Gorzowskie podwórka, skarb niedoceniony
17.11.2009
, aktualizacja: 17.11.2009 18:22
Gorzowskie podwórka kryją w sobie niewykorzystany potencjał. Szkoda tych miejsc. Dobrze zagospodarowane mogą poprawić jakość życia i zintegrować mieszkańców. A właśnie na tym polega tak modna rewitalizacja
ZOBACZ TAKŻE
- W Gorzowie będzie piękne, zielone podwórko [ZDJĘCIA] (26-07-10, 17:28)
- Nasze magiczne podwórko prowadzi! Głosujcie! (15-06-10, 10:12)
Czekamy niecierpliwie na wyniki konkursu architektonicznego na zagospodarowanie centrum miasta. Zanim jednak poznamy propozycje architektów, chcemy zwrócić uwagę na parę spraw w śródmieściu, które naszym zdaniem warto zauważyć i zająć się nimi na serio. Jedną z nich są gorzowskie podwórka, zwłaszcza te na Nowym Mieście. Mówimy o deptakach, remontujemy fasady kamienic - to dobrze. Jednak za tymi fasadami kryją się miejsca, których na co dzień nie zauważamy. Gorzowskie podwórka to hektary pustej przestrzeni, która kryje się wewnątrz kwartałów. Przestrzeni, owszem, kłopotliwej, bo to nie jest parcela, którą łatwo sprzedać i na niej zarobić. Trzeba brać pod uwagę mieszkańców, stosunki własnościowe, nieraz dość skomplikowane. Utrzymywanie jednak w centrum miasta olbrzymich placów, które służą wyłącznie parkowaniu, jest niezrozumiałe. Te dziedzińce są zaniedbane i zagracone, stoją tam stare komórki, straszą blaszane garaże i zwykle rudery, można utonąć w błocie lub głębokich kałużach.
Garaż, fura i komóra
Wydawałoby się, że nic prostszego. Pomysł, trochę pracy, niewielkie pieniądze i podwórko może być nie do poznania. Jednak sprawa jest bardziej skomplikowana. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą ogromne wnętrza kwartałów na Nowym Mieście. - Najpoważniejszy problem to własność. Mamy przykład podwórka wewnątrz kwartału między Mickiewicza i Krasińskiego, które chcemy uporządkować. Stoi tam cała masa garaży. Co zrobić, jeśli obok miejskiego garażu stoi prywatny? Są tam też budynki, które nie są własnością miasta, jest kawałek terenu należący do wspólnoty. To wszystko trzeba pogodzić. Taka sytuacja jest na każdym podwórku - mówi Paweł Jakubowski, dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Od kilku lat ZGM stara się porządkować podwórka. Przekonuje się np. mieszkańców, aby rezygnowali ze starych komórek, i je wyburza. W ścisłym centrum miasta uporządkowano zaplecze kamienic przy ul. Wodnej: rozebrano oficynę, pomieszczenia gospodarcze. Również dlatego, aby zapewnić odpływ wód opadowych, z którym na zaniedbanych podwórkach jest kłopot. - Porządkujemy, chociaż nie tak szybko, jak byśmy chcieli. Chcemy zainteresować tym również mieszkańców i wiem, że wielu z nich chce się zaangażować - dodaje dyr. Jakubowski.
