W środę pogrzebią gorzowskich sportowców? Nie tak się umawialiśmy [OPINIA]

Ireneusz Klimczak
20.12.2011 , aktualizacja: 20.12.2011 13:00
A A A Drukuj
Tadeusz Jędrzejczak w szaliku gorzowskiej drużyny koszykarskiej?
Może faktycznie ktoś prezydenta nam podmienił Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Tadeusz Jędrzejczak w szaliku gorzowskiej drużyny koszykarskiej? Może faktycznie ktoś prezydenta nam podmienił
Jest czas, aby złapać za telefon do Anglików zarządzających Grand Prix i powiedzieć im, że nie tak się umawialiśmy, a w Gorzowie nie mieszkają frajerzy. Tylko straszni, krótkowzroczni cynicy mogli chwycić się planu, aby w rok obrócić cały wyczynowy sport w ruinę. Pozostanie wielki wstyd na wiele długich lat.
Jaka firma utrzyma się na powierzchni, gdy nagle jedno z bardzo ważnych źródeł finansowania zostanie zmniejszone nawet o 20 razy? I to przy zupełnie innych obietnicach. Taką gehennę gorzowskie kluby przeżywają od ubiegłej zimy. Wtedy ze strony miasta, prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka, wysyłającego wcześniej wiele zapewnień, jak się okazało bez żadnego pokrycia, padł pierwszy, zupełnie nieoczekiwany, perfidny cios. I to w jakim momencie! W trakcie trwania większości rozgrywek, gdy budżety poplanowane, a kontrakty podpisane i trudno się z nich wykręcić.

Błąd prezydenta naprawili radni jak umieli. Sportowcy musieli pogodzić się z drastycznymi cięciami miejskich dotacji w 2011 r., ale nie poddali się. Uszyli nowe składy na miarę aktualnych możliwości. Najważniejsze, że nie upadli, dalej dając kibicom cotygodniową rozrywkę. A z władającymi naszym miastem umówili się na coś bardzo ważnego: na jasny plan wspierania gorzowskiego sportu, który miałby funkcjonować przez lata!

Gadania o uchwale dla sportu było bardzo wiele. I na gadaniu znów się skończyło. Za to mamy kolejny projekt budżetu, który w środę ma zostać zatwierdzony, albo zmieniony. Projekt dla naszych klubów koszmarny. Kto liczył na utrzymanie wsparcia na poziomie z tego roku, musi być przerażony. I zniesmaczony wypowiedziami przede wszystkim niektórych radnych PO, którzy wcześniej obiecywali sportowcom złote góry. Ba, sami mieli się za ludzi sportu!

A może radni nie są świadomi, co się stanie z naszymi drużynami ligowymi, gdy wsparcie dla nich faktycznie zmniejszą z 3 mln zł do 600 tys., jak to jest planowane? Przecież to oczywiste, że drugich takich cięć nikt prawie nikt nie przetrzyma. Koszykarki zostaną zmuszone do pozbycia się zagranicznego wsparcia, natychmiast zlecą w dół tabeli, a w drugiej połowie przyszłego roku pewnie w ogóle do innej ligi, a o piłkarzach ręcznych, siatkarzach, piłkarzach nożnych czy koszykarzach nawet nie ma co pisać... Jeśli ludziom rządzącym Gorzowem wydaje się, że jakoś to będzie, to tym razem grubo się mylą. Już jakoś nie będzie. Gorzów - miasto sportu stanie się historią.

Nie ma konsekwencji w głosie radnych PO, że "to jest rozsądny budżet kryzysowy". Nie wolno z gorzowian robić idiotów. Jaki kryzys, gdy w budżecie nadal zostają snickersy i coca-cola. Na cały wyczynowy sport (także ligowy żużel!), o który powinniśmy bardzo dbać, bo bawi i cieszy nas tydzień w tydzień, kilkaset tysięcy złotych, a na kilka godzin z żużlowym Grand Prix ponad 3 mln! Naprawdę was, gospodarzy miasta, to nie złości? Nie mierzi? Nie zmusza do działania? W imieniu nas wszystkich pokażcie, że Gorzów to nie jest miasto frajerów. Telefon, dobry prawnik i negocjujmy z BSI. Nie umawialiśmy się na GP z Andersenem i Ljungiem. Na zawody, gdzie żużlowcy zaczynają trafiać "z łapanki", zamieniając prestiżową walkę o mistrzostwo świata w popłuczyny. Anglicy już ewidentnie złamali zasady gry, a nadal chcą górę złota. Tam jak najczęściej używajmy słowa "kryzys". Skoro Cardiff może za swój turniej płacić ok. 100 tys. funtów to Gorzów nie musi pięć razy przepłacać. I znajdzie się tak potrzebna kasa na ligi. To one są prawdziwą wartością. Tak jak wspieranie młodzieży, które na szczęście tym razem bardzo nie ucierpi. Umówmy się - kasa niewielka. Taka, o której nie powinno być w ogóle dyskusji. A która pozwoli niektórym znów bić się o medale, a innym zwyczajnie przeżyć. I dalej fundować nam emocje, bez których codzienność wokół nas strasznie zubożeje.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • Chwała naszemu najukochańszemu preziowi weresza 20.12.11, 18:20

    [b]jesteśmy w tym mieście jak stado baranów, ja tez tu żyje i mieszkam choć nie pracuję. całe to towarzycho zdegradowanych komuchów w tym co nazywa się postPRLem czuje się jak w najlepszym »

Dołącz do nas na Facebooku