Ostatnie okrążenie Jacka Dreczki w "Gazecie"
29.01.2010
, aktualizacja: 29.01.2010 18:39
Kilka tygodni temu napisałem, że rezygnuję ze stanowiska rzecznika prasowego Stali Gorzów. Zaszczytnego. Dziś piszę mój ostatni felieton dla naszego wydania Gazety. Było ich blisko dziewięćdziesiąt. Wkrótce objawi się nowy rzecznik, który będzie reprezentował dla Was staleczkę.
SERWISY
Żużlowa polemika na tych łamach jest potrzebna, wszak to najbardziej zacna i najdroższa dyscyplina w naszym regionie, a jej rozwój finansowany jest po części z naszych pieniędzy. Wątpliwym cenzorem poczynań obecnego zarządu Stali wydaje mi się jednak jej były prezes, kojarzony raczej z upadkiem czarnego sportu w Gorzowie. Niemniej panu Synowcowi dziękuję za krytykę, mniej lub bardziej konstruktywną. Różnie bywało też z magicznym Kamilem Kawickim, choć jemu akurat braku wiedzy zarzucić nie mogę. Gdy się spotykamy, zielonogórzanin zawsze rzuca z uśmiechem, że "ten się czubi, kto się lubi".
Jest też dziennikarz, któremu kiedyś trochę nawrzucałem. Dzięki temu, że czasem jechaliśmy po bandzie okazało się, że Bartek Czekański, zasłużony znawca żużla i boksu wcale nie jest przeciwko gorzowianom. To dziennikarz z ogromnym dorobkiem, którego felietony są tyleż ciekawe, co kontrowersyjne, że aż same się czytają. Kiedyś Czekański "pojechał" po prezesie Stali, ale jak mi później przyznał, Komarnicki jest bardzo potrzebny naszemu żużlowi bo jest barwny, określając go "Dodą i Ibiszem naszego speedwaya w jednym". Niewielu polskich dziennikarzy prawiących o czarnym sporcie, ma tak wyrazistą twarz. Wśród zawodników ściga się kontrowersyjny Pedersen, a jego dziennikarskim odpowiednikiem jest Czekański. Niech potwierdzeniem jego braku złośliwości będzie docenienie walki o przywrócenie uczciwie poprawionego rekordu toru, przez Grześka Zengotę.
Właśnie. Wracając jeszcze do zeszłorocznych nieporozumień względem nowego rekordu toru, wywalczonego przez zielonogórzanina. Ten epizod przysporzył mi najwięcej zadowolenia. Wtedy też praktycznie odczułem, jak dużą siłę rażenia mają środki społecznego przekazu. Gdyby sprawa nie ujrzała światła dziennego, nie udałoby się udowodnić przekrętu. Wtedy pewnie niewiele by się zmieniło. Chciałem żeby to jak najgłębiej zakopało ciężki, gorzowsko-zielonogórski topór. Chwilowo się udało i co warto zapamiętać: jak się chce, to można. Z zaskoczeniem przyjąłem wieść o mojej nominacji do plebiscytu Tygodnika Żużlowego w kategorii Fair Play. Jeszcze większe zdziwienie to jednak nominacja do konkursu Polskiego Komitetu Olimpijskiego w tej samej kategorii. Warto jest dbać o nieskazitelny wizerunek klubu, a prawda zawsze obroni się sama. Jeszcze raz dziękuję za pomoc i uznanie.
Życie nie lubi przeciągów. Żeby więc otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć poprzednie. Po nagłej śmierci mojego bliskiego przyjaciela, prezesa PSŻ Poznań Tomka Wójtowicza, zdecydowałem się mocniej zaangażować w rozwój Skorpionów. Tym bardziej, że krótko przed śmiercią umawiałem się z nim na konkretniejszą współpracę.
Na koniec dziękuję włodarzom Stali, że powierzyli mi odpowiedzialną funkcję rzecznika prasowego, choć miałem dopiero 23 lata. Przy prezesie Władysławie, bez wątpienia najbardziej konkretnym w historii klubu, wiele się nauczyłem. Choćby wstawania najpóźniej o siódmej rano, aby zacząć działać szybciej niż konkurencja. Dziennikarzom "Gazety" (szczególnie Irkowi Klimczakowi) dziękuję za cierpliwość. Państwu również. Życzę samych zwycięstw Stali Gorzów, a to ostatnie szczególnie przyda się mojemu następcy. Mówię Wam, jak Stal przegrywała miałem "przerąbane". Kto to będzie? Wkrótce się okaże i myślę, że godnie reprezentował będzie Zarząd Stali. Powodzenia.
