Jerzy Buczak z miłością na igrzyska
05.06.2008
, aktualizacja: 05.06.2008 10:25
Gorzowianie nie tylko jak najlepiej biegali, rzucali, czy wiosłowali, aby dostać się do Pekinu. Jerzy Buczak przez lata leczył i uzdrawiał dziesiątki polskich sportowców. Na najważniejszą imprezę na świecie pojedzie jednak po raz pierwszy w życiu.
ZOBACZ TAKŻE
- Gorzowianin Jerzy Buczak opowiada o swojej "katowni" (25-01-10, 21:52)
- Nasi na igrzyskach: Bogacka na finał, Jeliński mówił serio (10-08-08, 21:06)
- Na igrzyskach w Pekinie może być trzech naszych wioślarzy (04-07-08, 11:20)
- Piłka ręczna: AZS AWF bez wstydu, z jednym zwycięstwem (04-08-08, 11:36)
- Piłka ręczna: Nie dla miękkich łokci (09-07-08, 11:29)
Nasz trener odnowy biologicznej z gier zespołowych najmniej przepada za piłką nożną. - A jakoś nigdy mnie ta dyscyplina nie przekonywała - opowiadał Buczak. - Chyba dlatego, że ta gra jest dla mnie za prosta. Więcej tam przypadku niż precyzji. Raz ktoś kopnie nogą i już zarabia miliony.
Wybrał i zakochał się w mniejszej piłce, bo uważa, że ręką sportowiec może zrobić wszystko i właśnie w szczypiorniaku zawodnicy mają ogromny wpływ na losy spotkania. - To był mój człowiek, którego w 1990 roku powołałem do kadry, gdy prowadziłem seniorską reprezentację Polski - opowiadał Michał Kaniowski, obecny szkoleniowiec AZS AWF Gorzów. - Jurek został z drużyną do dzisiaj, pracował z różnymi trenerami. Jest bardzo lubiany i ma świetny kontakt z chłopakami. On ciągle się rozwija i w siebie inwestuje. Jestem dumny i gratuluję mu, że może święcić triumfy z ekipą Bogdana Wenty. Mi pozostaje naprawdę ogromna satysfakcja, że trafiłem w dziesiątkę, polecając kadrze odpowiedniego człowieka.
Buczak nie oddał całego serca tylko jednej kadrze. W minionym sezonie, mimo bardzo napiętego terminarza, walczył również o ekstraklasę z gorzowską drużyną. Pomagał akademikom w czasie najważniejszych spotkaniach. Nie tylko w domu. Wsiadał także do klubowego autobusu, jadącego nawet na najdalsze wyjazdy. Pojawił się również u prezydenta Gorzowa, aby odebrać gratulacje za awans. Także dla niego bardzo ważny. - Takim chłopakom, tym ludziom, po prostu nie mogę odmówić - powiedział. - Przecież to jest drużyna stąd. Nawet gdy nie mogłem być z nią, trzymałem kciuki. Bo Gorzów zasługuje na piłkę ręczną na najwyższym poziomie. To wspaniałe, że moja ukochana dyscyplina dotarła w domu tak wysoko. Niech zostanie w elitarnym gronie jak najdłużej.
Fizjoterapeuta obejrzał skręcone na ostatnich treningach akademickie nogi, zalecił rehabilitację na stłuczone nosy, spakował sprzęt i ruszył do walki o przepustkę do Chin z reprezentacją kraju. Nie opuścił jej, gdy ta zbierała cięgi. Aż wreszcie doczekał się fantastycznych czasów. W lutym ubiegłego roku z kadrą Wenty przywiózł srebrny medal z mistrzostw świata i jak to jest w jego naturze, tonował nastroje tych, którzy chcieli więcej. - Nie daliśmy sobie odebrać tamtej radości, bo to był wynik na jaki akurat było nas stać, fantastyczny wynik - wspominał Buczak. - A na Niemców przyjdzie jeszcze czas. Przecież można im się zrewanżować właśnie w Pekinie.
Gorzowianin był pewny, że reprezentacja wywalczy główną premię na turnieju kwalifikacyjnym we Wrocławiu. - Gdy w końcu to do mnie dotarło to ciarki przeszły mi po plecach - opowiadał Buczak. - Przecież to już tyle lat ciężkiej pracy. Tej szarej, codziennej, na szczęście przeplatanej również sukcesami. Ten jest jednak najwspanialszy, największy.
Teraz wszystko będzie podporządkowane przygotowaniom do najważniejszej imprezy czterolecia. Buczak oczywiście nie zapomni o innych. Wpadnie do parkingu żużlowego Caelum Stali, gdzie bardzo chętnie w jego ręce oddają się m.in. Tomasz Gollob i Rune Holta. Pomoże zawodnikom wygrać któryś ważny mecz ligowy. Skonsultuje się z wioślarzem Tomaszem Kucharskim, który wciąż walczy o swoją przepustkę do Chin i również chwali sobie współpracę akurat z tym fizjoterapeutą. - Do Pekinu polecę jednak z piłkarzami ręcznymi, oni są od wielu lat moim numerem jeden. Bardzo się cieszę, że chcą mnie, widocznie moja pomoc im się przydaje - zakończył Buczak. - Chiny już odwiedziłem w ubiegłym roku. Kadra juniorów w wioślarstwie miała tam rekonesans. Każdego dnia zapisywałem sobie ciekawe spostrzeżenia i teraz na pewno jak najlepiej wykorzystamy je dla kadry Bogdana Wenty. Po co tam pojedziemy? Wszyscy uczestnicy igrzysk już w tej chwili śnią o medalu. Myślę, że Polska drużyna również jest w takim momencie, w którym jest w stanie sięgnąć po wyjątkowy sukces. Olimpijski krążek, ten najtrudniejszy do zdobycia, to byłoby po prostu coś wspaniałego.