Po pierwsze rekreacja
Z podwórkami jest pewnie tak, że wszyscy przyzwyczaili się do ich wyglądu. Nie wyobrażają sobie, że może być inaczej. - Co więc robić? Zabudowywać? Pewnie byłoby to możliwe. Takie zagęszczanie, te wszystkie oficyny nie przynoszą jednak nic dobrego. Jeśli już budować, to coś, co towarzyszy życiu mieszkańców. Może to być miejsce spotkań, sala, czytelnia. Zawsze u nas brak było takich elementów integrujących. Ludziom nie są potrzebne budowle, ale trawnik, fontanna, ławki, oświetlenie - uważa Paweł Sierakowski, gorzowski architekt. W centrach dużych miast zabudowuje się też podwórka na poziomie parteru lub nawet pierwszego piętra, tworząc pasaże handlowe, a na dachach zielone tarasy dla mieszkańców. - W tak dużych kwartałach jak na Nowym Mieście możliwe jest powiększenie w głąb podwórka lokali usługowych. Środek podwórzy byłby wykorzystany na rekreację, a na dachach dobudowanego parteru powstałyby tarasy dla mieszkańców piętra - sugeruje architekt. Można też na tych olbrzymich dziedzińcach budować podziemne parkingi, a na ich dachach zakładać miejsca rekreacji. - Same miejsca postojowe na powierzchni nic nie rozwiążą, bo to są kolejne martwe hektary betonu, polbruku czy asfaltu - stwierdza Paweł Sierakowski. Sztandarowym przykładem, jak można zaaranżować dziedzińce wewnątrz kwartału, są Hackesche Höfe w Berlinie. To osiem połączonych ze sobą podwórzy, w których łączą się funkcje mieszkalna, kulturalna i komercyjna. Ten kompleks dziedzińców został odrestaurowany w latach 90. i dziś jest jedną atrakcją miasta. A może jednak wzorem dla naszych dziedzińców powinny być holenderskie hofjes, zaciszne, zielone enklawy w sercu miasta?
Zielone podwórka
Pozytywnych przykładów nie trzeba jednak szukać daleko. W Szczecinie już od 2001 r. realizują ideę zielonych podwórek na wzór Kreuzbergu. Właśnie w tej berlińskiej dzielnicy z powodzeniem udało się zaktywizować mieszkańców, którzy sadzili rośliny i potem pielęgnowali to, co stworzyli na własnym podwórku. Dzięki temu ta niczyja, dotąd anonimowa przestrzeń stawała się wspólna. A to właśnie jest najważniejsze. Zdaniem dr. Marka Wysockiego, wykładowcy na bydgoskim Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym, aby zmienić podwórka, ludzie muszą zrozumieć, że to są ich miejsca. - To przestrzeń bliska wszystkim. Najbliższa zaraz po mieszkaniu. Na dziedzińcach bawią się nasze dzieci, tam wyprowadzamy psy, spotykamy sąsiadów. Podwórko to ważne miejsce. A mogłoby być jeszcze ważniejsze - mówi. Władze Szczecina na akcję "Zielone Podwórka" przeznaczyły w tym roku 1 mln zł. Wspólnoty mieszkaniowe mogą dostać pieniądze na tworzenie zieleńców, ławeczek, placów zabaw. W zeszłym roku takie dofinansowanie dostało 30 wspólnot. Za swoje podwórka bierze się również Toruń. Dokładnie przed rokiem powstało tam Biuro Toruńskiego Centrum Miasta, które zajmuje się promocją starówki, ale także ma pieczę nad czystością, stanem ulic czy podwórek. Przygotowało m.in. projekt "W cieniu gotyku" na adaptację podwórek w zabytkowych kamienicach. W Gorzowie gotyckich kamieniczek nie mamy, ale są przecież podwórka, którym niewiele trzeba, aby cieszyły oko, a nie były tylko kłopotem. Przykłady? Choćby podwórka przy ul. Chrobrego. Czy na jednym z naprawdę fajnych dziedzińców przy Trakcie Królewskim musi koniecznie mieścić się... hurtownia? A ciężarówki muszą jeździć torowiskiem i przejeżdżać przez deptak i wąską bramę w kamienicy? Takich nawet niewielkich podwórek jest wiele, czasem służą tylko mieszkańcom kamienic, a często są tam sklepiki, zakłady. Wystarczyłoby naprawdę niewiele, trochę zieleni, jakiegoś detalu np. ławeczki, latarni, malutkiej fontanny, aby zamienić je w atrakcyjne miejsca z klimatem. Mamy w Gorzowie parę przykładów, jak magiczne mogą być podwórka. Przy ul. Teatralnej podwórko już nie istnieje: pozostała po nim niezwykła "neogotycka" ściana ze starym bluszczem, pomnikiem przyrody. Inne niezwykłe podwórko, "mauretański" dziedziniec mieści się na tyłach Liceum św. Tomasza przy ul. Drzymały.
