Rozbiór euroligowego składu, czyli co gorzowianek nie zabije to je wzmocni
07.01.2011
, aktualizacja: 07.01.2011 10:16
Jelena Leuczanka w Krakowie, Kalana Greene w Polkowicach - czy właśnie jesteśmy świadkami rozbioru zespołu na europejskim poziomie? - Możliwe, że wrócimy do czasów akademickich, ale gwarantuję, że koszykówki w Gorzowie nikomu nie uda się zabić - odparł trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.
ZOBACZ TAKŻE
- GTPS rusza na małe tournee. Ale zaczyna w sobotę u siebie (07-01-11, 16:40)
- Przykro tak się żegnać z Euroligą. Być może na wiele lat (13-01-11, 10:42)
- Panowie prezesi! Nie wierzcie procentom! Ratujcie gorzowski sport! (12-01-11, 10:13)
- Jak w jedną chwilę okradają nas z koszykarskich marzeń (14-01-11, 10:15)
- U koszykarek kadra coraz mniejsza, ale za to mentalność wielka! (24-01-11, 11:04)
- Kończymy Euroligę po polsku [WIDEO] (19-01-11, 20:34)
- Koszykarki kończą piękny medalowy rok miesiącem, który pokazał nasze słabości (27-12-10, 11:41)
- Nasze koszykarki na święta zrobiły prezent dla Polkowic (23-12-10, 11:02)
- Ostatnia domowa gra w Eurolidze. Od potęgi weźmy jak najwięcej dobrego (12-01-11, 10:03)
- Oto nasza polska koszykarska siła (10-01-11, 09:52)
- Wracamy do walki w lidze bez Leuczanki i Greene (07-01-11, 16:41)
- Sponsorzy koszykarek martwią się o przyszłość drużyny. Mecz w Łodzi odwołany (14-01-11, 17:08)
- Maciejewski: W środę powinniśmy być mądrzejsi (04-01-11, 10:59)
- Co dalej z koszykarkami? Sportowe życie nie kończy się na jednym sezonie (03-01-11, 10:04)
- Widmo klęski, czyli dlaczego procenty szkodzą gorzowskim sportowcom (28-12-10, 10:46)
SERWISY
Środowe spotkanie w Pucharze Polski z CCC Polkowice - przegraliśmy 50:52, ale mimo poważnego osłabienia, zagraliśmy naprawdę dobre zawody - potwierdziło, że niepewność finansowa i radykalne cięcia w budżecie miasta, mogą mieć dla drużyny KSSSE AZS PWSZ poważne, kadrowe konsekwencje. - Ta niepewność jest dla nas zabójcza - opowiadał bardzo rozgoryczony trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Sezon w koszykówce trwa cztery miesiące w jednym roku kalendarzowym i cztery w drugim. Nie może być tak, że jakikolwiek klub najpierw dostaje większe dofinansowanie i sprowadza lepszych graczy, aby w następnym budżecie nie być w ogóle ujętym. Takie traktowanie grozi katastrofą. Nie wolno naszego sezonu porównywać do choćby żużlowego. Oni swoje cztery miesiące ścigania mają w jednym roku - dodał nasz szkoleniowiec.
W składzie na mecz z Polkowicami znalazły się same Polki, także te najmłodsze, ściągnięte z drużyny juniorek starszych, plus Angielka Jo Leedham. Nie było Samanthy Richards, Jeleny Leuczanki i Kalany Greene. Co z nimi?
Najprostsza sprawa i najbardziej optymistyczna jest z Australijką Richards. Nasza rozgrywająca ma dołączyć do drużyny na niedzielny mecz ligowy z Liderem Pruszków. - Sam przyjechała do nas na początku października, zaraz po mistrzostwach świata seniorek w Czechach - wyjaśnił Maciejewski. - Teraz obiecaliśmy jej trochę więcej wolnego, tym bardziej, że ma trochę kłopotów z kolanami. Jeśli dalej ze zdrowiem nie będzie w porządku to ta przerwa, już w Polsce, może się jeszcze wydłużyć.
Sprawę z Greene możemy porównać do tych z poprzednich sezonów, gdy właśnie zimą staraliśmy się wymieniać najsłabsze ogniwa. Amerykanka nie spełniła naszych oczekiwań, a więc - Właśnie jesteśmy na etapie rozwiązywania jej umowy - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ. - Jej postawa na boisku nie miała żadnego odzwierciedlenia w wysokich zarobkach. Dlatego się rozstajemy. Kalana nie jest jednak złym graczem, ma talent. Może za chwilę jej forma eksploduje w innej drużynie.
Podobno Greene za chlebem będzie podróżować zaledwie dwie godziny. Z Gorzowa ma przenieść się do Polkowic. Dla nas najważniejszym pytaniem jest, czy w naszej drużynie zobaczymy kogoś w zamian? Niestety jeśli przyjęty budżet miasta będzie tak samo zły dla większości klubów jak projekt, to na wzmocnienia nie ma żadnych szans.