Wybrał i zakochał się w mniejszej piłce, bo uważa, że ręką sportowiec może zrobić wszystko i właśnie w szczypiorniaku zawodnicy mają ogromny wpływ na losy spotkania. - To był mój człowiek, którego w 1990 roku powołałem do kadry, gdy prowadziłem seniorską reprezentację Polski - opowiadał Michał Kaniowski, obecny szkoleniowiec AZS AWF Gorzów. - Jurek został z drużyną do dzisiaj, pracował z różnymi trenerami. Jest bardzo lubiany i ma świetny kontakt z chłopakami. On ciągle się rozwija i w siebie inwestuje. Jestem dumny i gratuluję mu, że może święcić triumfy z ekipą Bogdana Wenty. Mi pozostaje naprawdę ogromna satysfakcja, że trafiłem w dziesiątkę, polecając kadrze odpowiedniego człowieka.
Buczak nie oddał całego serca tylko jednej kadrze. W minionym sezonie, mimo bardzo napiętego terminarza, walczył również o ekstraklasę z gorzowską drużyną. Pomagał akademikom w czasie najważniejszych spotkaniach. Nie tylko w domu. Wsiadał także do klubowego autobusu, jadącego nawet na najdalsze wyjazdy. Pojawił się również u prezydenta Gorzowa, aby odebrać gratulacje za awans. Także dla niego bardzo ważny. - Takim chłopakom, tym ludziom, po prostu nie mogę odmówić - powiedział. - Przecież to jest drużyna stąd. Nawet gdy nie mogłem być z nią, trzymałem kciuki. Bo Gorzów zasługuje na piłkę ręczną na najwyższym poziomie. To wspaniałe, że moja ukochana dyscyplina dotarła w domu tak wysoko. Niech zostanie w elitarnym gronie jak najdłużej.
Fizjoterapeuta obejrzał skręcone na ostatnich treningach akademickie nogi, zalecił rehabilitację na stłuczone nosy, spakował sprzęt i ruszył do walki o przepustkę do Chin z reprezentacją kraju. Nie opuścił jej, gdy ta zbierała cięgi. Aż wreszcie doczekał się fantastycznych czasów. W lutym ubiegłego roku z kadrą Wenty przywiózł srebrny medal z mistrzostw świata i jak to jest w jego naturze, tonował nastroje tych, którzy chcieli więcej. - Nie daliśmy sobie odebrać tamtej radości, bo to był wynik na jaki akurat było nas stać, fantastyczny wynik - wspominał Buczak. - A na Niemców przyjdzie jeszcze czas. Przecież można im się zrewanżować właśnie w Pekinie.
Gorzowianin był pewny, że reprezentacja wywalczy główną premię na turnieju kwalifikacyjnym we Wrocławiu. - Gdy w końcu to do mnie dotarło to ciarki przeszły mi po plecach - opowiadał Buczak. - Przecież to już tyle lat ciężkiej pracy. Tej szarej, codziennej, na szczęście przeplatanej również sukcesami. Ten jest jednak najwspanialszy, największy.
Teraz wszystko będzie podporządkowane przygotowaniom do najważniejszej imprezy czterolecia. Buczak oczywiście nie zapomni o innych. Wpadnie do parkingu żużlowego Caelum Stali, gdzie bardzo chętnie w jego ręce oddają się m.in. Tomasz Gollob i Rune Holta. Pomoże zawodnikom wygrać któryś ważny mecz ligowy. Skonsultuje się z wioślarzem Tomaszem Kucharskim, który wciąż walczy o swoją przepustkę do Chin i również chwali sobie współpracę akurat z tym fizjoterapeutą. - Do Pekinu polecę jednak z piłkarzami ręcznymi, oni są od wielu lat moim numerem jeden. Bardzo się cieszę, że chcą mnie, widocznie moja pomoc im się przydaje - zakończył Buczak. - Chiny już odwiedziłem w ubiegłym roku. Kadra juniorów w wioślarstwie miała tam rekonesans. Każdego dnia zapisywałem sobie ciekawe spostrzeżenia i teraz na pewno jak najlepiej wykorzystamy je dla kadry Bogdana Wenty. Po co tam pojedziemy? Wszyscy uczestnicy igrzysk już w tej chwili śnią o medalu. Myślę, że Polska drużyna również jest w takim momencie, w którym jest w stanie sięgnąć po wyjątkowy sukces. Olimpijski krążek, ten najtrudniejszy do zdobycia, to byłoby po prostu coś wspaniałego.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





