Gorzowska rzeczywistość: piłkarze ręczni też tracą czołowych graczy

Ireneusz Klimczak
12.01.2012 , aktualizacja: 12.01.2012 11:34
A A A Drukuj
Pierwszoligowiec czeka na podział miejskich pieniędzy. - Wtedy będziemy renegocjować umowy. Najdroższych zawodników już u nas niestety nie ma, ale mimo wszystko chcemy się na zapleczu elity utrzymać - powiedział Tomasz Jagła, wiceprezes GSPR Gorzów.
Nasi szczypiorniści już raz coś podobnego przeżywali, dokładnie rok temu. To wtedy gorzowscy sportowcy pierwszy raz, w trakcie trwającego sezonu, zostali zaskoczeni drastycznymi cięciami miejskich dotacji. Dla gorzowskiej piłki ręcznej to brzmiało jak wyrok - najlepsi zawodnicy odeszli i utrzymanie miejsca w ekstraklasie z miejsca stało się misją nie do wykonania.

Dziś mamy kolejne cięcia miejskiej kasy na sport i następne oszczędności w naszych drużynach ligowych. Z GSPR Gorzów na razie odeszła trójka. - Jest nadzieja, że straty w ludziach nie będą o wiele większe - stwierdził grający wiceprezes klubu Tomasz Jagła. - Gdy dowiemy się ile pieniędzy trafi do nas z miejskiego budżetu to czeka nas renegocjowanie aktualnych umów. Poczynione już jednak oszczędności spowodują, że być może cięcia nie muszą być jakieś drastyczne. Na dogranie do końca rozgrywek potrzebujemy 150 - 180 tys. zł. Cały czas myślimy też, co później, w następnych rozgrywkach. Nie ma takiej opcji, aby seniorska piłka ręczna pod szyldem GSPR przestała istnieć. Jest ciężko, ale walczymy dalej.

Wczoraj wieczorem w Legnicy zmierzyli się w sparingu dwaj ekstraligowcy - Miedź podejmowała Zagłębie Lubin. Z gospodarzami półroczną umową związał się już nasz były bramkarz, tak świetnie broniący w pierwszej rundzie - Daniel Janik. Po przeciwnej stronie był testowany Bartosz Starzyński (strzelił pięć goli). Na razie trenuje z Zagłębiem bez zobowiązań, ale jeśli się sprawdzi, to zostanie w tej drużynie. Podobno ma na to dużą szansę. Gorzowianie rozwiązali też kontrakt z Jarosławem Suskim - wychowanek Wisły Płock również wczoraj pokazywał swoje możliwości w barwach pierwszoligowej ekipy z Piotrkowa Trybunalskiego, która mierzyła się z ekstraklasowymi Azotami Puławy. Zdążył już związać się z tym klubem półtoraroczną umową. Czołowy bramkarz pierwszej ligi (Janik), czwarty (Starzyński) i dziewiąty (Suski) strzelec grupy A - jak widać przed rewanżami tracimy trzy bardzo ważne ogniwa. - I na pewno jakość, tego przecież nie da się ukryć - przyznał trener naszej drużyny Paweł Kaniowski. - Jasne, że jest żal, ale to nie sztuka teraz skupić się na rozpaczaniu. Trzeba zmierzyć się z aktualnymi realiami i dalej szukać punktów, tym razem wyłącznie na wagę pozostania w pierwszej lidze.

W bramce i tak nie powinno być tragedii, bo przecież tutaj wciąż mamy Krzysztofa Szczęsnego oraz utalentowanych młodych chłopaków. A czy ewentualnie w polu, przy tak wielkiej finansowej mizerii, do listy strat uda się dopisać jakieś zyski? O tym mają zadecydować najbliższe dni. Gorzowianie chcą wykorzystać swoje kontakty z innymi klubami i ewentualnie wypożyczyć graczy, którzy nie mieszczą się w składach swoich ekip. Myślą o kimś na koło i do drugiej linii. W GSPR ma nadal pozostać Robert Kieliba - od końca października jest u nas na wypożyczeniu z Lubina.

Pierwsza liga wznowi rozgrywki 28 stycznia. Wtedy zagramy z Pogonią w Szczecinie. Za to kolejne spotkanie - u siebie, czyli w hali w Deszcznie, z Tęczą Leszno - chcemy przełożyć, bo ten termin koliduje z ćwierćfinałami mistrzostw Polski juniorów. - Widzimy, że inni już się dogadali, a więc pewnie i nam nikt nie będzie robił problemów - wyjaśnił Jagła. - Od teraz też mocno będziemy posiłkować się młodzieżą, także z konieczności z Tęczą zagramy w środku tygodnia. Przed tym weźmiemy udział w sparingach. W następny weekend w Wągrowcu z ekstraklasową Nielbą oraz ze Szczecinem, a także być może jeszcze z drugoligowcami z Zielonej Góry.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Dołącz do nas na Facebooku