Zapraszamy do dyskusji
Co zrobić, aby gorzowskie podwórka przestały straszyć?
Jaki masz pomysł na zagospodarowanie centrum miasta?
Piszcie do nas: listy@gorzow.agora.pl
Garaż, fura i komóra
Wydawałoby się, że nic prostszego. Pomysł, trochę pracy, niewielkie pieniądze i podwórko może być nie do poznania. Jednak sprawa jest bardziej skomplikowana. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą ogromne wnętrza kwartałów na Nowym Mieście. - Najpoważniejszy problem to własność. Mamy przykład podwórka wewnątrz kwartału między Mickiewicza i Krasińskiego, które chcemy uporządkować. Stoi tam cała masa garaży. Co zrobić, jeśli obok miejskiego garażu stoi prywatny? Są tam też budynki, które nie są własnością miasta, jest kawałek terenu należący do wspólnoty. To wszystko trzeba pogodzić. Taka sytuacja jest na każdym podwórku - mówi Paweł Jakubowski, dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Od kilku lat ZGM stara się porządkować podwórka. Przekonuje się np. mieszkańców, aby rezygnowali ze starych komórek, i je wyburza. W ścisłym centrum miasta uporządkowano zaplecze kamienic przy ul. Wodnej: rozebrano oficynę, pomieszczenia gospodarcze. Również dlatego, aby zapewnić odpływ wód opadowych, z którym na zaniedbanych podwórkach jest kłopot. - Porządkujemy, chociaż nie tak szybko, jak byśmy chcieli. Chcemy zainteresować tym również mieszkańców i wiem, że wielu z nich chce się zaangażować - dodaje dyr. Jakubowski.
Po pierwsze rekreacja
Z podwórkami jest pewnie tak, że wszyscy przyzwyczaili się do ich wyglądu. Nie wyobrażają sobie, że może być inaczej. - Co więc robić? Zabudowywać? Pewnie byłoby to możliwe. Takie zagęszczanie, te wszystkie oficyny nie przynoszą jednak nic dobrego. Jeśli już budować, to coś, co towarzyszy życiu mieszkańców. Może to być miejsce spotkań, sala, czytelnia. Zawsze u nas brak było takich elementów integrujących. Ludziom nie są potrzebne budowle, ale trawnik, fontanna, ławki, oświetlenie - uważa Paweł Sierakowski, gorzowski architekt. W centrach dużych miast zabudowuje się też podwórka na poziomie parteru lub nawet pierwszego piętra, tworząc pasaże handlowe, a na dachach zielone tarasy dla mieszkańców. - W tak dużych kwartałach jak na Nowym Mieście możliwe jest powiększenie w głąb podwórka lokali usługowych. Środek podwórzy byłby wykorzystany na rekreację, a na dachach dobudowanego parteru powstałyby tarasy dla mieszkańców piętra - sugeruje architekt. Można też na tych olbrzymich dziedzińcach budować podziemne parkingi, a na ich dachach zakładać miejsca rekreacji. - Same miejsca postojowe na powierzchni nic nie rozwiążą, bo to są kolejne martwe hektary betonu, polbruku czy asfaltu - stwierdza Paweł Sierakowski. Sztandarowym przykładem, jak można zaaranżować dziedzińce wewnątrz kwartału, są Hackesche Höfe w Berlinie. To osiem połączonych ze sobą podwórzy, w których łączą się funkcje mieszkalna, kulturalna i komercyjna. Ten kompleks dziedzińców został odrestaurowany w latach 90. i dziś jest jedną atrakcją miasta. A może jednak wzorem dla naszych dziedzińców powinny być holenderskie hofjes, zaciszne, zielone enklawy w sercu miasta?
