Szukamy pana od muzyki do filharmonii [NOWE ZDJĘCIA]

Dariusz Barański
12.03.2010 , aktualizacja: 15.03.2010 09:43
A A A Drukuj
Gorzów. Filharmonia w budowie Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Gorzów. Filharmonia w budowie
Budynek sali koncertowej już pod dachem, ściany przeszklone i wszystko idzie zgodnie z planem. Być może jeszcze przed świętami zostanie powołana oficjalnie Filharmonia Gorzowska.
Gorzów. Filharmonia w budowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Gorzów. Filharmonia w budowie
Gorzów. Filharmonia w budowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Gorzów. Filharmonia w budowie
- Chcielibyśmy jeszcze w marcu przygotować wszystkie dokumenty i przedłożyć je radnym, tak aby Rada Miasta uchwaliła na specjalnej sesji powołanie instytucji. Dobrze by było zrobić to jeszcze przed świętami, w odpowiedniej oprawie, bo to ważny moment - mówi prezydent Tadeusz Jędrzejczak.

Wydział Kultury przygotowuje akt powołania, statut, a po zatwierdzeniu przez radę miasta wpisuje filharmonię do rejestru instytucji kultury. Z tą chwilą filharmonia uzyska osobowość prawną i zacznie działać. To znaczy, że będzie przygotowywać się do działania, bo przecież gorzowska filharmonia jest tworzona od zera.

- Nasza rola skończy się w momencie wyboru dyrektora. Chodzi więc o to, aby wybrać odpowiedniego człowieka i dobry program. Jeśli zaakceptujemy takiego człowieka i jego wizję, to godzimy się, że właśnie to będzie robił, i nie ma potrzeby, aby mu się wtrącać - mówi Lidia Przybyłowicz, dyrektorka wydziału kultury Urzędu Miasta.

Mowa o dyrektorze artystycznym filharmonii, czyli faktycznie zastępcy dyrektora naczelnego instytucji. Główny dyrektor będzie menedżerem kierującym całością Centrum Edukacji Artystycznej.

Od Chin po Amerykę

- Jeśli obiekt ma być oddany do użytku w styczniu, a w lutym zaprosić już na koncerty, to filharmonia co najmniej pół roku wcześniej powinna rozpocząć działalność. - Tu przecież nowy dyrektor nie wchodzi do czegoś, co istnieje, ale tworzy wszystko od podstaw. On musi opracować każdy szczegół, od regulaminów, po szatnie czy klucze. To są setki dokumentów. Natomiast dyrektor artystyczny musi od początku stworzyć repertuar, rozmawiać z zespołami, szkołami, mediami. Tworzyć programy edukacyjne. Trzeba pamiętać, że dobry koncert zamawia się często nawet dwa lata wcześniej - mówi Lidia Przybyłowicz. Dyrektor artystyczny będzie miał również na głowie stworzenie orkiestry kameralnej. Filharmonia będzie miała bowiem własny 25-osobowy zespół.

Mimo że konkurs na dyrektora nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony, to już do miasta zgłaszają się zainteresowani muzycy, nie tylko z kraju. - Zgłosił się również muzyk z Chin, który jest zainteresowany prowadzeniem filharmonii i stworzeniem orkiestry - informuje prezydent.

Na razie do wydziału kultury przychodzą zapytania i niezobowiązujące oferty. - O filharmonii mówi się już od dawna. Taka informacja idzie w świat. Nic dziwnego, że jest duże zainteresowanie, bo przecież filharmonii nie tworzy się często. To naprawdę wielkie wydarzenie w życiu kulturalnym kraju, o tym się mówi w środowisku muzycznym - wyjaśnia Przybyłowicz. Kto ma ochotę nadać gorzowskiej filharmonii artystyczny kształt? Szczegółów personalnych nie może zdradzić. Do wydziału napisał m.in. pianista z Warszawy; po europejskich szkołach, nagrywający za granicą i pracujący z wieloma orkiestrami, muzyk z Poznania z doświadczeniem w prowadzeniu orkiestry i po kursach menedżerskich, mieszkający z Niemczech muzyk pochodzenia polskiego, ale także Amerykanin, który związał się rodzinnie z Polską, wykształcony na Yale i w Akademii Sztokholmskiej. Jest młody dyrygent związany ze środowiskiem warszawskim i szczecińskim, ale również znany profesor z Poznania. - Zainteresowanie jest duże. Gdy ogłosimy konkurs, trzeba dać kandydatom czas na przygotowanie materiału. Oni muszą przedstawić nam przemyślany program, muszą poznać miasto - mówi Lidia Przybyłowicz.

Niekoniecznie dyrygent

Mimo że dyrektor artystyczny będzie jednocześnie kierował orkiestrą kameralną, kandydować mogą nie tylko dyrygenci. - Po konsultacjach z autorytetami w tej dziedzinie uznaliśmy, że nie będziemy ograniczali. Często przecież bywa tak, że na przykład skrzypek fantastycznie prowadzi duży zespół - mówi Lidia Przybyłowicz.

Dyrektor będzie też miał ostatnie słowo w sprawie instrumentów, które miasto kupi dla filharmonii. Chodzi o instrumenty duże, których muzycy nie zabierają ze sobą, czyli m.in. kontrabasy, kotły i inne zestawy perkusyjne. A przede wszystkim wysokiej klasy fortepian. Instrumenty niestety miasto kupi za własne pieniądze.

- Oczywiście te pieniądze mamy zapisane w kosztach inwestycji, ale wystartowaliśmy w konkursie do ministra kultury o dotację. Minister niestety się nie dołożył. Przyznaję, że jestem zdziwiona, bo wcześniej również nie dofinansował budowy obiektu. Liczyłam, że choć w ten sposób, honorowo, minister pokaże, że się interesuje tym, co się dzieje na zachodniej rubieży i zechce dołożyć te półtora miliona - mówi Przybyłowicz.

Nie tylko klasyka

Przyszły dyrektor musi liczyć się z tym, że nie będzie kierował taką całkiem "normalną" filharmonią. Z założenia w gmachu nie mogą się odbywać jedynie koncerty muzyki klasycznej, tak jak jest to w dużych miastach, ale także łagodniejsze formy muzyki rozrywkowej. - W projekcie założyliśmy, że podłoga sceny musi być przystosowana również do występów tanecznych. Mamy zespoły taneczne na bardzo wysokim poziomie i również takie koncerty będą się odbywać w filharmonii - zapowiada Lidia Przybyłowicz. Nie pozostawia jednak złudzeń, że szefa i filharmonię czeka w Gorzowie trudne zadanie. - Nie spodziewajmy się, że z chwilą zbudowania sali koncertowej znajdą się setki melomanów, którzy będą pędzić na koncerty. - Trzeba mozolnie budować środowisko odbiorców, a efekty przychodzą po latach.

dariusz.baranski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • 58 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Dołącz do nas na Facebooku