Jerzy Synowiec: Gorzowski sport potraktowany głupio i niesprawiedliwie

Jerzy Synowiec
29.12.2011 , aktualizacja: 29.12.2011 14:27
A A A Drukuj
Prezydencki projekt budżetu miasta Gorzowa na rok 2012 przewidywał na sport wyczynowy ledwie 600 tys. zł, a więc niemal pięć razy mniej niż w roku ubiegłym. Radni na grudniowej sesji Rady Miasta nieco zmodyfikowali ten budżet, podwyższając kwotę do miliona złotych.
Jerzy Synowiec
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Jerzy Synowiec
Co to oznacza dla sportu wyczynowego, a w szczególności ligowych gier zespołowych? Już tego samego dnia, kiedy uchwalono budżet, wycofany został z rozgrywek pierwszoligowy zespół siatkarzy, a w ciągu następnych dni z pewnością upadnie ligowa piłka ręczna, damska koszykówka, a klub tenisa stołowego zada sobie pytanie - czy da się ocalić choć jeden z dwóch zespołów, czy też żadnego.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że decyzja prezydenta, co do zasady potwierdzona przez radnych, wpłynie również na dalszy los jedynej jak się wydaje niezagrożonej dyscypliny ligowej, czyli żużlowców Stali Gorzów. Ci, którzy twierdzą, że sporty ligowe, gdzie startują lub grają zawodowi sportowcy z różnych stron Polski czy świata, powinny same martwić się o swój budżet, bazując na dotacjach sponsorów, mają sporo racji. Pod warunkiem jednak, że sport gorzowski będzie potraktowany tą samą miarą, a więc i koszykarki i żużlowcy będą musieli radzić sobie sami. Jeśli tak się nie stanie, atmosfera w sportowym światku Gorzowa ulegnie zatruciu na wiele lat i nie wiadomo, czy i kiedy znajdziemy na to lekarstwo.

Załóżmy bowiem, bo takie założenie jest najbardziej prawdopodobne, że za kilka tygodni upadną wszyscy poza żużlem. Czy gorzowianie uznają taką sytuację za sprawiedliwą i zrozumiałą? Czy wyróżnienie i uprzywilejowanie przez miasto tylko i wyłącznie jednej dyscypliny przyniesie więcej korzyści niż strat? Mam co do tego poważne wątpliwości. Co więcej - uważam, że to głupie i niesprawiedliwe. W tym samym bowiem czasie, kiedy będą konały wszystkie ligowe zespoły, żużel nadal będzie tłusto pasiony przez miasto, choć oczywiście nie wprost.

Miasto kosztem 40 mln zł z własnej kasy, wybudowało żużlowcom stadion z VIP-owskimi lożami, który dodatkowo utrzymuje, zaś zyski z organizacji imprez przejmuje w całości klub. Jednak ani sporty halowe nie doczekały się hali, dającej podobne możliwości - to wyborcza obietnica bez pokrycia prezydenta - ani piłkarze nie będą mieli stadionu, godnego tradycji Stilonu. To miasto na pięć lat, za kilkanaście milionów złotych, wykupiło prawo do organizacji Grand Prix, co też umożliwia konsumpcję przez klub milionowych zysków, nie kupując innym dyscyplinom choćby namiastki podobnych imprez, dających podobne możliwości finansowe. Wreszcie to miasto aktywnie lub nadaktywnie poszukuje sponsorów klubowi żużlowemu (vide afera sponsoringowa, która właśnie weszła na wokandę gorzowskiego sądu), nie czyniąc podobnych kroków w kierunku innych dyscyplin.

Jak więc wytłumaczyć gorzowianom różnice? Czy wystarczy tylko stwierdzenie, że żużel jest gorzowską specjalnością i niemal religią, która przynosi wielomilionowe korzyści marketingowe (vide budzące śmiech z zażenowania wyliczenia wykonane na zlecenie prezesa Stali)? Mnie się wydaje, że kiedy jest bieda, a może przede wszystkim wtedy, jej sprawiedliwy podział jest szczególnie ważny, a tej sprawiedliwości jakoś dostrzec nie mogę. Nawet kontrola wszystkich klubów sportowych, pod kątem prawidłowości rozliczania miejskich dotacji, nie wydaje się tu logiczna, bo pomija najważniejszego beneficjenta dotacji - gorzowską fundację żużlową. Boję się więc, że nierówne traktowanie gorzowskiego sportu przyniesie więcej szkody niż korzyści, a żużlowe imprezy miast świętem sportu, staną się miejscem burd kibiców innych dyscyplin, demonstrujących swoje niezadowolenie z takiego właśnie stanu rzeczy. Wreszcie trzeba będzie wytłumaczyć mieszkańcom, dlaczego kluby sportowe muszą same szukać pieniędzy na swoje gwiazdy, a filharmonia swoim importowanym z Polski lub zagranicznym gwiazdom i mnogim, a drogim dyrektorom, musi płacić z miejskiej kasy?

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 40 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

  • Jerzy Synowiec: Gorzowski sport potraktowany gł... zlappande 29.12.11, 15:09

    czy to nie jest powoli zalosny koniec naszego gorzowskiego Edzia Gierka czyli Tadzia Jedrzejczaka ? Teraz bedzie wszystko siadalo, ale zostanie nam Filharmonia, Slowianka, dlugi, »

  • Jerzy Synowiec: Gorzowski sport potraktowany gł... maklert 29.12.11, 22:56

    No cóż... teraz możemy zamiast na Euroligę w kosza, czy na mecze piłkarskie Stilonu z Widzewem, czy Górnikiem Zabrze iść na Prońko do Filharmonii czy na gwiazdy typu Ljung i Andersen w GP na»

Dołącz do nas na Facebooku