Zielone podwórka
Pozytywnych przykładów nie trzeba jednak szukać daleko. W Szczecinie już od 2001 r. realizują ideę zielonych podwórek na wzór Kreuzbergu. Właśnie w tej berlińskiej dzielnicy z powodzeniem udało się zaktywizować mieszkańców, którzy sadzili rośliny i potem pielęgnowali to, co stworzyli na własnym podwórku. Dzięki temu ta niczyja, dotąd anonimowa przestrzeń stawała się wspólna. A to właśnie jest najważniejsze. Zdaniem dr. Marka Wysockiego, wykładowcy na bydgoskim Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym, aby zmienić podwórka, ludzie muszą zrozumieć, że to są ich miejsca. - To przestrzeń bliska wszystkim. Najbliższa zaraz po mieszkaniu. Na dziedzińcach bawią się nasze dzieci, tam wyprowadzamy psy, spotykamy sąsiadów. Podwórko to ważne miejsce. A mogłoby być jeszcze ważniejsze - mówi. Władze Szczecina na akcję "Zielone Podwórka" przeznaczyły w tym roku 1 mln zł. Wspólnoty mieszkaniowe mogą dostać pieniądze na tworzenie zieleńców, ławeczek, placów zabaw. W zeszłym roku takie dofinansowanie dostało 30 wspólnot. Za swoje podwórka bierze się również Toruń. Dokładnie przed rokiem powstało tam Biuro Toruńskiego Centrum Miasta, które zajmuje się promocją starówki, ale także ma pieczę nad czystością, stanem ulic czy podwórek. Przygotowało m.in. projekt "W cieniu gotyku" na adaptację podwórek w zabytkowych kamienicach. W Gorzowie gotyckich kamieniczek nie mamy, ale są przecież podwórka, którym niewiele trzeba, aby cieszyły oko, a nie były tylko kłopotem. Przykłady? Choćby podwórka przy ul. Chrobrego. Czy na jednym z naprawdę fajnych dziedzińców przy Trakcie Królewskim musi koniecznie mieścić się... hurtownia? A ciężarówki muszą jeździć torowiskiem i przejeżdżać przez deptak i wąską bramę w kamienicy? Takich nawet niewielkich podwórek jest wiele, czasem służą tylko mieszkańcom kamienic, a często są tam sklepiki, zakłady. Wystarczyłoby naprawdę niewiele, trochę zieleni, jakiegoś detalu np. ławeczki, latarni, malutkiej fontanny, aby zamienić je w atrakcyjne miejsca z klimatem. Mamy w Gorzowie parę przykładów, jak magiczne mogą być podwórka. Przy ul. Teatralnej podwórko już nie istnieje: pozostała po nim niezwykła "neogotycka" ściana ze starym bluszczem, pomnikiem przyrody. Inne niezwykłe podwórko, "mauretański" dziedziniec mieści się na tyłach Liceum św. Tomasza przy ul. Drzymały.
Zapraszamy do dyskusji
Co zrobić, aby gorzowskie podwórka przestały straszyć?
Jaki masz pomysł na zagospodarowanie centrum miasta?
Piszcie do nas: listy@gorzow.agora.pl
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Gorzowskie podwórka, skarb niedoceniony
go_bsh
17.11.09, 20:59
kolejne głodne kawałki nt rewitalizacji budynków/osiedli. Niestety wiele z nich jest we władaniu niekompetentnych ZGMów i ADMów, gdzie niewiele da się przewalczyć albo koszta są »
-
Gorzowskie podwórka, skarb niedoceniony
wieczyslaw124
18.11.09, 04:40
Wszystko to ładnie brzmi.Zapewne dużo jest pracy w tym temacie.jesttylko jeden problem.Tym musi się zająć ktoś kompetentny o oddany sprawie.Ztego co widać na mieście to nie bardzo »
-
Gorzowskie podwórka, skarb niedoceniony
amb1
18.11.09, 08:56
No, nareszcie. To jest temat. I sznasa na zrobienie czegoś sensownego w mieście. Zamiast wywalać masę kasy na górnolotne, przyszłościowe koncepcje i opracowania trzeba wspomóc wspólnoty w »
Najczęściej czytane24 htydzień