Po przerwie świątecznej pojawiła się w Gorzowie Leuczanka. Białorusinka w meczu pucharowym jednak nie zagrała, w ogóle nie było jej w hali. Oficjalnie, do czwartkowego wieczoru, wciąż leczyła uraz kostki, którego nabawiła się jeszcze w ubiegłym roku. - Czekamy też na budżet miasta, jesteśmy w zawieszeniu, być może będziemy musieli wykonać kolejne bolesne ruchy kadrowe - przyznał Maciejewski.
Jakie ruchy? Właśnie rozwiązanie umowy z najdroższą Leuczanką. Po stracie Janell Burse - jest w ciąży - mocno gracza podkoszowego szukała Wisła Kraków. W grę początkowo wchodził także transfer Białorusinki do rosyjskiego Jekaterinburga. Najmniej realne były występy Leuczanki w Lotosie Gdynia, choć w środę, gdy walczyliśmy z Polkowicami, koszykarka była właśnie nam morzem. Pojechała jednak tam nie negocjować kontrakt, a obejrzeć mecz Prokomu i spotkać się ze znajomymi, którzy grają w zespole z Ukrainy, akurat goszczącym w Polsce. W czwartek wieczorem ostatecznie rozwiązała kontrakt z Gorzowem, a podpisała umowę w Krakowie.
Scenariusz dla gorzowskiej koszykówki pisze się niestety jeden - osłabienia, osłabienia, osłabienia. Czym to grozi? - Jeśli ktoś chce takich decyzji, które są planowane, to trudno, nic z tym nie zrobię, może być mi tylko strasznie żal - mówił Maciejewski. - Koszykówki w Gorzowie, obojętnie co nas spotka, nikt nie zabije, osobiście za to ręczę. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Możliwe, że wrócimy do czasów koszykówki akademickiej, będziemy grać dla ludzi, którzy chcą nas oglądać, z zawodniczkami, które będą chciały dla nas grać. Poczekamy na lepsze czasy, na jasny, sprawiedliwy system finansowania sportu na lata do przodu, docenianie pracy i wyników, szanowania całej rzeczy kibiców, porządny obiekt dla gier halowych. Nie może być tak, że najpierw ktoś daje pieniądze, a potem nagle je odbiera. To jest nie do przyjęcia, w jednej chwili burzy lata pracy wielu dyscyplin.
Zaczyn koszykówki akademickiej mieliśmy w środę. Zespół CCC szybko musiał posłać do boju swoje Amerykanki, bo gorzowskie Polki walczyły ofiarnie i z zębem, były drużyną. - Za ten mecz jestem dumny z moich dziewczyn - zakończył trener KSSSE AZS PWSZ. - Kiedyś defensywa była naszym znakiem firmowym i do takiej gry będziemy musieli wrócić. Wybronić Polkowice na 52 pkt to jest naprawdę spory wyczyn. To, że nie zagramy dalej w pucharze nie jest w tej chwili dla nas największym zmartwieniem. Ważne, że sprawdziliśmy się w boju, w nowych okolicznościach i wyglądało to naprawdę przyzwoicie. Wysłaliśmy wiadomość: w obojętnie jakiej sytuacji Gorzów nigdy nie złoży broni i będzie się bił do upadłego.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - CCC POLKOWICE 50:52
KWARTY: 10:10, 11:14, 19:16, 10:12.
KSSSE AZS PWSZ: Leedham 23 (1x3), Żurowska 10 (1), Dźwigalska 4, Piekarska 4, Skobel 2 oraz Kaczmarczyk 7, Trębicka 0, Chaliburda 0, Głębocka 0.
CCC: Trofimowa 13 (3x3), Pietrzak 9 (1), Walich 8, Jeziorna 3 (1), Majewska 3 oraz Carter 8, Zoll 6, Babicka 2, Musina 0, Dobrowolska 0.
W składzie na mecz z Polkowicami znalazły się same Polki, także te najmłodsze, ściągnięte z drużyny juniorek starszych, plus Angielka Jo Leedham. Nie było Samanthy Richards, Jeleny Leuczanki i Kalany Greene. Co z nimi?
Najprostsza sprawa i najbardziej optymistyczna jest z Australijką Richards. Nasza rozgrywająca ma dołączyć do drużyny na niedzielny mecz ligowy z Liderem Pruszków. - Sam przyjechała do nas na początku października, zaraz po mistrzostwach świata seniorek w Czechach - wyjaśnił Maciejewski. - Teraz obiecaliśmy jej trochę więcej wolnego, tym bardziej, że ma trochę kłopotów z kolanami. Jeśli dalej ze zdrowiem nie będzie w porządku to ta przerwa, już w Polsce, może się jeszcze wydłużyć.
