Niestety, Schody Donikąd trzymają się mocno
07.12.2009
, aktualizacja: 07.12.2009 17:51
Rozbiórka Schodów Donikąd była już postanowiona i miała zacząć się w tym roku. Symbol peerelowskiego nieudacznictwa jednak nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I przetrwa rok 2009
Prezydent zdecydował w ubiegłym tygodniu o przesunięciu rozbiórki schodów na skarpie. Betonowa konstrukcja przetrwa więc jeszcze kilka miesięcy, zanim ostatecznie zniknie z krajobrazu śródmieścia.
Miasto ma podpisaną umowę z firmą, która zajmuje się rozbiórką różnych obiektów w Gorzowie, najczęściej za darmo. Jest to korzystne, gdyż unika się ponoszenia kosztów - często dość wysokich - niezbędnych wyburzeń, a forma w zamian za to może dysponować materiałem rozbiórkowym. Jednak po wstępnym rozpoznaniu okazało się, że konieczne jest użycie specjalistycznego sprzętu, który trzeba wynająć. Koszty będzie musiało ponieść miasto. - Będzie to jednak i tak bardziej opłacalne niż wynajęcie innej firmy dysponującej sprzętem i poniesienie wszystkich kosztów - mówi Jolanta Cieśla, rzeczniczka magistratu.
Rozbiórkę opóźni też opinia autorów Schodów Donikąd, według których całkowity demontaż schodów spowodowałby osunięcie skarpy. Wskazane są więc dodatkowe ekspertyzy i opracowany przez specjalistów projekt techniczny rozbiórki. - A projekt może być opracowany najwcześniej w styczniu. Dodatkowy problem stwarzają bezdomni, którzy mieszkają pod schodami i mimo interwencji straży miejskiej czy pracowników opieki społecznej, nie chcą opuścić tego miejsca i iść do schroniska - wyjaśnia rzeczniczka.
Rozbiórka Schodów Donikąd mogłaby się rozpocząć prawdopodobnie dopiero wiosną 2010 r. Nie oznacza to jednak, że natychmiast zostaną odbudowane. Tego oczekiwaliby mieszkańcy, dla których skarpa i Schody Donikąd stały się jednym z symboli Gorzowa. W przyszłorocznym budżecie na zagospodarowanie skarpy prezydent na razie nie przewidział pieniędzy. Tymczasem gotowa jest już koncepcja architektoniczna, którą w maju przedstawiło na zlecenie miasta Biuro Projektów DOM. Architekci założyli, że ten symbol miasta powinien mieć w przyszłości wydźwięk pozytywny. Bo obecne schody są pozostałością po nieudanej większej inwestycji i niespełnionych aspiracjach.
Historia Schodów Donikąd zaczęła się w 1972 r. Na wzgórzu miały powstać przeszklone pawilony z egzotycznymi roślinami. Wybudowano jedynie betonowe monumentalne schody. W 2001 r. schody zamknięto ze względu na ich stan techniczny i od tej pory trwają dyskusje, jak zagospodarować wzgórze. - Schody stały się ważnym elementem pejzażu miasta. Nie ma jednak nic gorszego niż pozostawienie określenia "donikąd". Ze względów prestiżowych i emocjonalnych. Chcieliśmy dla schodów znaleźć ideę tak mocną, że przez następne dziesięciolecia będą się z tym kojarzyć - mówił Paweł Sierakowski, prezentując w maju swoją koncepcję. Tą ideą jest stworzenie "Zielonej Bramy", która prowadziłaby do parku, amfiteatru, a w przyszłości przez kładkę nad ul. Walczaka do Filharmonii. Architekci proponują, aby zagospodarować całe otoczenie skarpy. Ściany szczytowe kamienic po bokach powinny zostać zabudowane. A na wzgórzu stanie przeszklony pawilon m.in. z kawiarnią. Odtworzona zostanie też landsberska altanka widokowa. Architekci zaprojektowali również kolejkę na szczyt. - Nie jest to wcale kosztowna fanaberia, ale swego rodzaju wymóg czasu. To ma być miejsce uczęszczane, powszechnie dostępne. Trzeba więc myśleć również o matkach z wózkami czy niepełnosprawnych. A kolejka może stać się dodatkową atrakcją miasta - wyjaśniał Paweł Sierakowski.
