównana, takie serie są już niemożliwe. Coś jednak z tamtego czasu chcielibyśmy od Gdyni zaczerpnąć. Lotos raz za razem wygrywał mistrzostwo Polski. Nam bardzo się marzy ten pierwszy raz, a w obecnym składzie naprawdę możemy wiele. - Taka seria niewiele nam jeszcze daje, przed nam ciągle wiele trudnych spotkań, gdzie ktoś w końcu może nas ograć, a każdy rywal atakuje z coraz większym apetytem - stwierdził trener Maciejewski. - Oczywiście bardzo doceniam to co dziewczyny już osiągnęły. Tym sposobem torujemy sobie jak najłatwiejszą drogę w play-off. Tej drużynie nie trzeba powtarzać, że pragniemy grać wysoko, bo każda z zawodniczek chce w tym składzie ugrać coś ważnego. Widać to po meczowych wyborach, spokoju, z dnia na dzień większej dojrzałości i sercu zostawianym na boisku - bez tego nic nigdy w sporcie się nie uda. My jako klub spróbujemy im jak najbardziej pomóc. Dlatego żegnamy się z Jelą Vidacić, która jest naprawdę fajnym człowiekiem, ale sportowo niewiele potrafiła wnieść, na dzisiaj potrzebujemy czegoś innego. Liczymy budżet z każdej strony, negocjujemy z menadżerami, aby pod koszem znacznie się wzmocnić. Jeśli nam się uda to gorzowski lider na pewno zyska w czasie gry kolejne istotne atuty - dodał nasz szkoleniowiec.
Wczorajsze przedpołudnie krajowe koszykarki przeznaczyły na tradycyjne obowiązki wobec innych. Kasia Dźwigalska, Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska oraz Dariusz Maciejewski odwiedzili z prezentami dzieci w szpitalu przy ul. Dekerta. Zagraniczna część KSSSE AZS PWSZ w pośpiechu ruszyła do domów. Nasze zawodniczki rozjechały się do Australii, USA, na Białoruś i do Rosji. W pierwszych dniach nowego roku wszystkie będą jednak już z powrotem. 13 stycznia czeka nas kolejne wyzwanie w Eurolidze, a potem śrubowanie rekordu w lidze. Fani mają tylko jedno życzenie: wygrywajcie jak najdłużej! Aż do play-off i wielkiego finału!
Gorzowianki mają na koncie 15 zwycięstw. Dla naszego klubu to wyjątkowa sprawa, ale gdzie nam do rekordowej serii w Polsce. Wielki Lotos Gdynia w latach 2000-2004 wygrał aż 71 razy z rzędu! To była znakomita drużyna i zdajemy sobie sprawę, że obecnie, gdy ekstraklasa pań jest znacznie bardzie wyrównana, takie serie są już niemożliwe. Coś jednak z tamtego czasu chcielibyśmy od Gdyni zaczerpnąć. Lotos raz za razem wygrywał mistrzostwo Polski. Nam bardzo się marzy ten pierwszy raz, a w obecnym składzie naprawdę możemy wiele. - Taka seria niewiele nam jeszcze daje, przed nam ciągle wiele trudnych spotkań, gdzie ktoś w końcu może nas ograć, a każdy rywal atakuje z coraz większym apetytem - stwierdził trener Maciejewski. - Oczywiście bardzo doceniam to co dziewczyny już osiągnęły. Tym sposobem torujemy sobie jak najłatwiejszą drogę w play-off. Tej drużynie nie trzeba powtarzać, że pragniemy grać wysoko, bo każda z zawodniczek chce w tym składzie ugrać coś ważnego. Widać to po meczowych wyborach, spokoju, z dnia na dzień większej dojrzałości i sercu zostawianym na boisku - bez tego nic nigdy w sporcie się nie uda. My jako klub spróbujemy im jak najbardziej pomóc. Dlatego żegnamy się z Jelą Vidacić, która jest naprawdę fajnym człowiekiem, ale sportowo niewiele potrafiła wnieść, na dzisiaj potrzebujemy czegoś innego. Liczymy budżet z każdej strony, negocjujemy z menadżerami, aby pod koszem znacznie się wzmocnić. Jeśli nam się uda to gorzowski lider na pewno zyska w czasie gry kolejne istotne atuty - dodał nasz szkoleniowiec.
Wczorajsze przedpołudnie krajowe koszykarki przeznaczyły na tradycyjne obowiązki wobec innych. Kasia Dźwigalska, Agnieszka Kaczmarczyk, Justyna Żurowska oraz Dariusz Maciejewski odwiedzili z prezentami dzieci w szpitalu przy ul. Dekerta. Zagraniczna część KSSSE AZS PWSZ w pośpiechu ruszyła do domów. Nasze zawodniczki rozjechały się do Australii, USA, na Białoruś i do Rosji. W pierwszych dniach nowego roku wszystkie będą jednak już z powrotem. 13 stycznia czeka nas kolejne wyzwanie w Eurolidze, a potem śrubowanie rekordu w lidze. Fani mają tylko jedno życzenie: wygrywajcie jak najdłużej! Aż do play-off i wielkiego finału!
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