Sprawę z Greene możemy porównać do tych z poprzednich sezonów, gdy właśnie zimą staraliśmy się wymieniać najsłabsze ogniwa. Amerykanka nie spełniła naszych oczekiwań, a więc - Właśnie jesteśmy na etapie rozwiązywania jej umowy - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ. - Jej postawa na boisku nie miała żadnego odzwierciedlenia w wysokich zarobkach. Dlatego się rozstajemy. Kalana nie jest jednak złym graczem, ma talent. Może za chwilę jej forma eksploduje w innej drużynie.
Podobno Greene za chlebem będzie podróżować zaledwie dwie godziny. Z Gorzowa ma przenieść się do Polkowic. Dla nas najważniejszym pytaniem jest, czy w naszej drużynie zobaczymy kogoś w zamian? Niestety jeśli przyjęty budżet miasta będzie tak samo zły dla większości klubów jak projekt, to na wzmocnienia nie ma żadnych szans.
Po przerwie świątecznej pojawiła się w Gorzowie Leuczanka. Białorusinka w meczu pucharowym jednak nie zagrała, w ogóle nie było jej w hali. Oficjalnie, do czwartkowego wieczoru, wciąż leczyła uraz kostki, którego nabawiła się jeszcze w ubiegłym roku. - Czekamy też na budżet miasta, jesteśmy w zawieszeniu, być może będziemy musieli wykonać kolejne bolesne ruchy kadrowe - przyznał Maciejewski.
Jakie ruchy? Właśnie rozwiązanie umowy z najdroższą Leuczanką. Po stracie Janell Burse - jest w ciąży - mocno gracza podkoszowego szukała Wisła Kraków. W grę początkowo wchodził także transfer Białorusinki do rosyjskiego Jekaterinburga. Najmniej realne były występy Leuczanki w Lotosie Gdynia, choć w środę, gdy walczyliśmy z Polkowicami, koszykarka była właśnie nam morzem. Pojechała jednak tam nie negocjować kontrakt, a obejrzeć mecz Prokomu i spotkać się ze znajomymi, którzy grają w zespole z Ukrainy, akurat goszczącym w Polsce. W czwartek wieczorem ostatecznie rozwiązała kontrakt z Gorzowem, a podpisała umowę w Krakowie.
Scenariusz dla gorzowskiej koszykówki pisze się niestety jeden - osłabienia, osłabienia, osłabienia. Czym to grozi? - Jeśli ktoś chce takich decyzji, które są planowane, to trudno, nic z tym nie zrobię, może być mi tylko strasznie żal - mówił Maciejewski. - Koszykówki w Gorzowie, obojętnie co nas spotka, nikt nie zabije, osobiście za to ręczę. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Możliwe, że wrócimy do czasów koszykówki akademickiej, będziemy grać dla ludzi, którzy chcą nas oglądać, z zawodniczkami, które będą chciały dla nas grać. Poczekamy na lepsze czasy, na jasny, sprawiedliwy system finansowania sportu na lata do przodu, docenianie pracy i wyników, szanowania całej rzeczy kibiców, porządny obiekt dla gier halowych. Nie może być tak, że najpierw ktoś daje pieniądze, a potem nagle je odbiera. To jest nie do przyjęcia, w jednej chwili burzy lata pracy wielu dyscyplin.
Zaczyn koszykówki akademickiej mieliśmy w środę. Zespół CCC szybko musiał posłać do boju swoje Amerykanki, bo gorzowskie Polki walczyły ofiarnie i z zębem, były drużyną. - Za ten mecz jestem dumny z moich dziewczyn - zakończył trener KSSSE AZS PWSZ. - Kiedyś defensywa była naszym znakiem firmowym i do takiej gry będziemy musieli wrócić. Wybronić Polkowice na 52 pkt to jest naprawdę spory wyczyn. To, że nie zagramy dalej w pucharze nie jest w tej chwili dla nas największym zmartwieniem. Ważne, że sprawdziliśmy się w boju, w nowych okolicznościach i wyglądało to naprawdę przyzwoicie. Wysłaliśmy wiadomość: w obojętnie jakiej sytuacji Gorzów nigdy nie złoży broni i będzie się bił do upadłego.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - CCC POLKOWICE 50:52
KWARTY: 10:10, 11:14, 19:16, 10:12.
KSSSE AZS PWSZ: Leedham 23 (1x3), Żurowska 10 (1), Dźwigalska 4, Piekarska 4, Skobel 2 oraz Kaczmarczyk 7, Trębicka 0, Chaliburda 0, Głębocka 0.
CCC: Trofimowa 13 (3x3), Pietrzak 9 (1), Walich 8, Jeziorna 3 (1), Majewska 3 oraz Carter 8, Zoll 6, Babicka 2, Musina 0, Dobrowolska 0.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