Miasto ma podpisaną umowę z firmą, która zajmuje się rozbiórką różnych obiektów w Gorzowie, najczęściej za darmo. Jest to korzystne, gdyż unika się ponoszenia kosztów - często dość wysokich - niezbędnych wyburzeń, a forma w zamian za to może dysponować materiałem rozbiórkowym. Jednak po wstępnym rozpoznaniu okazało się, że konieczne jest użycie specjalistycznego sprzętu, który trzeba wynająć. Koszty będzie musiało ponieść miasto. - Będzie to jednak i tak bardziej opłacalne niż wynajęcie innej firmy dysponującej sprzętem i poniesienie wszystkich kosztów - mówi Jolanta Cieśla, rzeczniczka magistratu.
Rozbiórkę opóźni też opinia autorów Schodów Donikąd, według których całkowity demontaż schodów spowodowałby osunięcie skarpy. Wskazane są więc dodatkowe ekspertyzy i opracowany przez specjalistów projekt techniczny rozbiórki. - A projekt może być opracowany najwcześniej w styczniu. Dodatkowy problem stwarzają bezdomni, którzy mieszkają pod schodami i mimo interwencji straży miejskiej czy pracowników opieki społecznej, nie chcą opuścić tego miejsca i iść do schroniska - wyjaśnia rzeczniczka.
Rozbiórka Schodów Donikąd mogłaby się rozpocząć prawdopodobnie dopiero wiosną 2010 r. Nie oznacza to jednak, że natychmiast zostaną odbudowane. Tego oczekiwaliby mieszkańcy, dla których skarpa i Schody Donikąd stały się jednym z symboli Gorzowa. W przyszłorocznym budżecie na zagospodarowanie skarpy prezydent na razie nie przewidział pieniędzy. Tymczasem gotowa jest już koncepcja architektoniczna, którą w maju przedstawiło na zlecenie miasta Biuro Projektów DOM. Architekci założyli, że ten symbol miasta powinien mieć w przyszłości wydźwięk pozytywny. Bo obecne schody są pozostałością po nieudanej większej inwestycji i niespełnionych aspiracjach.
Historia Schodów Donikąd zaczęła się w 1972 r. Na wzgórzu miały powstać przeszklone pawilony z egzotycznymi roślinami. Wybudowano jedynie betonowe monumentalne schody. W 2001 r. schody zamknięto ze względu na ich stan techniczny i od tej pory trwają dyskusje, jak zagospodarować wzgórze. - Schody stały się ważnym elementem pejzażu miasta. Nie ma jednak nic gorszego niż pozostawienie określenia "donikąd". Ze względów prestiżowych i emocjonalnych. Chcieliśmy dla schodów znaleźć ideę tak mocną, że przez następne dziesięciolecia będą się z tym kojarzyć - mówił Paweł Sierakowski, prezentując w maju swoją koncepcję. Tą ideą jest stworzenie "Zielonej Bramy", która prowadziłaby do parku, amfiteatru, a w przyszłości przez kładkę nad ul. Walczaka do Filharmonii. Architekci proponują, aby zagospodarować całe otoczenie skarpy. Ściany szczytowe kamienic po bokach powinny zostać zabudowane. A na wzgórzu stanie przeszklony pawilon m.in. z kawiarnią. Odtworzona zostanie też landsberska altanka widokowa. Architekci zaprojektowali również kolejkę na szczyt. - Nie jest to wcale kosztowna fanaberia, ale swego rodzaju wymóg czasu. To ma być miejsce uczęszczane, powszechnie dostępne. Trzeba więc myśleć również o matkach z wózkami czy niepełnosprawnych. A kolejka może stać się dodatkową atrakcją miasta - wyjaśniał Paweł Sierakowski.
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Niestety, Schody Donikąd trzymają się mocno
hanyncjusz
08.12.09, 01:30
Nic w naszym mieście nie ma bardziej poetycznej nazwy niż "Schody Donikąd". Szkoda by było, gdyby przez brak wrażliwości twórcy bunkrowatej skoczni narciarskiej przy Czereśniowej ( tak, tak:»
Najczęściej czytane24 htydzień




