Życzenia mecenasa dla lubuskich trenerów
22.12.2011
, aktualizacja: 22.12.2011 10:55
Idą święta, a za nimi Nowy 2012 Rok. To czas życzeń i odłożenia uraz na dalszy plan. Życzeń mam sporo - dla żużlowców, trenerów i działaczy obu lubuskich klubów. Jednak z uwagi na to, że ci, od których w mojej ocenie zależy najwięcej, czyli trenerów, są zupełnie nowi, w ich stronę kieruję życzenia najważniejsze.
ZOBACZ TAKŻE
- Krzysztof Kasprzak: Przyszedłem wygrywać z Tomkiem Gollobem decydujące wyścigi (04-01-12, 10:27)
- Noty Cieślaka dla stalowców - kadrowiczów: Gollob dobry, Kasprzak pała (31-12-11, 00:00)
- Jest żużlowy kalendarz. Mocne otwarcie w Gorzowie, a derby w maju i w lipcu (30-12-11, 11:20)
SERWISY
A więc po kolei:
Trenerowi Stali Gorzów Piotrowi Paluchowi życzę takiej samej zaciętości i determinacji w prowadzeniu zespołu do sukcesu, czyli finału play-off, jaką sam wykazywał w walce na torze. Paluch nigdy nie należał do ścisłej ligowej czołówki, ale im trudniejsze były warunki jazdy, tym był lepszy. Potrafił robić komplety punktów w spotkaniach najtrudniejszych z trudnych i przez całą karierę był wierny swojemu gorzowskiemu klubowi. Nawet wtedy, kiedy w klubie nie było bogato. Prowadzenie zespołu z Gorzowa należy mu się jak mało komu. Życzę mu więc, aby poradził sobie z presją działaczy, aby nie dał sobie dmuchać w kaszę i aby on i tylko on decydował o składzie drużyny i taktyce. Wtedy osiągnie sukces, o który w tym roku będzie wyjątkowo trudno, bo w play-off pojedzie tylko pierwsza czwórka, a kandydatów jest sześciu, a nawet siedmiu i nie można sobie pozwolić na tyle wyjazdowych porażek, ile było udziałem Stali w mijającym sezonie.
Trenerowi Falubazu Rafałowi Dobruckiemu również życzę finału play-off, co i w przypadku drużyny z Zielonej Góry będzie w tym roku trudniejsze niż w latach poprzednich. Po latach sukcesów musi bowiem nadejść zwyczajnie zmęczenie materiału. Falubaz ma silny skład, ma najlepszych kibiców w Polsce, ale nie ma należytego wsparcia ze strony władz miasta i zielonogórskich polityków, którzy z zazdrości o seryjne sukcesy prezesa Roberta Dowhana nie ułatwiają życia niezwykle silnie kochanemu w Zielonej Górze klubowi. A przecież sukcesy żużlowców są nieporównywalne z czymkolwiek innym, co promuje miasto. Świetnie by się więc stało, gdyby Rafał Dobrucki szybko odnalazł się w żużlu w innej roli, bo to jeden z najbardziej wartościowych ludzi całego polskiego żużla.
Trenerowi Stanisławowi Chomskiego, który jest i do końca życia będzie kojarzony z Gorzowem i to niezależnie od tego, jaki zespół przychodzi mu prowadzić, nie życzę finału plya-off, bo tu już miejsca są zajęte, ale życzę mu skutecznej walki o udział w pierwszej czwórce. Jego beniaminek, czyli gdańskie Wybrzeże, kadrowo nie jest może zbyt silny, ale to wyjątkowo ciekawy zespół. Byli gorzowianie - Nicki Pedersen i Thomas Jonasson - wsparci Maksimem Bogdanowsem, którego talent może w nadchodzącym sezonie eksplodować tak jak talent Grigorija Łaguty, mogą sprawić w lidze niejedną niespodziankę. Myślę, że trener Chomski i w meczu w Gdańsku i w Gorzowie będzie chciał pokazać, że jego odejścia z gorzowskiego klubu należy żałować. Życzę mu więc, by w Gorzowie został ciepło przywitany, bo Staszek nigdy nie palił za sobą żadnych mostów i aby rozpalił gorzowskich kibiców emocjami na torze.
Całej zaś żużlowej ekstraklasie życzę tego, co może być prawdziwym przełomem w przyszłorocznych rozgrywkach. Wcale nie chodzi w tym przypadku o emocje na torze. Chodzi o to, aby ziściły się przymiarki publicznej polskiej telewizji do pokazywania wszystkich meczów ligowych. To przeniosłoby żużel do innego świata, czyniąc z tego sportu prawdziwą, ogólnopolską potęgę. Wtedy byłbym bardziej spokojny o losy tego sportu i źródła jego finansowania na długie lata.
Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny
Trenerowi Stali Gorzów Piotrowi Paluchowi życzę takiej samej zaciętości i determinacji w prowadzeniu zespołu do sukcesu, czyli finału play-off, jaką sam wykazywał w walce na torze. Paluch nigdy nie należał do ścisłej ligowej czołówki, ale im trudniejsze były warunki jazdy, tym był lepszy. Potrafił robić komplety punktów w spotkaniach najtrudniejszych z trudnych i przez całą karierę był wierny swojemu gorzowskiemu klubowi. Nawet wtedy, kiedy w klubie nie było bogato. Prowadzenie zespołu z Gorzowa należy mu się jak mało komu. Życzę mu więc, aby poradził sobie z presją działaczy, aby nie dał sobie dmuchać w kaszę i aby on i tylko on decydował o składzie drużyny i taktyce. Wtedy osiągnie sukces, o który w tym roku będzie wyjątkowo trudno, bo w play-off pojedzie tylko pierwsza czwórka, a kandydatów jest sześciu, a nawet siedmiu i nie można sobie pozwolić na tyle wyjazdowych porażek, ile było udziałem Stali w mijającym sezonie.
Trenerowi Falubazu Rafałowi Dobruckiemu również życzę finału play-off, co i w przypadku drużyny z Zielonej Góry będzie w tym roku trudniejsze niż w latach poprzednich. Po latach sukcesów musi bowiem nadejść zwyczajnie zmęczenie materiału. Falubaz ma silny skład, ma najlepszych kibiców w Polsce, ale nie ma należytego wsparcia ze strony władz miasta i zielonogórskich polityków, którzy z zazdrości o seryjne sukcesy prezesa Roberta Dowhana nie ułatwiają życia niezwykle silnie kochanemu w Zielonej Górze klubowi. A przecież sukcesy żużlowców są nieporównywalne z czymkolwiek innym, co promuje miasto. Świetnie by się więc stało, gdyby Rafał Dobrucki szybko odnalazł się w żużlu w innej roli, bo to jeden z najbardziej wartościowych ludzi całego polskiego żużla.
Trenerowi Stanisławowi Chomskiego, który jest i do końca życia będzie kojarzony z Gorzowem i to niezależnie od tego, jaki zespół przychodzi mu prowadzić, nie życzę finału plya-off, bo tu już miejsca są zajęte, ale życzę mu skutecznej walki o udział w pierwszej czwórce. Jego beniaminek, czyli gdańskie Wybrzeże, kadrowo nie jest może zbyt silny, ale to wyjątkowo ciekawy zespół. Byli gorzowianie - Nicki Pedersen i Thomas Jonasson - wsparci Maksimem Bogdanowsem, którego talent może w nadchodzącym sezonie eksplodować tak jak talent Grigorija Łaguty, mogą sprawić w lidze niejedną niespodziankę. Myślę, że trener Chomski i w meczu w Gdańsku i w Gorzowie będzie chciał pokazać, że jego odejścia z gorzowskiego klubu należy żałować. Życzę mu więc, by w Gorzowie został ciepło przywitany, bo Staszek nigdy nie palił za sobą żadnych mostów i aby rozpalił gorzowskich kibiców emocjami na torze.
Całej zaś żużlowej ekstraklasie życzę tego, co może być prawdziwym przełomem w przyszłorocznych rozgrywkach. Wcale nie chodzi w tym przypadku o emocje na torze. Chodzi o to, aby ziściły się przymiarki publicznej polskiej telewizji do pokazywania wszystkich meczów ligowych. To przeniosłoby żużel do innego świata, czyniąc z tego sportu prawdziwą, ogólnopolską potęgę. Wtedy byłbym bardziej spokojny o losy tego sportu i źródła jego finansowania na długie lata.
Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