Jacek Dreczka - spiker na zawodach żużlowych
Jest też dziennikarz, któremu kiedyś trochę nawrzucałem. Dzięki temu, że czasem jechaliśmy po bandzie okazało się, że Bartek Czekański, zasłużony znawca żużla i boksu wcale nie jest przeciwko gorzowianom. To dziennikarz z ogromnym dorobkiem, którego felietony są tyleż ciekawe, co kontrowersyjne, że aż same się czytają. Kiedyś Czekański "pojechał" po prezesie Stali, ale jak mi później przyznał, Komarnicki jest bardzo potrzebny naszemu żużlowi bo jest barwny, określając go "Dodą i Ibiszem naszego speedwaya w jednym". Niewielu polskich dziennikarzy prawiących o czarnym sporcie, ma tak wyrazistą twarz. Wśród zawodników ściga się kontrowersyjny Pedersen, a jego dziennikarskim odpowiednikiem jest Czekański. Niech potwierdzeniem jego braku złośliwości będzie docenienie walki o przywrócenie uczciwie poprawionego rekordu toru, przez Grześka Zengotę.
Właśnie. Wracając jeszcze do zeszłorocznych nieporozumień względem nowego rekordu toru, wywalczonego przez zielonogórzanina. Ten epizod przysporzył mi najwięcej zadowolenia. Wtedy też praktycznie odczułem, jak dużą siłę rażenia mają środki społecznego przekazu. Gdyby sprawa nie ujrzała światła dziennego, nie udałoby się udowodnić przekrętu. Wtedy pewnie niewiele by się zmieniło. Chciałem żeby to jak najgłębiej zakopało ciężki, gorzowsko-zielonogórski topór. Chwilowo się udało i co warto zapamiętać: jak się chce, to można. Z zaskoczeniem przyjąłem wieść o mojej nominacji do plebiscytu Tygodnika Żużlowego w kategorii Fair Play. Jeszcze większe zdziwienie to jednak nominacja do konkursu Polskiego Komitetu Olimpijskiego w tej samej kategorii. Warto jest dbać o nieskazitelny wizerunek klubu, a prawda zawsze obroni się sama. Jeszcze raz dziękuję za pomoc i uznanie.
Życie nie lubi przeciągów. Żeby więc otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć poprzednie. Po nagłej śmierci mojego bliskiego przyjaciela, prezesa PSŻ Poznań Tomka Wójtowicza, zdecydowałem się mocniej zaangażować w rozwój Skorpionów. Tym bardziej, że krótko przed śmiercią umawiałem się z nim na konkretniejszą współpracę.
Na koniec dziękuję włodarzom Stali, że powierzyli mi odpowiedzialną funkcję rzecznika prasowego, choć miałem dopiero 23 lata. Przy prezesie Władysławie, bez wątpienia najbardziej konkretnym w historii klubu, wiele się nauczyłem. Choćby wstawania najpóźniej o siódmej rano, aby zacząć działać szybciej niż konkurencja. Dziennikarzom "Gazety" (szczególnie Irkowi Klimczakowi) dziękuję za cierpliwość. Państwu również. Życzę samych zwycięstw Stali Gorzów, a to ostatnie szczególnie przyda się mojemu następcy. Mówię Wam, jak Stal przegrywała miałem "przerąbane". Kto to będzie? Wkrótce się okaże i myślę, że godnie reprezentował będzie Zarząd Stali. Powodzenia.
Jacek Dreczka - spiker na zawodach żużlowych
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Ostatnie okrążenie Jacka Dreczki w "Gazecie"
aaadddaaammm158
30.01.10, 00:13
Ostatnia spuścizna Judasza»
-
Ostatnie okrążenie Jacka Dreczki w "Gazecie"
blic
30.01.10, 17:05
No i słusznie.Ze Skorpionami, zaczynając prawie od początku ich nowożytnej działalności, ma Pan szansę wyrosnąć na drużynowego matuzalema, spikerski kamień węgielny.W Stali zawsze byłby Pan »
Najczęściej czytane24 htydzień




