Wanda pozwoliła nam na tak wiele, że trener się obraził

Kamil Siałkowski
30.01.2012 , aktualizacja: 30.01.2012 10:14
A A A Drukuj
Wreszcie liczymy gorzowską serię zwycięstw. GTPS wygrał w sobotę drugi mecz z rzędu na swoim parkiecie. Tym razem punkty w Gorzowie zostawiła ostatnia w pierwszoligowej tabeli Wanda Kraków.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Czasownik "zostawić" używamy z premedytacją, bo do gry gości z Krakowa pasuje jak ulał. Osłabiona brakiem doświadczonego Adama Nowika Wanda nie mogła nam w sobotę zrobić większej krzywdy. Rywale pozwalali na wiele, nie postraszyli gorzowian atakiem ani blokiem. Nasi siatkarze skrzętnie to wykorzystali i wygrali za trzy punkty (3:1).

Pierwszego seta gorzowianie wygrali pewnie (25:21) nawet mimo tego, że pozwolili sobie na kilka błędów na rozegraniu i w ataku. W drugiej partii zdemolowali rywali i wydawało się, że rozprawią się z krakowianami w trzech setach. Goście grali tak słabo, że pierwszy trener i jednocześnie prezes Wandy Grzegorz Silczuk... obraził się na swoich siatkarzy. - Każdy by się zdenerwował - bronił go na konferencji prasowej drugi trener Mateusz Mielnik.

Szkoda tylko, że gorzowianie sami podali rywalom rękę. W trzeciej odsłonie GTPS prowadził jeszcze 8:4. Błąd Patryka Wojtysiaka na zagrywce, niedokładne ataki, i po chwili było już 8:9. Goście się zerwali, nasi stracili werwę w ataku. Tę partię oddaliśmy, ale... - Na szczęście nie powtórzyły się Siedlce. Tam też prowadziliśmy 2:0 i daliśmy rywalom się rozkręcić. Przegraliśmy po tie-breaku. Z Krakowem tego błędu nie popełniliśmy - westchnął z ulgą trener gorzowian Roland Dembończyk.

Czwarta odsłona to był popis gorzowian, prowadzonych do zwycięstwa przez najmłodszego na placu, 18-letniego środkowego Macieja Polańskiego. Młodziutki wychowanek GTPS skakał do bloku z niesamowitym wyczuciem, atakował mocno, punkty zdobywał nawet z zagrywki. -Gdy z juniorów przechodziłem do pierwszej drużyny, chciałem tylko potrenować, podszkolić się podglądając starszych kolegów - mówi dziś Polański. Przez kilka miesięcy młokos wyrósł na pierwszego środkowego. Polański robi postępy. Ale bez dwóch zdań w awansie, paradoksalnie pomogły mu problemy klubowe. Po cięciach finansowych GTPS opuścił jeden z liderów Dariusz Szulik. Trener Dembończyk próbował na środku nominalnego atakującego Marcina Lubiejewskiego. Teraz "Lubieja" już nie ma, przed meczem z Wandą wyjechał z żoną do pracy do Norwegii i zawiesił siatkarską karierę (z Gorzowa z końcem stycznia odchodzi też przyjmujący Maciej Naliwajko).

- To nie był pierwszy mecz, który pokazał, że nasza gra zaczyna się układać coraz lepiej. Ciągle pracujemy nad tym, aby minimalizować nasze błędy i czekać aż rywal się pomyli. Szkoda tylko, że jak my wygrywamy, to wygrywają też przeciwnicy i przez to straty odrabiamy powoli - podsumował Roland Dembończyk, trener przedostatniego w lidze zespołu z Gorzowa.

- A my chcielibyśmy w końcu choćby potrenować w pełnym składzie. Ostatni raz udało nam się to w... sierpniu - żalił się Mariusz Syguła, kapitan krakowskiej Wandy.

GTPS GORZÓW - WANDA KRAKÓW 3:1

SETY: 25:21, 25:15, 22:25, 25:16.

GTPS: Mysera, Krzywiecki, Błoński, Polański, Wojtysiak, Maciejewicz, Gaca (libero) oraz Kocik.



WYNIKI Z 16. KOLEJKI:

GTPS Gorzów - Wanda Kraków 3:1, Ślepsk Suwałki - Jadar Siedlce 2:3, Siatkarz Wieluń - Pekpol Ostrołęka 2:3, Joker Piła - Cuprum Lubin 0:3, BBTS Bielsko-Biała - Energetyk Jaworzno 1:3, AZS Stal Nysa - MKS MOS Będzin 3:0.



I LIGA SIATKARZY

1. AZS Stal Nysa163743:24
2. Pekpol Ostrołęka163039:28
3. BBTS Bielsko-Biała162733:29
4. Energetyk Jaworzno162733:30
5. MKS MOS Będzin162432:32
6. Siatkarz Wieluń152332:29
7. Joker Piła162228:30
8. Jadar Siedlce152133:33
9. Ślepsk Suwałki162131:37
10. Cuprum Lubin162130:36
11. GTPS Gorzów161829:40
12. Wanda Kraków161425:40


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrza pierwszej ligi, a pozostałe będą bronić się przed spadkiem.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku