Przystań i pomyśl: Gorzów! Poznaliśmy markę miasta
28.01.2010
, aktualizacja: 28.01.2010 19:14
Gorzów to przystań. Miejsce dla niespokojnych duchów, twórczych i oryginalnych, często idących pod prąd. Miejsce doskonałe do spokojnego życia, z dala od wielkomiejskiego zgiełku i wyścigu z czasem. Marka miasta nad Wartą
ZOBACZ TAKŻE
- Gorzów i jego Brand Manifesto (28-01-10, 18:15)
- Nadal Gorzów Wielkopolski? Może wystarczy sam Gorzów (15-12-10, 19:50)
- Gąsiorek pisze, za co nie lubi Gorzowa (14-12-10, 13:28)
- Oto nasza obiecana Przystań (24-02-10, 18:22)
- Jędrzejczak ma chrapkę na przystań. "Propozycja jest abstrakcyjna" (10-03-11, 17:29)
- Akcja "Gazety": Kaseta stilonowska w stylu pop-art (06-10-10, 09:53)
Dokładnie przed rokiem miasto ogłosiło konkurs na firmę, która opracuje strategię zarządzania marką Gorzowa. Wybrano warszawską firmę BNA. Wczoraj oficjalnie zaprezentowano efekt ich wielomiesięcznej pracy, władz miasta i różnych gorzowskich środowisk.
Są dwie rzeczy do zrobienia od zaraz: zlikwidowanie "Wielkopolski" w nazwie miasta oraz festiwal barek na rzece. Bo Gorzów kiedyś ma być przyjazny barkom i ludziom na nich mieszkającym. Barka symbolizuje cechy Gorzowa: wolność, otwartość, oryginalność i położenie nad rzeką.
Nie można się oprzeć wrażeniu, że strategia marki Gorzów była - pomijając oczywiście skale obu miast - nieco inspirowana Amsterdamem. Przykład holenderskiego miasta pojawił się zresztą podczas wczorajszej prezentacji w kinie Helios. Miasta, w którym panuje duch wolności, królują niszowe inicjatywy, a jednocześnie prężnego przemysłowo. A to, co gdzie indziej wydaje się kontrowersyjne, tam jest zupełnie normalne.
Uwierzmy w siebie
Chociaż jednak są pewne podobieństwa w kreowanym wizerunku obu miast, to jednak Gorzów musi pójść swoją drogą. - Najważniejsze jest zawsze odkrycie centralnej idei marki, wyróżniającej cechy, która może potem konkurować z innymi markami - mówi Maja Malinowska z BNA.
Należało najpierw stwierdzić, jak Gorzów jest postrzegany obecnie, nie tylko przez osoby z zewnątrz, ale przez samych mieszkańców. Bo marki nie można wypromować w oderwaniu od autentycznej tożsamości miejsca i wbrew ludziom. - Uderzyło nas u gorzowian to, że choć mówili, że kochają to miasto, że chcą tu mieszkać, to jednak spontanicznie nie potrafili wymienić ani jednej rzeczy odróżniającej to miasto od innych. Ale jeśli pytaliśmy szczegółowo, np. co można zrobić w weekend, jakie są imprezy, ciekawe miejsca, to lista była bardzo długa. Odkryliśmy więc, że są bardzo silne autouprzedzenia i nieznajomość atrybutów miasta. Myśląc o Gorzowie w kontekście największych miast w regionie, mieszkańcy popadali w samopognębienie, mówili o prowincjonalnej dziurze, choć nieco wcześniej wskazywali dużo ciekawych miejsc i spraw, jakie się tu dzieją - mówi Malinowska.
Jakie cechy szczególnie wyróżniają Gorzów? Bardzo ważne jest nadrzeczne położenie, które pozwala na rozwijanie rzecznej infrastruktury. Druga cecha to miasto-ostoja. Wprawdzie w badaniach gorzowianie określali Gorzów jako "gródek za siódmą rzeką", czyli trochę pejoratywnie, ale jednocześnie wszyscy sobie chwalą komfort życia. To miasto, które zabezpiecza wszystkie podstawowe potrzeby, a przy tym jest na tyle małe, że da się w nim żyć.
- To bardzo wyrazisty rys osobowości miasta. Cecha bardzo atrakcyjna zewnętrznie dla turystów lub osób poszukujących miejsca do zamieszkania. - wyjaśnia Malinowska.
I wreszcie Gorzów jest miejscem szalonych inicjatyw, nigdzie indziej nie spotykanych. - Odbywają się tu festiwale trzech najbardziej wolnościowych gatunków muzycznych: jazzu, reggae i muzyki romskiej. Tu nie buduje się pomników generałom czy naukowcom, ale kloszardowi, żużlowcowi czy poetce cygańskiej. Jeszcze przygotowując się do przetargu, gdy przeczytaliśmy, że są tu takie rzeczy jak Schody Donikąd czy najniższy punkt widokowy, to niezależnie od zlecenia postanowiliśmy to zobaczyć na własne oczy - opowiada Malinowska
Przystań i kolory
Biorąc pod uwagę takie bardzo rożne cechy miasta, specjaliści doszli do wniosku, że najlepiej oddającym osobowość Gorzowa będzie hasło... Przystań. Przystań dla niespokojnych duchów, ludzi twórczych i oryginalnych, często idących pod prąd. Ale też miejsce doskonałe do spokojnego życia, z dala od zgiełku i wyścigu z czasem. Przystań to słowo wieloznaczne, które pozwala grać znaczeniami: od skojarzeń z rzeką, po imperatyw, aby przystanąć, odpocząć, zamieszkać. - Przystań? Podoba mi się. To takie ciepłe określenie, dla ludzi, którzy chcą się tu zatrzymać, mieszkać. Również dla turystów czy dla przedsiębiorców - ocenia prezydent Tadeusz Jędrzejczak.
To hasło ma budzić szereg skojarzeń, podobnie jak cały opracowany przez BNA system identyfikacji wizualnej: nowy logotyp miasta, w zgodzie z którym kolorystycznie i graficznie będą projektowane miejskie foldery, druki, wizytówki, oznakowania ulic, przystanków i rożne gadżety np. koszulki czy nawet... kalosze. Miasto odchodzi od tradycyjnej kolorystyki związanej z barwami na fladze miasta. Teraz kolorami Gorzowa będą czerwony, pomarańczowy i żółty - taka energetyzująca paleta jest stosowna do pokazania ducha miasta, wolnego, nieskrępowanego, idącego pod prąd. A całkiem pragmatycznie: te kolory będą wyróżniać logotyp miasta - tłumaczy Maja Malinowska.
Koniec wojenki
BNA wskazało również atrybuty, które trzeba odrzucić w kreowaniu marki. To wielkomiejskość, przemysłowość, sport i stołeczność w regionie. Zdaniem specjalistów do inwestorów należy docierać innymi drogami niż poprzez strategię marki. Natomiast sport, który jest oczywiście atutem miasta, jednak nie ma samodzielnego potencjału w kreowaniu wizerunku. Podkreślanie stołeczności wzbudza natomiast konflikty i potęguje stereotypy. BNA zaleca również miastu, aby zrezygnować z przymiotnika "wielkopolski", który nie jest uzasadniony a wręcz szkodzi wizerunkowi miasta jako miastu na peryferiach Wielkopolski. Zrezygnować trzeba będzie z rywalizacji w regionie, w domyśle: z Zieloną Górą. BNA zaleca: róbmy swoje. - Ja nigdy wojny nie prowadziłem. To są nasi bracia, trochę mniejsi wprawdzie, ale sympatyczni i mądrzy ludzie - komentuje z uśmiechem prezydent Jędrzejczak.
Są dwie rzeczy do zrobienia od zaraz: zlikwidowanie "Wielkopolski" w nazwie miasta oraz festiwal barek na rzece. Bo Gorzów kiedyś ma być przyjazny barkom i ludziom na nich mieszkającym. Barka symbolizuje cechy Gorzowa: wolność, otwartość, oryginalność i położenie nad rzeką.
Nie można się oprzeć wrażeniu, że strategia marki Gorzów była - pomijając oczywiście skale obu miast - nieco inspirowana Amsterdamem. Przykład holenderskiego miasta pojawił się zresztą podczas wczorajszej prezentacji w kinie Helios. Miasta, w którym panuje duch wolności, królują niszowe inicjatywy, a jednocześnie prężnego przemysłowo. A to, co gdzie indziej wydaje się kontrowersyjne, tam jest zupełnie normalne.
Uwierzmy w siebie
Chociaż jednak są pewne podobieństwa w kreowanym wizerunku obu miast, to jednak Gorzów musi pójść swoją drogą. - Najważniejsze jest zawsze odkrycie centralnej idei marki, wyróżniającej cechy, która może potem konkurować z innymi markami - mówi Maja Malinowska z BNA.
Należało najpierw stwierdzić, jak Gorzów jest postrzegany obecnie, nie tylko przez osoby z zewnątrz, ale przez samych mieszkańców. Bo marki nie można wypromować w oderwaniu od autentycznej tożsamości miejsca i wbrew ludziom. - Uderzyło nas u gorzowian to, że choć mówili, że kochają to miasto, że chcą tu mieszkać, to jednak spontanicznie nie potrafili wymienić ani jednej rzeczy odróżniającej to miasto od innych. Ale jeśli pytaliśmy szczegółowo, np. co można zrobić w weekend, jakie są imprezy, ciekawe miejsca, to lista była bardzo długa. Odkryliśmy więc, że są bardzo silne autouprzedzenia i nieznajomość atrybutów miasta. Myśląc o Gorzowie w kontekście największych miast w regionie, mieszkańcy popadali w samopognębienie, mówili o prowincjonalnej dziurze, choć nieco wcześniej wskazywali dużo ciekawych miejsc i spraw, jakie się tu dzieją - mówi Malinowska.
Jakie cechy szczególnie wyróżniają Gorzów? Bardzo ważne jest nadrzeczne położenie, które pozwala na rozwijanie rzecznej infrastruktury. Druga cecha to miasto-ostoja. Wprawdzie w badaniach gorzowianie określali Gorzów jako "gródek za siódmą rzeką", czyli trochę pejoratywnie, ale jednocześnie wszyscy sobie chwalą komfort życia. To miasto, które zabezpiecza wszystkie podstawowe potrzeby, a przy tym jest na tyle małe, że da się w nim żyć.
- To bardzo wyrazisty rys osobowości miasta. Cecha bardzo atrakcyjna zewnętrznie dla turystów lub osób poszukujących miejsca do zamieszkania. - wyjaśnia Malinowska.
I wreszcie Gorzów jest miejscem szalonych inicjatyw, nigdzie indziej nie spotykanych. - Odbywają się tu festiwale trzech najbardziej wolnościowych gatunków muzycznych: jazzu, reggae i muzyki romskiej. Tu nie buduje się pomników generałom czy naukowcom, ale kloszardowi, żużlowcowi czy poetce cygańskiej. Jeszcze przygotowując się do przetargu, gdy przeczytaliśmy, że są tu takie rzeczy jak Schody Donikąd czy najniższy punkt widokowy, to niezależnie od zlecenia postanowiliśmy to zobaczyć na własne oczy - opowiada Malinowska
Przystań i kolory
Biorąc pod uwagę takie bardzo rożne cechy miasta, specjaliści doszli do wniosku, że najlepiej oddającym osobowość Gorzowa będzie hasło... Przystań. Przystań dla niespokojnych duchów, ludzi twórczych i oryginalnych, często idących pod prąd. Ale też miejsce doskonałe do spokojnego życia, z dala od zgiełku i wyścigu z czasem. Przystań to słowo wieloznaczne, które pozwala grać znaczeniami: od skojarzeń z rzeką, po imperatyw, aby przystanąć, odpocząć, zamieszkać. - Przystań? Podoba mi się. To takie ciepłe określenie, dla ludzi, którzy chcą się tu zatrzymać, mieszkać. Również dla turystów czy dla przedsiębiorców - ocenia prezydent Tadeusz Jędrzejczak.
To hasło ma budzić szereg skojarzeń, podobnie jak cały opracowany przez BNA system identyfikacji wizualnej: nowy logotyp miasta, w zgodzie z którym kolorystycznie i graficznie będą projektowane miejskie foldery, druki, wizytówki, oznakowania ulic, przystanków i rożne gadżety np. koszulki czy nawet... kalosze. Miasto odchodzi od tradycyjnej kolorystyki związanej z barwami na fladze miasta. Teraz kolorami Gorzowa będą czerwony, pomarańczowy i żółty - taka energetyzująca paleta jest stosowna do pokazania ducha miasta, wolnego, nieskrępowanego, idącego pod prąd. A całkiem pragmatycznie: te kolory będą wyróżniać logotyp miasta - tłumaczy Maja Malinowska.
Koniec wojenki
BNA wskazało również atrybuty, które trzeba odrzucić w kreowaniu marki. To wielkomiejskość, przemysłowość, sport i stołeczność w regionie. Zdaniem specjalistów do inwestorów należy docierać innymi drogami niż poprzez strategię marki. Natomiast sport, który jest oczywiście atutem miasta, jednak nie ma samodzielnego potencjału w kreowaniu wizerunku. Podkreślanie stołeczności wzbudza natomiast konflikty i potęguje stereotypy. BNA zaleca również miastu, aby zrezygnować z przymiotnika "wielkopolski", który nie jest uzasadniony a wręcz szkodzi wizerunkowi miasta jako miastu na peryferiach Wielkopolski. Zrezygnować trzeba będzie z rywalizacji w regionie, w domyśle: z Zieloną Górą. BNA zaleca: róbmy swoje. - Ja nigdy wojny nie prowadziłem. To są nasi bracia, trochę mniejsi wprawdzie, ale sympatyczni i mądrzy ludzie - komentuje z uśmiechem prezydent Jędrzejczak.
- 158 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Przystań i pomyśl: Gorzów
a.oziewicz
28.01.10, 19:10
Kolorystyka i identyfikacja wizualna mi się podoba, ale Gorzów jako przystańdla "niespokojnych duchów, ludzi twórczych i oryginalnych, często idących podprąd" to totalna fikacja. Jeżeli »
-
Przystań i pomyśl: Gorzów! Poznaliśmy markę miasta
klin
28.01.10, 23:09
Rezultaty są dość ciekawe. Hasło 'przystań' jest naprawdę dobre, a całość wmiarę logiczna. Jeśli marki nie da się zbudować na tradycji z brakuwystarczająco mocnego symbolu, trzeba tę »
-
Przystań i pomyśl: Gorzów! Poznaliśmy markę miasta
nukle
30.01.10, 01:33
Danuta... twój pomysł na wizerunek nie przeszedł i teraz się mścisz? 300 stówaki przeleciały koło nosa co? »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć